
(Hellada) znaczy GrecjaRestauracja: Hellada (20.07.2011) Mimo, że Grecy tu dań nie przygotowują, mogę Was zapewnić, że też będziecie mieli nieodpartą ochotę odwiedzać to miejsce regularnie. W Grecji zakochałam się od pierwszego wejrzenia. W żadnym miejscu nie doznaję uczucia, jakiego doświadczam w tym kraju tysiąca wysp. Z kuchnią jednak wiele do czynienia nie miałam (jedynie tyle, na ile serwują ją w hotelach), ale w prawdziwych greckich restauracjach miałam okazję jadać poza Grecją - chociażby w Brukseli czy Wiedniu, gdzie jedzenie przygotowywane i serwowane przez rodowitych Greków sprawiało, że miałam ochotę tam jadać codziennie. W Polsce też byłam już kiedyś w greckiej restauracji. W małym miasteczku niedaleko Gliwic była jedna, dla której byłam w stanie wsiąść w auto i przejechać 45 kilometrów po to tylko, by zjeść kotleciki mielone nadziewane fetą. To żarcie było warte każdego kilometra. Miejsce to miało jednak jedną wadę - trudno było je nazwać restauracją. Sala połączona z najzwyklejszym wiejskim barem, wystrój lokalu co najmniej komunijno-weselny, w głośnikach momentami mocna techniawa, a papierosowy dym ze strony na wpół wstawionych starszych panów siedzących przy barze nad kuflem z piwem wlatywał wprost do mojego talerza. Hellada to jednak inna bajka. To restauracja dopracowana w każdym szczególe, zarówno pod względem potraw, jak i klimatu. Wnętrze, choć możliwości ma ograniczone, chociażby przez to, że nie ma okien, ucharakteryzowane na grecką wyspę Santorini - białe, nierówne mury i mnóstwo kolorowych poduch przywodzących na myśl wspomnienia. Granat Morza Egejskiego, pomarańcz gorącego piasku pod stopami i błękit bezchmurnego nieba. Gliniane wazy z serwetkami na każdym stoliku, wszechobecne kolorowe zdjęcia z krajobrazami Grecji i wciąż zwiększająca się liczba butelek po winie (i z winem) na ścianach dodają miejscu niepowtarzalnego uroku. Nawet krzesła wyglądają jak w prawdziwej greckiej tawernie, a w tle słychać cudowną grecką muzykę. Mamy więc tutaj prawdziwe greckie smaki i kawałek greckiej wyspy mamy w Krakowie. I mimo, że (z tego, co mi wiadomo) Grecy tu dań nie przygotowują, mogę Was zapewnić, że też będziecie mieli nieodpartą ochotę odwiedzać to miejsce regularnie. Po pierwsze, przystawki. Co za cudo! Moimi absolutnymi faworytami są, bez dwóch zdań, Spanatopitakia, czyli pierożki z ciasta phyllo nadziewane szpinakiem i fetą (12zł) oraz Haloumi Tiganito, czyli grillowany cypryjski ser haloumi podawany z pitą, pomidorami i rukolą (18zł). Jestem osobą, której ser nie służy, ani za nim nie przepada, ale grillowanym haloumi zajadałabym się codziennie. Ba! Powiem wręcz, że po pierwszym spałaszowaniu tej przystawki pomyślałam, że przy mojej kolejnej wizycie w Helladzie zamiast dania głównego poproszę potrójną porcję Haloumi Tiganito. Nie zrobiłam tego jeszcze, bo… daniom głównym też ciężko się oprzeć. Tradycyjne Souvlaki (szaszłyki z polędwiczek wieprzowych, 24zł) czy Bifteki (kotlet z mięsa mielonego nadziewany fetą, 18zł) to pozycje obligatoryjne dla każdego, kto chce skosztować greckiego specjału i które z całego serca polecam. Niestety, z tego co zauważyłam, z menu na stronie internetowej Hellady zniknęło danie, które mnie zachwyciło - była to, o ile pamiętam, Polędwica wołowa w sosie z czerwonego pieprzu i Metaxy. Chyba nigdy nie zapomnę tego fantastycznego, mięciutkiego mięsa zanurzonego w sosie z kuleczkami pieprzu. Jaka szkoda, że zniknęło z menu (razem zresztą z daniem z ośmiornicy, która, z tego, co słyszałam, i tak nie była smaczna)! W zamian za to dostaliśmy jednak inne smaki, jak na przykład dania z jagnięciny (29zł). Niezwykle kusząco brzmi Arni Kleftiko, czyli jagnięcina z warzywami pieczona w pergaminie, ale to jeszcze przede mną! Dla mniej głodnych chciałam polecić tradycyjną i wszystkim znaną sałatkę grecką Horiatiki (ogórek, pomidor, cebula, oliwki, papryka, ser feta i greckie przyprawy, w Helladzie za 14zł), gdzie porcja jest dość pokaźna, mimo stosunkowo niskiej ceny. Co ważne, tu liczyć można na prawdziwe greckie oliwki - na pewno nie ze słoika z hipermarketu. Zresztą można odnieść wrażenie, że nie tylko oliwki pochodzą prosto z Grecji. Nie mówiąc już o winie, którego smak zapadł w pamięć moim kubkom smakowym do tego stopnia, że nie mogłam się powstrzymać i kupiłam kilka butelek do domu. Może półsłodkie Dionyssos koneserów nie zachwyci (7zł/10cl), ale mnie jak najbardziej - zaraz obok Mavrodaphe jest moim ulubionym winem z tamtych rejonów. Nie wiem, czy to poprawnie chwalić pod niebiosa restaurację, która powinna zostać oceniona krytycznym okiem, ale przecież recenzje takie jak ta nie mogą być w żaden sposób obiektywne, dlatego bez ogródek dodam, że nawet pizze w Helladzie są warte polecenia. Chociaż byłam do nich nastawiona sceptycznie i właściwie nadal nie zamieniłabym żadnego dania z menu na pizzę, przyznaję, że są ciekawe. Są ciekawe dlatego, że znaleźć na nich można składniki, których próżno szukać w innych pizzeriach: cukinia, bakłażan, jagnięcina, orzeszki czy, wspomniany wcześniej, przegenialny ser haloumi. Słowa krytyki? Trudno jakieś znaleźć, choć przyznam, że jedna rzecz mnie rozśmieszyła - wystawienie na zewnątrz stolików. Niestety, taka, a nie inna lokalizacja Hellady powoduje, że nie da się w niej stworzyć ogródka, nawet na siłę. Między dwiema betonowymi ścianami, parkingiem (dużym i bezpłatnym dla klientów restauracji!) i szarym blokiem trudno stworzyć atmosferę greckiej tawerny z widokiem na morze. A jeszcze trudniej nazwać to "ogródkiem", wszak nie ma tam ani jednej rośliny. Nawet jeśli takowe się pojawią, wątpię, by ktokolwiek zechciał tam usiąść - no, może tylko wtedy, gdy cała sala będzie pełna, a nasz żołądek domagać się będzie Haloumi Tiganito. Na dzień dzisiejszy obsługa jednak nie prosi nawet o podanie nazwiska przy rezerwacji. Klientów wciąż tam niewielu i właściwie nie wiem, dlaczego. W mojej opinii Hellada to jedna z najlepszych restauracji, w jakich byłam i najbardziej greckie miejsce w Krakowie. Eυχαριστώ! Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Ania Tagi: restauracja, tawerna, grecka, Hellada, spanatopitakia, pierożki, filo, phyllo, haloumi, souvlaki, szaszłyki, bifteki, kotlet_mielony, polędwica, wołowa, pizza, horiatiki Anna Skwarek: Dziękuję za miły komentarz! Co do Werandy - niestety została zamknięta. :-( Lokalizacja najwyraźniej nie była udana, a i marketing słaby... Paulinho;-)): Recenzja znakomita w treści i w formie. Ma dziewczyna talent! Co do Hellady w większości podzielam opinie Autorki. Ale jestem pewien że będzie tam jescze tłoczno! (Podobnie jak w portugalskiej Werandzie;-). | Autor: Ania
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |