
Kryzys wieków średnich (Media Aetas)Restauracja: Media Aetas (03.04.2011) Swego rodzaju paradoksem jest fakt, że choć jedzenie dają dobre i w przystępnych cenach, to najsmakowitszym kąskiem Wieków Średnich, jest wiek młody. Pospolite intelektualnie masy ludzkie zwykły mawiać lub przytakiwać stwierdzeniu, iż kobieta jest jak wino, im starsza, tym lepsza. Osobniki co bardziej myślące i doświadczone, są boleśnie świadome fałszywości tych słów, zarówno w kwestii wina, jak i kobiet. Choć oczywiście bywają amatorzy bardziej wiekowych egzemplarzy, których pociąga nieco zaśniedziała powierzchowność i mentalność zmurszała w wyniku długiego leżakowania i życiowych perypetii. Jest to ich święte prawo, któremu można się dziwić, ale absolutnie nie można oceniać. Przewagę zdają się mieć mimo wszystko ci, którzy ponad egzemplarze nieco mocniej posunięte... w latach, przedłożą te młodsze i często słodsze, łatwiejsze w odbiorze i rozbiorze oraz dzięki lekkości (obyczajowej) konsumowane bez większych konsekwencji. W przypadku win preferencje nie są już tak jednoznaczne, a gusta ujednolicone, jedna rzecz pozostaje jednak wspólna, a mianowicie okres przydatności do spożycia, po upływie którego konsumpcja dokonywana jest na własną odpowiedzialność i grozi poważnym niesmakiem. Dlatego też absolutnym maksimum pozostać powinien wczesny wiek średni, natomiast głębokie Wieki Średnie, niechaj pozostaną na szyldzie restauracji Media Aetas (co z łaciny znaczy tyleż, co "Wieki Średnie" właśnie - przyp. jak zawsze językowo obeznanego i biegłego red.). Do wnętrza gości starał się zaciągnąć jakiś dziad proszalny, które drugi rzut oka pozwolił zidentyfikować jako zakonnika, a rzut oka trzeci odarł z wszelkiej aury świętobliwości, bo habit był najwyraźniej strojem scenicznym. Zresztą niezbyt zachęcający był to widok, chyba, że dla wielce zepsutej niewiasty, ale na szczęście restauracji we wnętrzu mignął widok zachęcający dużo bardziej, który ostatecznie zadecydował o odbyciu wizyty. A w środku faktycznie, Średniowiecze i to wczesne, a zatem mroczne, bo wszędzie tylko świece, aż strach sięgać po menu, bo przy niewielkiej czcionce, człowiek ze wstydem będzie musiał przyznać, że jak na wiek mocno średni przystało, wzrok już nie ten. Ostatecznie okazało się, że czytać nie ma co, bo menu z pozoru jedynie napisane było w języku polskim, a w istocie okazało się wiekową wariacją na temat. Pewnie dlatego do każdego z gości przysiada się dość bezpośredni sługa, pachołek, czy też inny przedstawiciel pseudośredniowiecznej ciżby. Raz dwa tłumaczy poszczególne potrawy z wiekowego na polski, dzięki czemu z pełną świadomością zamówić można Polewkę piwną z mądrzyczką, śmietaną i grzankami rżanego chleba i Sztufadę z wieprza na pajdzie rżanego chleba, saporem mocno okraszoną. Ale najbardziej smakowita okrasa całego wieczoru nadeszła jednak wraz z polewką. Zdecydowanie nie był to wiek średni, była to krynica młodzieńczej witalności i jędrności, które to atrybuty smakowicie prężyły się i napinały czerwone, sznurowane na przedzie giezło. Wobec takich atrakcji jedzenie zeszło niejako na dalszy plan, nawet pomimo tego, że gęsta polewka z wyraźnym aromatem kminku, idealnie uzupełniającym ją, delikatnym twarożkiem oraz grzankami, była naprawdę dobra i aż miało się ochotę na więcej (polewki oczywiście - przyp. dbającego o przyzwoitość red.). Sztufada z wieprza na pajdzie rżanego chleba, saporem mocno okraszona, a po polsku Maczanka po krakowsku z innowacją w postaci obecności chleba orkiszowego, nie była już tak spektakularna, ani pod względem smaku, ani okrasy. Oferowała co prawda zadowalający, ale jednak bardzo przewidywalny smak, którego także sos nie potrafił urozmaicić. Jednak największą wadą sztufady był fakt, że wraz z nią powrócił znajomy już druh płci brzydkiej, sympatyczny, ale pozbawiony największych zalet. Na szczęście duża porcja zalet w młodym, pięknie falującym ciele powróciła oferując deser. Trzeba jej oddać sprawiedliwość i przyznać, że potrafiła wzbudzić apetyt na więcej, także wracając przyniosła nie jeden, a dwa desery i wspaniały, cudowny, delikatnie słodki Podchmielnik z subtelną pianką. Na tacy znalazła się także Mędrzyczka z jajcami i żurawiną w donicy uwiercona, na przaśnym cieście upieczona oraz Bianka rubo oparzonymi a pokrajanymi migdałami traktowana z przyważoną obsączką z malin. Pierwsza pozycja szybko zidentyfikowana została jako sernik o bardzo kremowej konsystencji z żurawiną, która cierpkim smakiem stanowiła przeciwwagę dla serowej masy. Ta z kolei, wzbogacona została i uśredniowieczona dodatkiem ziela hyzopu, którą to wiedzą podzieliła się nieoceniona i bardzo otwarta dziewoja. Drugi deser, czyli coś na kształt słodkiego ryżu na mleku z prażonymi migdałami oraz malinowym sosem, również był dobry, jednak ustępował pola sernikowi, a przede wszystkim niewieście, dla której wiek średni wciąż był jedynie majaczącą na dalekim horyzoncie przyszłością. Zresztą swego rodzaju paradoksem stał się fakt, że choć jedzenie dają dobre i w przystępnych cenach, to najsmakowitszym kąskiem Wieków Średnich, jest wiek młody. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Aleks Tagi: restauracja, Media_Aetas, staropolska, średniowieczna, polewka_piwna, zupa_piwna, maczanka_po_krakowsku, sernik, podchmielnik, mądrzyczka golek: Pyszna golonka ;) | Autor: Aleks
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |