Restauracja Galimatias zaprasza
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Z byka ją (El Toro)

Restauracja: El Toro

Pizza "po byku", bo chwycić ją można za rogi nawet jak się z byka spadło.


Wiadomo nie od dziś, że mężczyzna jest płcią zdecydowanie uprzywilejowaną. Wiedzie żywot wygodniejszy i pozbawiony zbędnych wzruszeń. Nadchodzi jednak w życiu mężczyzny moment raczej mało przyjemy. Otóż w którymś momencie osiąga on taki wiek, kiedy choć umysł wciąż skory i wola niemała, to ciało zaczyna odczuwać przytłaczając ciężar lat. Nie jest już ono tak rześkie i niezmordowane, jak bywało kilka lat wcześniej. Ale męska duma i ambicja poddać się nie pozwala i zmusza do walki o zachowanie twarzy, szczególnie gdy jest okazja na miłe spotkanie po okresie ścisłej diety (przeczucie każe podejrzewać, że nie o diecie dukana tutaj mowa, czy też jakiekolwiek innej konwencjonalnej - przyp. red.).

A skoro był post, a w planach zbliżający się spory wydatek energetyczny, należało zawczasu zatroszczyć się o to, na co człowiek po takim wydatku ma największą ochotę - jedzenie, najlepiej kaloryczne i niezdrowe. Tym razem stało się niestety tak, że pora była już późna, a okolica w luksusy raczej uboga, więc pizza na telefon i Cola musiała wystarczyć. Na pocieszenie pozostał fakt, że czarno-czerwona ulotka z El Toro nie odstraszała estetyką, co dawało nadzieję, że pizza nie odstraszy smakiem.

Wybór konkretnej pozycji co prawda nie był najważniejszy, ale nie godzi się go pominąć całkowicie i przemilczeć faktu, że zamówiona została pizza Pepe Picante (pepperoni, salami, tabasco, japaleno) - tak na wszelki wypadek, by dodać wieczorowi pikanterii, gdyby inne jego elementy nie stanęły na wysokości zadania.

Czas oczekiwania miał wynieść około 40 minut, czyli akurat tyle, by każde z osobna mogło się odświeżyć, a potem już wspólnie odświeżyć znajomość. Po około dwudziestu minutach okazało się, że albo znajomość nie była nigdy nazbyt głęboka, albo też zaległości nie było za wiele. Tak czy inaczej, tematy do błahej wymiany informacji się wyczerpały i kolegialnie zapadła decyzja, by wziąć byka za rogi i nań wskoczyć (osoby, którym zdarzyło się ostatnimi czasy oglądać telewizyjne reklamy po 23 z pewnością bezbłędnie skojarzą hasło "wskocz na byka" - przyp. jak zawsze pomocnego red.). Jako że czynność jest to z reguły czasochłonna, przedłużające się spóźnienie pizzy było wcale na rękę. Mimo to ostatecznie i tak przybyła ona kilka minut za wcześnie, więc ujarzmianie bestii zostało brutalnie przerwane przez dzwonek do drzwi. Po szybkim załatwieniu formalności nie pozostało nic innego, jak okiełznać byka do końca, by będąc już w pełni odprężonym i zrelaksowanym, zabrać się do konsumpcji dostarczonej pizzy.

Jak można się było spodziewać jej pochłanianie wyglądała jakby stado wygłodniałych szakali rzuciło się na świeżą padlinę. W pierwszym momencie liczyło się tylko zaspokojenie głodu, który przez ostatnią godzinę urósł do gargantuicznych rozmiarów. Nie było pochwał dla cienkiego ciasta, które w tych (a może "tamtych", w każdym razie mowa tutaj o Kurdwanowie - przyp. zawsze czujnego red.) okolicach jest ponoć rzadkością. Nie było słów uznania dla bardzo uczciwej ilości poszczególnych składników, czy też w końcu "ochów" i "achów" nad ich jakością - może nie wybitną, ale z pewnością lepszą niż można by się spodziewać i więcej niż satysfakcjonującą.

Post scriptum: Wierność dziennikarskim obowiązkom i rzetelności kazała kilkanaście dni później wziąć byka za rogi raz jeszcze (jeśli jeszcze ktoś nie odgadł, to el toro z hiszp. znaczy byk - przyp. el redaktore) i spożyć pizzę w okolicznościach nieco mnie, nazwijmy to, intensywnych. Na tę okazję także wybrana pizza miała być mniej intensywną, więc zamiast pikanterii była klasyka - Serowa Bitwa (mozzarella, feta, gorgonzola, parmezan, rukola). Powiedzieć można o niej tyle, że dzieliła wszystkie wady i zalety poprzedniczki. Wadliwa dostawa była kilkanaście minut spóźniona, ale wynagrodzone to zostało z nawiązką walorami smakowymi. Sery i rukola podane na cienkim cieście smakowały nie gorzej niż salami z papryczkami i pochłaniane były z nie mniejszym entuzjazmem i zapałem. W ten sposób El Toro zasłużyło sobie na słowa pochwały, podobnie jak ich "po byku" pizze.

Podziel się ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym!Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dołącz do nas na Facebooku:

Aleks

Więcej na temat restauracji


Pati: Nie lubie tej pizzerii :/ po przeczytaniu pierwszej pizzy z ulotki "Sam Ser Dla Skner' podziekuje :/ nie lubie składników i co mam sie czuć sknera zamawiajac to pizze! to odelga dlamnie. Dziekuje ale ja tam nie zamówie!
2011-07-02 13:19:47

Lilka: to fakt,troche mało zdania o pizzy/pizzeri w artukułe o pizzy, przerost formy nad treścią, znudzilo mnie czytanie po dwóch akapitach, nic z tego tekstu w sumie nie wynika... czyli, że dobra, dało się napisać w jednym zdaniu...
2011-07-01 11:26:44

ola: Autorowi chyba wcale nie chodziło o zaopiniowanie pizzy.A może mnie się błędnie zdawało, że jest to serwis kulinarny.
2011-07-01 10:44:04


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter