Bal Walentynkowy w Betmanowska Hall
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Wół bije kurczaka (Hong Long)

Restauracja: Hong Long

(23.08.2010) Hong Long stanowić może miłą odmianę od wszechobecnych pizzerii, których w południowo-wschodnich częściach Krakowa, jest "jak mrófków".


Dawno już nie opisywałem moich przygód z jedzeniem zamawianym telefonicznie, które następnie pędzi do mnie dzięki sile mięśni ludzkich lub mechanicznych wierzchowców, by dokończyć transakcji zakupu już pod drzwiami mojego własnego i osobistego domu, w zaciszu któregoż posiłek można bez skrępowania skonsumować. Dawno tego nie opisywałem, bo i bardzo dawno nie korzystałem już z takiej opcji. Z jednej strony często dałem się ponosić kulinarnej fantazji i samemu tworzyłem dzieła mniej lub bardziej udane, ale prawdą jest też to, iż na moim grajdołku od dawna nie powstało nic nowego, więc i nie było czego próbować.

Pewnego popołudnia dopadł mnie jednak głód, a w domu nie było nawet z czego pokucharzyć. Przypomniałem sobie wtedy, że jest jeszcze jedno miejsce, którego nie wypróbowałem, a które, choć nie całkiem blisko, dowozić na moja dzikie ostępy powinno. Pomysł wydał się tym ciekawszy, że o Hong Long, o którym mowa, słyszałem z kilku źródeł całkiem dobre opinie. Biorąc wszystko to pod rozwagę, decyzja zapadła szybko - na obiad będzie chińszczyzna.

Choć menu jest bardzo rozległe, to z wyborem pierwszej potrawy nie miałem żadnego problemu i padł on na Kurczaka Gong Bao, czy kung pao, jak kto woli. Danie to znaleźć można w każdym chyba chińczyku i jest dla mnie pierwszym testem dla tego typu miejsc. Aczkolwiek już dawno temu nieodżałowany Phung Dung zawiesił w tej kwestii poprzeczkę tak wysoko, że żadnej innej restauracji nie udało się jeszcze do niej zbliżyć. Co więcej, najczęściej notowane są bardzo spektakularne porażki, potrawa najczęściej przypomina bowiem pierwszy lepszy ryż z kurczakiem i chińską mieszanką warzyw, do której dla przyzwoitości chyba lub zachowania pozorów dorzucono kilka orzeszków. Mają one najczęściej niemal zerowy wpływ na smak. Niestety podobnie wypadł w tym teście Hong Long. Ponownie był to ryż, kurczak i niczym nie wyróżniające się warzywa z kilkoma tylko orzeszkami. Co więcej kawałki kurczaka były ze skórą, a jeden czy dwa z nich miały też chrząstki, które mnie osobiście napawają obrzydzeniem, więc chcąc odwołać się do szkolnej skali, tym zadaniem restauracja zasłużyła tylko na słabą trójkę.

Na szczęście tego popołudnia zamówiona została także Wołowina w sosie pikantnym, która spisała się już o niebo lepiej. Oczywiście ryż i anonimowa mieszanka warzyw pozostała bez zmian, ale tym razem sos okazał się zawadiacko charakterny i zaskakująco ostry. Zaskakująco, bo choć kuchnia orientalna bywa przecież mocno pikantna, to mam wrażenie, że ostatnimi czasu staje się ona coraz bardziej spolegliwa wobec konserwatywnej w tym względzie części naszego społeczeństwa. Ale jak już wspomniałem, ten problem ominął najwyraźniej Hong Longa, bo sos był jak należy, a wołowina była nawet jeszcze lepsza. Pokrojona w masywne kawałki była wyjątkowo mięciutka i sprężysta, bez śladu przypalenia czy twardości. Efekt taki, wbrew pozorom, nie tak łatwo osiągnąć, tym większe słowa uznania należą się w tym przypadku szefowi kuchni.

Wspomnieć wypada o jeszcze kilku drobiazgach, które jednak przemawiają na korzyść restauracji. Drobiazgi te, to przede wszystkim zgodny z awizowanym i niezbyt długi, biorąc pod uwagę odległość, czas dostawy, a także fakt, że jedzenie dotarło ciepłe i w należytej formie. Innymi słowy samo danie, ryż i surówka nie zlały się w jedną, chaotyczną papkę, a każdy element pozostał na swoim miejscu. Rzeczy te są niby oczywiste i nie powinienem się spodziewać niczego innego, ale przekonałem się już nie raz i nie dwa, że rzeczywistość nie zawsze bywa tak oczywista i akuratna. Dodać do tego rozsądne, choć, jak na chińczyki, nie najniższe ceny i otrzymujemy bardzo przyzwoitą opcję dowozową, która stanowić może miłą odmianę od wszechobecnych pizzerii, których w południowo-wschodnich częściach Krakowa, jest "jak mrófków".

Podziel się ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym!Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Dołącz do nas na Facebooku:

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Hong_Long, restauracja, orientalna, chińska, kurczak, Gong_bao, wołowina, dojazd, dowóz


Ma: niestety nie mogę w podobny sposób pochwalić wyżej wymienionej "restauracji".Pierwszy raz zamawiałam cokolwiek z jej oferty i wybór mój padł na żółty makaron z krewetkami.Faktycznie czas dojazdu dość krótki za co daję plusa,ale gdy otworzyłam styropianowy pojemniczek z jedzeniem do mych nozdrzy wdarł się swąd spalenizny:/Powiedziałam sobie:"pewnie wydaje mi się" i zaczęłam jeść.Jednak gdy dotarłam do pokaźnego kawałka wyraźnie spalonej(czarnej)papryki stwierdziłam że tego już za wiele.Nawet nie pofatygowali się żeby chociaż to jakoś ukryć...nie wiem niespaloną część makaronu zostawić do sprzedaży resztę wyrzucić. Zero szacunku do klienta!W końcu dostają za to kasę.Jak będę chciała zjeść spaleniznę to poszukam takiej knajpy!!!:[[[Na pewno już nigdy więcej niczego tam nie zamówię a Hong Longowi rzetelnie obiecuję robić antyreklamę na każdym kroku:[
2010-10-15 19:39:50

f.: Gorzej gdy się je w pojedynkę, bo minimum zamówieniowe 29zł to dosyć pokaźna sumka.
2010-08-24 00:22:23


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter