
Zamieszanie w pełnej szerokości (Galimatias)Restauracja: Galimatias (15.11.2010) Jak najbardziej warto poznać Galimatias od kuchni, bo rozczarować nie powinien nikogo, co najwyżej trochę zaskoczy, ale najprawdopodobniej tylko pozytywnie. Nowe restauracje lubią niepostrzeżenie wyrastać na ciepłych jeszcze szczątkach swych poprzedniczek jak kazimierska dzielnica długa i Szeroka... Nie, przepraszam, ulica Szeroka akurat w tym względzie była zawsze bardzo konserwatywna i dbać musiała o swoje lokatorki, bo knajpy upadały tutaj wyjątkowo rzadko, a co za tym idzie, i nowe nie często znajdowały dla siebie miejsce. Z tym większą ciekawością obserwowałem, co też powstaje na miejscu Magmy, miejsca skądinąd miłego, które borykało się jednak z klątwą kiepskiej obsługi. A powstawał tam prawdziwy zamęt, Galimatias znaczy. Wszedłem tam z obowiązku, ale i ciekawości, a w środku żaden tam zamęt czy rozgardiasz, wręcz przeciwnie - czysto, schludnie i porządnie. Żadnych ekstrawagancji tam nie ma, a szalone wizje dekoratorów nie straszą ze ścian czy kątów. Jest tam przewidywalnie, momentami nawet nudno, ale to ten rodzaj nudy, który czasami potrzebny jest każdemu. Jednak podczas tej pierwszej znalazłem czas jeszcze tylko na szybki rzut okiem na menu i popędziłem dalej do swych obowiązków. Ale właśnie to menu zapadło mi w pamięć i właśnie ono sprawiło, że następnym razem podążając ulicą Szeroką, obowiązek, który, jak miałem nadzieję, przerodzi się w przyjemność, pognał mnie właśnie do restauracji Galimatias. Kiedy już tam byłem, zamówiłem to, co zawczasu sobie upatrzyłem, a mianowicie Sałatkę z wędzonym kurczakiem na egzotycznych owocach z dodatkiem orzechów laskowych na dobry początek, oraz Polędwicę "galimatias" z paprykowo-oliwkowym mixem oraz chipsami ziemniaczanymi w ramach punktu kulminacyjnego. Choć kulminacja taka tania nie była, bo w końcu za polędwicę swoje trzeba zapłacić, to poziom cenowy i tak okazał nieoczekiwanie miłym zaskoczeniem, zważywszy, że to przecież Szeroka, czyli najbardziej "turystyczny" ze wszystkich kazimierzowskich zakamarków. Gdy na pełen ładu i porządku stół wjechała sałatka, w oczy rzuciły się w pierwszej kolejności jej gabaryty, bowiem spora miska pełna kolorowego galimatiasu prezentowała się nader okazale. Początkowo myślałem, że egzotyczne owoce, mające stanowić o sile sałatki, ograniczają się tylko do winogron, ale to po prostu winne grona, z racji swej aparycji, najbardziej rzucały się w oczy, ale i innych, nawet bardziej egzotycznych kompanów ze sobą miały. Kompozycję bardzo udanie uzupełniał wędzony kurczak, którego sposób obróbki (wędzenie właśnie), uczynił najbardziej charakternym i wyrazistym. Wszystko to, jeszcze w asyście miksu sałat, skropił delikatny dressing, dając połączenie bardzo udane, które skonsumowane zostało ze smakiem, aż do ostatniego kawałeczka. Mimo to cały czas pamiętałem, że sałatka była jedynie preludium do bardziej konkretnych treści, po których, mówiąc szczerze, obiecywałem sobie niemało - po owych konkretnych treściach oczywiście, czyli po Polędwicy "galimatias" z paprykowo-oliwkowym mixem oraz chipsami ziemniaczanymi. I faktycznie, porcja była niemała. Nie pożałowano ani bulwianych chipsów, ani warzywnej mieszanki. Mięsa też było pod dostatkiem, a do tego potraktowano je, tak jak lubię, sporą ilością przypraw, choć jego jądro zachowało ten typowo mięsny, szlachetny smak. Mogłoby się wydawać, że oto przed sobą mam potrawę idealną lub prawie idealną. Niestety był jednak pewien zgrzyt i brzydka skaza na obliczu polędwicy. Okazał się nią wspomniany mix paprykowo-oliwkowy, który odznaczał się smakiem aż nazbyt intensywnym, przez co aromat mięsa został stłamszony. Miała to być pokojowa koegzystencja i równouprawnienie, ale to warzywa okazały się samcem alfa i podporządkowały sobie potrawę. Warzywa, a w szczególności papryka marynowana, pierwsza spośród równych. Tego dnia było mi jeszcze dane spróbować Rumianych żeberek na kapuście z pieczonymi ziemniakami. To co zwracało uwagę jako pierwsze, to ponownie spora porcja, więc najeść się można było spokojnie. Jednak jak na mój gust, mięso okazało się odrobinę za suche, zabrakło też wyrazistej, aromatycznej omasty lub sosu. Zastępowała je kapusta, po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że wcale udanie i choć żeberka spożywałem już co najwyżej letnie, to smak wiele nie stracił, a pozostali biesiadnicy uznali je wręcz za bardzo dobre. Czy zatem jest o co robić zamieszanie, warto wszczynać rwetes i poznawać cały ten Galimatias od kuchni? Otóż tak, od kuchni jak najbardziej, bo rozczarować nie powinien nikogo, co najwyżej trochę zaskoczy, ale najprawdopodobniej tylko pozytywnie. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: Wojtek Tagi: Galimatias, restauracja, sałatka, kurczak, polędwica, żeberka Agnieszka: W piątek 13-go odwiedziłam to miejsce, zresztą nie po raz pierwszy i niestety był to pechowy trzynasty. Co się stało z tymi przesympatycznymi kelnerkami, które pracowały tam wcześniej? Obsługujący nas pan był co najmniej nieprzyjemny i jego obsługa zaczynała się i kończyła na przynieś i uciekaj. Nie raczył zapytać o nic a o przyniesienie rachunku to trzeba krzyczeć z drugiego końca sali. Szkoda wielka szkoda bo jedzenie dalej wyśmienite, ale jak na restauracje z takimi cenami to poziom obsługi jest jak w barze mlecznym. Mam nadzieje, że coś się zmieni, bo w innym wypadku nie wróże długiej przyszłości. łukasz : Po wizycie niestety ma same negatywne odczucia jeżeli chodzi o jakość serwowanego tam jedzenia. Obsługa w sumie nawet sympatyczna, zarzucić niewiele jej można, ale niestety kuchnia to już inna bajka. Potrawy odgrzewane, niestety nieświeże, bez polotu i z mikrofalii, a ukoronowaniem beznadziei był deser....ciastko z cukierni ze starowiślnej tyle że w cenie razy 3 (a kelnerka mówiła że mają desery własne). Zawód na całej linii. Kolejna knajpa bez pomysłu i charakteru. stefka: Byłam w Galimatiasie z polecenia znajomych. Po wizycie z ciekawości sprawdziłam opinie o tej restauracji i uważam że dziwną jest opinia o kiepskim jedzeniu zwłaszcza mówienie jedynie o ziemniakach. Dla mnie saszetki szpinakowe z cielęciną to pycha, a ziemniaczanka w kociołku jeszcze lepsza.
Może lepiej skosztować czegoś innego niż ziemniaki! Zaznaczam że nie znam właściciela. robert i ania: Jedliśmy tam i niestety nigdy więcej, i nie jestem jedyną osobą która tak twierdzi niestety jedzenie przypalone, nawet ziemniaki skopane, ostatni raz tam jemy. Ciekawe kto pisze te komentarze, pewnie sam właściciel. Restauracja galimatias to niestety kolejny kiepskie jedzenie. Papillon: Magiczne miejsce z wysmienita krakowska atmosfera....no i w sercu Kazimierza. Bylam juz kilka raz a ostatnio odkrylam nowa sale na pietrze z kominkiem! Widok z okien na szeroka... Piers z kurczka z mozarella smakuje tam jeszcze lepiej! Bylam z mezem i dosc szybko zdecydowalismy sie aby zorganizowac tam chrzciny naszej coeczki w maju! I naszczescie bo zistalo im jyz niewiele dat....wolnych. Polecam bardzo bardzo! ajmar: Ostatnio odwiedzając "galimatias" miałem okazje spróbować pstrąga z warzywami, prawdziwa rozkosz. Odwiedzam restaurację już jakiś czas i zawsze mile mnie zaskakuje smak tamtejszych potraw. Nie mogę także pominąć obsługi, która jest prze sympatyczna. Wrócę jeszcze nie raz. Kafi: Uwielbiam to miejsce. Idealne na obiad, kolacje z bliskimi i znajomymi! Jedzenie pierwsza klasa Szczególnie polecam Kaczkę w musie brzoskwiniowym I Big Steka bo jak każdy facet lubię dobrze zjeść :D Restauracja ma swój klimat i jeszcze nie raz tam wrócę :D POLECAM! Zuza: najlepsza golonka jaka jadłam!!! jestem kobieta wyjatkowo wybredna i malo co mi smakuje, ale bedac niedawno gosciem restauracji "galimatias" zamowilam golonke. Mieso wyborne rozpływalo sie w ustach!! do tego obsluga prze sympatyczna sliczne, miłe kelnerki i uroczy własciciel z burza lokow na glowie. | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |