
Genji double date (Genji)Restauracja: Genji (17.08.2010) Jako końcową ocenę mogę zaproponować 2.5/4 - generalnie dobrze, ale jest potencjał, aby było znacznie lepiej. W życiu małżeńskim bywa niekiedy tak, że realizacja związanych z nim powinności wykroczyć musi poza cztery ściany własnego domu. Tym akurat razem padło i na nas - Moją Cudowną Małżonkę (MCM) i mnie oraz naszych znajomych, gdyż jak na szanujące się pary przystało, postanowiliśmy wybrać się na podwójną randkę. Ponieważ wszyscy lubimy sushi, ale nie towarzyszy temu obsesja na punkcie Japonii, wybraliśmy się do Genji Premium Sushi, gdzie królują akurat Koreańczycy. Po części naszym wyborem pokierowała również aura, a konkretniej kolejna fala upałów, przed którą restauracyjne piwnice dawały przyzwoite schronienie. Nie wchodząc zbytnio w szczegóły architektoniczne: na większą część swojej kubatury Genji zaadaptowało piwnice jednej z kamienic przy ulicy Dietla. Wygląda to wdzięcznie - ceglane mury dają stosunkowo miły nastrój i nieco chłodu. Tu i ówdzie jest może dusznawo i czasami ciasnawo, ale my bez rezerwacji w piątkowy wieczór zdołaliśmy znaleźć sympatyczny stolik dla czterech osób. Sala teoretycznie przewidziana na obsadę liczniejszą, ale nam się udało, że byliśmy sami. Umiejscowienie w piwnicy sprawiło także, że komórki traciły zasięg, co miało swoje dobre, ale i złe strony miało (o tych drugich później). Po szybkim zapoznaniu się z kartą zamówiliśmy na początek zupę miso, aby rozgrzać żołądki przed nadchodzącą surową rybą, oraz zestaw family, który wydawał się wyborem w sam raz dla czterech osób. Na popitkę dla części męskiej przybył schłodzony Heineken, część żeńska natomiast popijała herbatkę (ta obarczona obowiązkami kierowcy), zaś MCM delektowała się winem Choya. Na dzień dobry, dostaliśmy od restauracji sałatkę, którą charakteryzował słodkawy, dość oryginalny smak, który jednak nie powalił mnie w żaden sposób na kolana. Gest oczywiście był bardzo miły, ale szczerze mówiąc sałatki bym sam z siebie nie zamówił. Szybko przeszedłem też do kolejnej pozycji. Zupa miso z definicji jest połączeniem bulionu dashi i pasty miso, wzbogaconym różnymi dodatkami w zależności od regionu. Obecności podstawowych składników nie sposób było zupie odmówić i choć brak mi odniesienia do oryginału, to nic jej zarzucić nie mogę. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że była całkiem jadalna i ze względu na swój oryginalny smak, była dobrym wprowadzeniem do dalszej konsumpcji. Zestaw family przybył do nas na drewnianym statku, co prezentowało się bardzo sympatycznie i efektownie. W skład zestawu wchodziły dwa rodzaje roladek kalifornijskich (jak dla mnie są to po prostu udziwnione uramaki), a konkretnie california roll i california salmon roll. Do tego trzy rodzaje hosomaków oraz duży wybór nigiri: z łososiem, tuńczykiem, krewetką, rybą maślaną, halibutem i hamachi. Prezentacja całego zestawu, jak wspomniałem, była imponująca, chociaż umazane majonezem california salmon roll (z czego jeden nieco zdezelowany), kojarzyły się z inną japońską tradycją. Z kolei wyciśnięte z rękawa cukierniczego wasabi wyglądało ładnie, ale było go po prostu mało, zaś umieszczenie imbiru tylko z jednej strony statku, było przynajmniej dla połowy z nas niewygodne. Ale może to po prostu czepialstwo z mojej strony i komuś innemu nie będzie to zupełnie przeszkadzać. Jednak prezencja prezencją, funkcjonalność funkcjonalnością, ale smak też jest ważny. Generalnie wszystko było dobre, chociaż nic mnie nie zachwyciło. Roladki kalifornijskie były smaczne, ale ponad ten poziom się nie wzniosły. Część nigiri okazała się bardzo smaczna - ryba maślana i halibut, za to krewetka zupełnie pozbawiona została smaku. Hosomaki uznać mogłem za poprawne, ale moim zdaniem czuć było głównie ryż, przez co trudno byłoby zidentyfikować z zamkniętymi oczami, z którym z trzech rodzajów ma się do czynienia. Nie mówiąc już o tym, że co niektóre się rozwinęły, co zdecydowanie nie powinno mieć miejsca. Po zakończonym posiłku, pozostała kwestia uregulowania rachunku, co umilono nam dodatkowym gratisem w postaci owocu liczi w syropie. Tutaj niestety wystąpiły zgrzyty związane z płaceniem kartą. Po pierwsze nie można było dać kartą napiwku, co wymusiło na nas gwałtowne poszukiwanie drobnych i zasadniczo skończyło się napiwkiem mniejszym niż planowany. Po drugie, jeżeli ma się lokal w piwnicy, w której nie działają komórki, to można przewidzieć, że i terminal bezprzewodowy może mieć problemy. Ogólnie płacenie zajęło jakieś pięć minut i wiązało się z koniecznością chodzenia po korytarzu i piętro wyżej, tylko po to by móc uregulować rachunek. Przed samym zakończeniem, chciałem jeszcze napisać coś o obsłudze. Z czystym sumieniem mogę pochwalić obsługującą nas kelnerkę, aczkolwiek widać było, że jeszcze się uczyła. Brakowało płynności w podawaniu potraw, ale ogólnie było do przyjęcia. Dobrym pomysłem właścicieli jest natomiast umieszczenie przy stolikach dzwonków wzywających obsługę. Jest to o tyle dobre, że podzielona piwnica daje dużo prywatności, ale jednocześnie usuwa klientów z pola widzenia, choć przy pełnym obłożeniu restauracji, ilość jednoczesnych dzwonków może przerosnąć obsługę. Podsumowując, wieczór spędzony w Genji Premium Sushi uważam za udany. Wszystko było, tak jak być powinno, ale też ani trochę ponad standard i oczekiwania się nie wzniosło. Na pewno nie mogę powiedzieć, żeby jedzenie było niedobre, ale mówiąc szczerze, to po restauracji, która nie jest najtańsza, oczekujemy chyba czegoś więcej. Obsługa na przyzwoitym poziomie, miły zwyczaj w postaci gratisów, a i warunki lokalowe bardzo oryginalne i uprzyjemniające spędzanie czasu. Mimo to lekki niedosyt pozostaje. Jako końcową ocenę mogę zaproponować 2.5/4 - generalnie dobrze, ale jest potencjał, aby było znacznie lepiej. Podziel się ze znajomymi: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Dołącz do nas na Facebooku: The Doctor Tagi: restauracja, Genji, sushi, miso, uramaki, nigiri, hosomaki | Autor: The Doctor
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków |