
Wałkowany kurczak (Any Time)(25.04.2008) Atmosfera bardzo pozytywna, ale tych kurczaków płaskich jak naleśnik i tak im nie zapomnę, choć mimo to pewnie tam jeszcze kiedyś zaglądnę. Nikt chyba nie zaprotestuje, jeśli nazwać Plac Nowy sercem Kazimierza. Czasami można mieć wrażenie, że ta część miasta nigdy nie zasypia (i się zastanowić jak zasypiać mogą lokatorzy mieszkań z wychodzącymi na plac oknami). Tutaj też zderzają się najprzeróżniejsze kulinarne style i upodobania, od ekskluzywnych klubokawiarni, do "okienkowych" fast foodów, każdy znajdzie tu coś dla siebie.Tym razem jednak postanowiłem zrezygnować z ekstremów i wybrałem knajpkę mniej więcej po środku. Zbyt zwyczajna (bez negatywnego zabarwienia) dla odwiedzającego Kazimierz burżujstwa i innej bohemy, zbyt przytulna dla studentów szukających czegoś taniego i na szybko. To właśnie, połączona z hostelem, restauracyjka Any Time. Prawda jest taka, że wybór nie był do końca niezawisły, padłem bowiem ofiarą działań marketingowych, a konkretniej miniplakacików reklamujących nowe danie. Plakcik ów, co dziwne, utrzymany w dość fastfoodowym w stylu zachęcał do spróbowania filecików drobiowych, podwójnie panierowanych, miedzy innymi w płatkach kukurydzianych z frytkami oraz opcjonalnie z sałatką. I to właśnie tej propozycji dałem się skusić. Wnętrze z pewnością fastfoodowe już nie było. Na ścianach jakieś jasne, pastelowe barwy, małe stoliczki, którym udało się uniknąć nadmiernego stłoczenia, a do tego przyjemna, chciałoby się powiedzieć nawet, radosna muzyka. Jeśli dodać do tego słoneczne, niemal wiosenne, marcowe wczesne popołudnie nie zdziwi fakt, że momentalnie zostałem bardzo pozytywnie nastrojony do knajpki, menu i nawet kelnerki, która kazała na siebie czekać odrobinę zbyt długo. Ale po kolei, w końcu najpierw zapadła decyzja, aby zamiast sali głównej, usiąść w bocznej salce, która jednocześnie jest przejściem do hostelu. Rozwiązanie bardzo ryzykowne, uciążliwe wręcz, jeśli byłby ruch, ja na szczęście trafiłem chyba na okres zastoju, bo na szczęście nikt akurat nie przechodził. Choć miejsce nieco na uboczu winne było zapewne wspomnianemu już opóźnieniu pracy kelnerki. Ale menu w końcu dostałem, a w nim, pizze, naleśniki i różne różności, i na słodko i bardziej pikantnie. Ale ja od początku zdecydowany byłem na kurczaka i jego właśnie zamówiłem. Po ni to długim, ni to krótkim oczekiwaniu otrzymałem swoje zamówienie. Wyglądało i pachniało bardzo apetycznie, bez zbędnych rozważań zatopiłem ostrze w, miałem nadzieję, soczystym kurczaku. I tutaj nastąpiło ogromne rozczarowanie, bowiem zamiast pulchnych i soczystych kawałków jakie obiecywał plakat, otrzymałem kurczaka, który miał chyba wątpliwą przyjemność wpaść do wyżymaczki. Jeśli by zsumować warstwę panierki z obu stron, to byłaby ona mniej więcej tej samej grubości co samo mięso, zatem bardzo niska zawartość kurczaka w kurczaku. Dobrze chociaż, że całość była smaczna, choć w ziołowej części panierki, wbrew zapewnieniom pani kelnerki, ze świecą szukać można było pikantnej nuty. Ale za to frytki były wyśmienite - świeże (bez posmaku kilkutygodniowego oleju) i chrupiące (a nie jakieś gumiaste, rozmemłane gluty), a do tego w ilości znacznie mniej skąpej niż kurczak. I to one tak naprawdę uczyniły cały posiłek sycącym, choć większemu nieco głodowi mogłyby nie sprostać. Na koniec jeszcze na rachunek się nie doczekałem i sam musiałem pofatygować się do pani kelnerki. Nie jestem osobą, której by to bardzo przeszkadzało, ale dziennikarski obowiązek nakazuje mi o tym wspomnieć. Zresztą nie zaburzyło to, ani nie umniejszyło w żaden sposób pozytywnego nastroju w jaki wprowadziła mnie wizyta w Any Time. Ale tych kurczaków płaskich jak naleśnik i tak im nie zapomnę, choć mimo to pewnie tam jeszcze kiedyś zaglądnę. Wojtek Tagi: Any_Time, Plan_Nowy, Kazimierz, kurczak, frytki, restauracyjka | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |