Wymienite nalewki w restauracji Starka
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

I Międzynarodówka Męska (Diego i Bohumil)

Restauracja: Diego i Bohumil

(09.01.2011) Popołudnie, także kulinarnie, pozostawiło niedosyt, szczególnie pamiętając poprzednie rendezvous z Diego i Bohumilem.


Jest wiele połączeń, których zasadność jest, mówiąc delikatnie, wątpliwa, a które, mówiąc już bez ogródek, powinny być zakazane przez Konwencję Genewską, Kartę Praw Człowieka i Trybunał w Strasburgu. Dobrym przykładem jest tutaj na pewno pusta szklanka, nie mylić ze szklanką w połowie pustą, bo nie chodzi o szeroko rozumiane podejście do życia, a o połączenie szklanki z brakiem weń alkoholu. Wbrew przysłowiu, nie pasują do siebie też pięść do nosa, szczególnie będąc na złym końcu tej pierwszej. Karygodnym połączeniem jest także golf i kobieta, czy też łóżko i kobiety brak. Osobniki o delikatnym podniebieniu czy słabym sercu, powinny unikać także pikantnego łączenia dwóch kobiet. A skoro już o tej płci mowa, to i tak zdecydowanie najgorszym połączeniem jest kobieta i Rozmowa. Niecodzienna wymiana uprzejmości, proste codzienne komunikaty czy dyskusje o zainteresowaniach, a właśnie Rozmowa przez wielkie "R", czyli wszystko co następuje po słowach "Musimy porozmawiać".

O ile łączenie dwóch kobiet może być całkiem ciekawe i przyjemne, o tyle łączenie dwóch facetów zalet nie ma żadnych. Na szczęście Diego i Bohumil połączeni zostali jedynie „na papierze”, a właściwie na szyldzie swej restauracji, której patronują jako pierwiastki odpowiednio argentyńskie i czeskie. Smakowo połączenie to dość dziwne, a mariaż karkołomny, ale widać argentyńskie tango nawet sąsiadów Pepików potrafi wziąć obroty, co zresztą było analogiczne do planów kobiecej części duetu, wobec bogu ducha winnej części męskiej. Nie pozostało zatem nic innego, jak zająć czymś kobiecie usta, a męskie zmysły możliwie przytępić.

To ostatnie bardzo łatwo osiągnąć przyswajając słuszne ilości roztworów etanolowych, a że przysłowie mówi, że wchodząc między Pepików, trzeba pić tak jak oni, to tradicni cesky lezak Bernard, czyli po prostu piwo, wydało się jak najbardziej na miejscu. Niestety zanim je nawet podano, puch marny, dla porządku i wygody niech nosi imię Agnieszka, zdążył chyba całe Quo Vadis przyswoić, bo podczas wstępnego rozpoznania walką i późniejszego frontalnego natarcia, padło chyba z pięć czy sześć strzałów z serii "Ale dokąd zmierza nasza znajomość?" (Quo vadis z łac. - Dokąd zmierzasz? - przyp.red.). W tym momencie stało się jasnym, że najwyraźniej nie zmierza ona do łóżka, tam, gdzie powinna.

Z odsieczą przybyły dopiero argentyńskie pierożki Empanadas w wersjach z wołowiną oraz farszem kukurydzianym. Podczas poprzedniej bytności u gościnnej, argentyńsko-czeskiej pary, specjał ten potrafił bardzo skutecznie zamknąć kobiece usta na co najmniej dziesięć minut. Szczególnie kukurydziane wariacje na temat pierogów zaskoczyły intensywnym, niespotykanym i nadspodziewanie dobrym smakiem. Niestety od tamtego czasu zepsuły się okrutnie. Uleciał gdzieś ten niezwykły smak, który dawniej zapierał w piersiach dech, a co za tym idzie i mowę. Tym razem, pospolite już Empanadas dały wytchnienia jedynie tyle, ile potrzeba było na energiczne przeżucie i przełknięcie.

Niestety kolejne minuty oczekiwania na dania główne wlekły się niemożebnie w ogniu pytań i werbalnego napastowania, któremu kres położyło dopiero upragnione przybycie dań głównych. Gulasz wieprzowy duszony z kiszoną kapustą i knedlikami pieszczotliwie zwany seredinsky gulas s houskovym knedlem wyglądał bardzo okazale. Wszystkiego było sporo, mięso było chude, knedliczki świeże, ale smak pozostał zwyczajny i przewidywalny, pozbawiony wigoru i jaj - czyżby niestrudzona gadacznica działała na jedzenie tak samo jak na potrawy?

Na szczęście od Szaszłyku z sosem chimichurri trzymała się z daleka, bo choć szaszłyk ze swej natury, wykwintnością nigdy nie zaszokuje, to ten był jednym z lepszych. A dodatek egzotycznego sosu był dla niego tym, czym wielogodzinne pindrzenie się przed lustrem, dla większości kobiet, czyli tym co stanowi różnicę między szarą myszką, a apetycznym kąskiem.

Niestety nieustający potok wymowy odebrać może chęć i obrzydzić konsumpcję nawet najbardziej apetycznych kąsków. Na deser z kolei pozostała już tylko czarna polewka doprawiona goryczą porażki. Stanowiło to adekwatne zwieńczenie popołudnia, które, także kulinarnie, pozostawiło niedosyt, szczególnie pamiętając poprzednie rendezvous z Diego i Bohumilem.

Podziel się ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym!Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dołącz do nas na Facebooku:

Aleks

Więcej na temat restauracji

Tagi: restauracja, Diego_i_Bohumil, argentyńska, czeska, empanadas, gulasz, knedel, knedliki, szaszłyk, chimichurri


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter