
To jest to! (Five Restaurant)Restauracja: Five Restaurant (31.10.2011) …czyli historia o poszukiwaniu doskonałości zakończona Happy Endem! Zawsze myślałam, że z doskonałym smakiem jest jak z prawdziwą miłością. Wierzymy, że gdzieś jest, może nawet go szukamy. Bywa, że mijamy go o krok. Czasem zjawia się w nieodpowiednim momencie i odchodzi niezauważony i niedoceniony. Czekamy, że przyjdzie jak podmuch gwałtownego wiatru, zwali z nóg i wtedy już będziemy wiedzieli, że to jest właśnie to! Ale tak to już z tym poszukiwaniem doskonałości jest, że w końcu zaczynamy w nią wątpić, bo jedyne czego doświadczamy to przeciętność. I gdy marzenia o ideale bledną i giną w codziennej szarości i bylejakości, wtedy pojawia się znienacka, zupełnie nieoczekiwanie. Obezwładnia nas i pozostawia w błogiej euforii. Nic nie wskazywało na to, że to właśnie dziś spotkam mój doskonały smak. Nie chcąc przegapić "piekielnej okazji" makaronów za 6.66, prosto z pracy udałam się na dość wczesną kolację do Five Restaurant. Ku mojemu zdziwieniu pierwszą osobą, którą dostrzegłam po wejściu do lokalu była zakonnica w czarnym habicie. Jak się za chwilę okazało, było to halloweenowe przebranie jednej z kelnerek, która wskazała mi stolik i wręczyła menu. I tu zaczęły się schody, bo wybór całkiem spory - 15 różnych past. Po dłuższej chwili studiowania menu wte i wewte wytypowałam 2 dania: Spaghetti z paluszkami krabowymi, wędzonym łososiem i cebulą w sosie śmietanowo-pomidorowym oraz Farfale z tuńczykiem, suszonymi pomidorami, czerwoną papryką w sosie śmietanowym. Gdy do mojego stolika podszedł kelner, zrobiłam to, co zawsze robię w takich sytuacjach - zapytałam, które z wybranych przeze mnie dań jest godniejsze polecenia. Padło na Farfale! Oczekiwanie nie trwało długo i nim się obejrzałam stał przede mną piekielnie gorrrący talerz pełen farfali, a unosząca się z nad talerza para dobrze rokowała na dalsze wieczoru koleje. Nie zawiodłam się ani troszeczkę. Pyszniutkie kawałki tuńczyka (a nie jakaś sieczka z puszki), równie smakowite aromatyczne i soczyste suszone pomidory, spore kawałki podsmażonej słodkiej papryki i oczywiście makaron al dente. Jednakże to, co urzekło mnie najbardziej to wyjątkowy sos. Kremowy w konsystencji, lekko pomidorowy z nutką ostrej papryki i (bodajże) gałki muszkatołowej. Próbowałam zgłębić jego smak, ale im bardziej próbowałam tym bardziej stawał się nieuchwytny. Nie szkodzi, może właśnie w tajemnicy tkwi jego siła. Bez wątpienia był to smak, który na długo pozostaje w pamięci i przywraca wiarę w istnienie doskonałości. Na pewno nie była to moja ostatnia wizyta w lokalu przy Grzybowskiej i z niecierpliwością czekam czym zaskoczy mnie następnym razem. Naprawdę gorąco polecam, nawet i bez piekielnej promocji cenowej. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
Dołącz do nas na Facebooku: ItaliAnka Tagi: Five, Five_Restaurant, pasta, makaron, farfale, tuńczyk, papryka | Autor: ItaliAnka
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, konkurs, tagliatelle, Presto, włoska, Jesienne_Smakowisko, trattoria, farfale, Five_Restaurant, makaron, spaghetti, gotowanie, fooding, Ganesh, Smakowisko, Pałac_w_Paszkówce, pizzeria, Haloween, penne, pizza |