
Kolorowa brać..ka (Color Spot)(25.01.2011) Nawet kolorowe i wesołe z nazwy miejsca, na Brackiej przygnębiają nie tylko przyciemnioną, w najlepszym wypadku refleksyjną atmosferą, ale i jedzeniem, które nawet pułap zadowalającego, osiąga zaledwie okazjonalnie. Są takie miejsca w Krakowie, gdzie zapuszczać się nie lubię i nie ma to żadnego związku z tym, że na przykład ciągle pada tam deszcz. Zresztą z tym deszczem na Brackiej, to też jakaś jedna, wielka, acz fałszywa propaganda. Co prawda za nią nie przepadam, to bywałem tam na tyle często, by ponad wszelką wątpliwość stwierdzić, że pada tam dokładnie tak samo często, jak w innych okolicznych zakamarkach. Choć morale pada tam faktycznie częściej, przynajmniej mi, bo jakoś Bracka tak zawsze na mnie działała. Jednak pomimo tego, wichry historii najnowszej potrafią tam czasami człowieka rzucić i postawić na jego drodze stosunkowo nowy lokal - Color Spot. Miejsce to, zdaje się być siedliskiem niezdecydowania, kontrastów i dwoistości. Już sama nazwa i związane z nią logo, jest zwodnicza, bo zapowiada feerię barw grożącą oczopląsem, ale w rzeczywistości miejsce jest monotonne, niczym się nie wyróżniające i najzwyczajniej w świecie nudne. Choć zapowiadany jest jako połączenie lokalu gastronomicznego z klubowo-alkoholowym, lokal ani w jednej, ani w drugiej roli nie jest przekonujący. Ostatnia nadzieja spoczęła więc na menu, które zresztą też nie mogło się zdecydować, czy chce być szwedzkie, czy włoskie, a może pozostać w stanie kawiarnianej nieokreśloności. Nieokreślony postanowiłem pozostać i ja, by degustacja pozostała jak najbardziej różnorodna. Zacząłem od Kremu ze świeżego szpinaku i mleka kokosowego z grillowaną krewetką. I już na wstępie byłem gotów iść na ogromny, zdawałoby się hazard, i dać głowę, że to, z czego krem zrobiono, miało ze świeżym szpinakiem tyle wspólnego, co ja z nową Miss Polonią - oboje jesteśmy brzydcy, tak jak oba "szpinaki" były zielone. Krem, dzięki tajnym kucharskim sztuczkom, został niemal całkowicie pozbawiony smaku. Jedyne co przywodził on na myśl, to mrożoną, szpinakowa papkę kupowaną w cegiełkach. Mleko kokosowe, o ile w ogóle było, co wcale nie było pewne, zaginęło w tym towarzystwie całkowicie, a krewetka, na przekór menu, nie była wcale grillowana. Przypominała raczej kolejną mrożonkę przelaną jedynie wrzątkiem i ciśniętą do zupy. Wszystko to okazało się stratą czasu, pieniędzy i wysiłku, bo porcja, jak na złość, była spora. Na ratunek poprzedniczce rzuciła się niemal od razu Domowa foccacia serwowana ze szwedzką pastą krewetkowo-kawiorową "skagen rora", rucolą i pomidorkami cherry. Zamówiłem ją z ciekawości, bo kawioru nigdy nawet na oczy nie widziałem, że o próbowaniu nie wspomnę, więc chciałem poznać ten ekskluzywny smak. Ale cóż, nie było mi to dane, bo najwyraźniej skandynawska skagen rora, o kawiorze wiedziała jeszcze mniej niż ja, i także go na oczy nie widziała. Zadowoliła się smakiem li tylko krewetkowym. Foccacia była na szczęście już znacznie lepsza i bliżej jej było do rodzimych Włoch, niż paście do Skandynawii. Na plus całości poczytuję, że w przeciwieństwie do zupy, miało to danie przynajmniej jakiś smak, no i porcja pozostałą sporą. Na koniec pojawiło się jeszcze Canelloni ze szpinakiem i serowym sosem - danie zdecydowanie najlepsze z całej trójki. Tutaj przynajmniej szpinak, dzięki dodatkowi czosnku zapewne i odrobiny aromatycznego sera, choć odbitym, to jednak smakiem świecił. Może nie bardzo jasno, ale lepsze to było, niż całkowite zaćmienie, od którego się zaczęło. Przykrym było tylko to, że najlepsze danie w Color Spot, było ledwie poprawne, bo lepsze canelloni, to samemu zdarzało mi się robić. No ale przynajmniej dowiedziałem się, czemu na tej Brackiej tak ciągle pada, przynajmniej metaforycznie, bo faktycznie jest tam ponuro. Nawet kolorowe i wesołe z nazwy miejsca, przygnębiają nie tylko przyciemnioną, w najlepszym wypadku refleksyjną atmosferą, ale i jedzeniem, które nawet pułap zadowalającego, osiąga zaledwie okazjonalnie. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Wojtek Tagi: restauracja, kawiarnia, klub, Color_Spot, włoska, skandynawska, zupa, szpinakowa, foccacia, skagen_rora, canelloni hihihi: i znowu zgłodniałam...i na brackiej...mniem | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |