Trattoria Ritorno - nowa w³oska restauracja na Kazimierzu
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

"Ostatnia wieczerza" (Love Krove)

Restauracja: Love Krove

(14.02.2011) W Love Krove, choć kombinacje są lepsze i gorsze, to jądro i kwintesencja potraw pozostaje niezmiennie pyszne.


Sfinks, jak głosi legenda, zwykł był pytać jakież do zwierze o świcie porusza się na czterech kończynach, w południe na dwóch, a o zmierzchu na trzech. Ta zagadka okazała się banalna, jednak zasada 4-2-3 sprawdza się nie tylko w odniesieniu do ludzi, ale także i innych tworów, które nosi ziemia - na przykład kobiet.

Ożywa on w momencie, gdy człowiek popatrzy nań przychylniejszym okiem i stworzy z niej urokliwego motyla - istotę pełną wdzięku i pociągającego piękna. Co prawda jej delikatność i płochość ogranicza rodzące się pożądanie, mimo to jest ona grą wartą świeczki. Jaka szkoda, że żyje tylko 4 dni. Po tym okresie motyl, traci swoją zwiewność, a charakter, z ulotnego, przepoczwarza się w osiadły, dając w wyniku znacznie mniej ciekawą larwę. Mimo to da się z nią jeszcze wytrzymać i od czasu do czasu wchodzić w mniej lub bardziej gwałtowne i spontaniczne interakcje. Stan taki trwa 2 tygodnie, po którym zaczynają się najgorsze 3 godziny, podczas których, z larwy wyłania się jedna wielka niewiadoma - wieść o rozstaniu zaowocować może wszystkim, począwszy od pochlipującej nieboraczki, aż do rozjuszonego, agresywnego monstrum.

Mając do na uwadze, warto złagodzić cios i ból, który po nim następuje (tym bardziej jeśli monstrum cios wymierzy celnie i bezlitośnie), więc najlepiej jeśli kobieta sama podejmie decyzje o zerwaniu lub, jeśli się to nie uda, jeśli przynajmniej celu spotkania domyśli się sama. Kluczowym staje się więc wybór lokalizacji na "romantyczne" spotkanie, w slangu kawalerów zwanym ostatnią wieczerzą. Miejsce musi być jasne, małe (najlepiej jednosalowe) i oferujące jedzenie, którego larwa nie toleruje (jest to doskonały katalizator transformacji). Na arenę takich wydarzeń bardzo dobrze nadawać się powinno Love Krove.

Miejsce serwuje burgery, czyli coś, do czego żeńskie odpryski rodzaju ludzkiego często mają uprzedzenie, ale wnętrze jest też na tyle miłe, że procedura zrywania nie będzie ordynarna i ostentacyjna (burger w osiedlowej małej gastronomii), ani też gówniarska (kanapka w sieciowym fastfoodzie). Po takim wyborze, średnio inteligentna samica powinna domyślić się, że stadium larwalne ma już za sobą i zostały jej jeszcze 3 godziny. Miejsce jest tym lepsze, że niezbyt wygodne i pewne krzesła, nie zachęcają do długiego przesiadywania, a ketchup Heinz i jego charakterystyczne "popierdywanie" przy wyciskaniu, doskonale zagłusza i potrafi zniechęcić do rozmowy...

- A ja myślałam, że zabierasz mnie na romantyczną kolację...
- Pfffrfrrfprt! (odgłos wyciskanego ketchupu w przypadku zapełnienia 2/3 pojemności pojemnika - przyp.red.)
- Mógłbyś chociaż powiedzieć, że ładnie dziś...
- Wyjątkowo dobry ten burger Jaque, te trzy rodzaje sera są wspaniałe, nawet te warzywa są zbędne, bo z mięsem, bułką i ketchupem tworzy to już wspaniałą kompozycję.
…
- Ja już tak nie mogę, musimy się rozstać...
- Rachunek proszÄ™, podzielony na dwie osoby.

- Wiesz, Marta... pamiętasz Martę, moją najlepszą przyjaciółkę? No więc Marta zaprasza nas...
- PPPPPRFFRTT! (walka z ketchupem przy zaledwie 1/6 zawartości pojemnika - przyp. zakłopotanego red.)
- Podoba Ci się ta bluzeczka, kupiłam ją specjalnie na nasze sobotnie wyjście...
- Dziś wziąłem sobie burgera Napoleon, bo ciekawił mnie dodatek camemberta z żurawiną do klasyki. Niestety, to połączenie spotyka się ostatnio zbyt często i już mi się znudziło, poza tym do takiego mięsa mi to jakoś nie pasuje. A wiesz, że mi trochę przypomina nas.
- Eeeeeeee...
- Wiem, też mi przykro, ale widać tak musiało być. I pozdrów Martę.

- No i dlaczego nie odpisywałeś na moje wiadomości, przecież...
- plfffoooooooooolf! (niemal pełna butelka ketchupu wydaje charakterystyczny, przeciągły, acz niezbyt głośny dźwięk - przyp. biegłego w onomatopeicznych zawiłościach red.)
- Jeśli nadal się tak będziesz zachowywał mój drogi, to z nami koniec.
- No zobacz sama, to jest burger Santiago, zapowiadał się nieźle, ale oliwki i suszone pomidory podali osobno, zamiast urozmaicić nimi pyszną kombinację bułki, mięsa i warzyw. Zresztą może to i dobrze, bo pomidor suszony jest raczej pośledniejszego gatunku i w tak wspaniałym burgerze nie miałby czego szukać. Ale chyba Ci przerwałem mój Pomidorku, a może już skończyłaś?

Takie to właśnie sceny rozgrywały się przynajmniej kilka razy w lokalu przy Józefa pogłębiając u kilku niewiast, nie wiedzieć czemu, uraz do burgerów. A przecież w Love Krove, choć kombinacje są lepsze i gorsze, to jądro i kwintesencja potraw pozostaje niezmiennie pyszne.

Podziel siÄ™ ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym!Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dołącz do nas na Facebooku:

Aleks

Więcej na temat restauracji

Tagi: Love_Krove, burger, wołowina


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Sprawdź też:
Sieć Gourmet Restaurants - restauracje Kraków z najlepszą kuchnią polską i włoską w samym centrum, na rynku głównym!
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter