
Dobra psinka (Yellow Dog)Restauracja: Yellow Dog (06.06.2011) Potrawy są smaczne, obfite, a do tego w całkiem ludzkich cenach. Dlatego też restaurację Yellow Dog oceniam na 3.5/4. Ostatnio wraz z MCM oraz znajomymi postanowiliśmy zażyć konsumpcji restauracyjnej. Ponieważ generalnie jestem fanem azjatyckiej kuchni moją uwagę przyciągnęła restauracja znajdująca się na ulicy Krupniczej o dźwięcznej i wdzięcznej nazwie Yellow Dog. O jej istnieniu dowiedziałem się z prasy, jednocześnie dowiadując się, że zdania co do tego czy Żółty Pies jest wart odwiedzenia czy też niekoniecznie, są podzielone. Aby nie narażać MCM na chybione wybory i rozczarowujące eskapady postanowiłem sam najpierw przetrzeć szlaki wyskakując do Psa z pracy na lunch. W Yellow Dogu przywitał mnie sympatyczny pan w dreadach stojący za barem, a ja usiadłem by zapoznać z kartą. A w niej całkiem miłe rzeczy. Dań nie jest za dużo, ale wszystkie raczej ciekawe. Podzielone zostały na trzy kategorie: dania z ryżem, z makaronem (czy też może bardziej nudlami) i przystawki. Ponieważ byłem solidnie głodny mój lunch też był konkretny i stanowił go Ramen z kurczakiem w panko. Za wikipedią: Ramen (jap. 拉麺 bądź ラーメン; rāmen) - japońskie danie składające się z rosołu, makaronu i innych składników w zależności od receptury. W tym przypadku innymi składnikami był tytułowy panierowany kotlet z kurczaka (w panierce panko), jajko na twardo, nori, marchewka i dymka. Specyfika Ramenu kryje się w nietypowym sposobie jedzenie, bowiem tradycyjnie konsumuje się go jednocześnie łyżką i pałeczkami - sposób może niezbyt estetyczny, ale dający wiele radości. Sama potrawa radość dała, bo moim zdaniem została świetnie przyrządzona, pomimo tego, że jak na mój gust była odrobinkę zbyt łagodna. Po dokonaniu takiego rekonesansu uznałem, że spokojnie z MCM i znajomymi możemy się do Yellow Doga wybrać, co też kilka dni później uczyniliśmy. Tym razem posiłek składał się z przystawki i dania głównego. MCM zaczęła od Popiah Masala, czyli smażonych w głębokim tłuszczu "sajgonek" - rolek z papieru ryżowego faszerowanych bardzo dobrym farszem ziemniaczanym, do których podano także dip jogurtowy. Ja natomiast zainteresowałem się Nem, czyli "summer roll" - rolki z papieru ryżowego, z krewetką, makaronem ryżowym, kolendrą i innymi dodatkami tyle, że na zimno z dodatkiem ciemnego sosu. Tu muszę powiedzieć, że wybór MCM bardziej przypadł mi do gustu. Nem były nieco zbyt delikatne, zwłaszcza krewetka była ledwie wyczuwalna. Jedno i drugie było jednak smaczne, przy czym Popiah Masala nawet bardzo. W ramach dania głównego MCM wzięła Chiken Tikka Masala podany z papadamami i chlebkiem podobnym do naan, zaś ja, jako miłośnik "zup w których dużo pływa", wziąłem Laksa Lemak. I zdecydowanie nie żałuję. Chikken Tikka Masala był smaczny, chociaż osobiście wolę nieco inny sposób doprawienia, w którym niektóre przyprawy nie dominują aż tak, jak miało to miejsce tutaj. Laksa natomiast, czyli zupa z mleka kokosowego, z jajkiem na twardo, kulkami rybnymi, krewetkami i makaronem, była już absolutną poezją. Idealnie pikantna i sycąca, którą zdecydowanie mogę polecić! Podsumowując uważam, że jest to jeden z jaśniejszych punktów na kulinarnej mapie Krakowa. Potrawy są smaczne, obfite, a do tego w całkiem ludzkich cenach. Dlatego też restaurację Yellow Dog oceniam na 3.5/4. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: The Doctor Tagi: restauracja, orintalna, azjatycka, Yellow_Dog, ramen, panko, kurczak, popiah_masala, nem, tikka_masala, laksa | Autor: The Doctor
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |