Walentynki i Karnawa³ w Skansenie Smaków
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Mac Fiction (McDonald's)

Restauracja: McDonald's

(01.07.2010) Sieciowe fast foody zaskoczyć niczym nie mogą, ale jeśli człowiek wie czego się po nich spodziewać i godzi się na to, rozczarowania także będą go omijać, niezależnie czy będzie to ósma rano, czy druga w nocy.

Godzina pierwsza w nocy w dzień powszedni, czy jak wolą niektórzy, pracujący, nie jest najfortunniejszą porą na poszukiwanie niezwykłych smaków i gastronomicznych uniesień. W okolicach Rynku wybierać wtedy można między kebabem, kebabem i... kebabem. A tak, jest jeszcze wszechobecny i wszędobylski McDonald's, zwany przez złośliwców MacSyfem, ale na którego w pewnych sytuacjach i pod pewnymi względami, zawsze można liczyć. I tam właśnie skierowałem swe kroki, by uzupełnić stracone w czasie długiego dnia kalorie.

Choć dawno mnie już tam nie było, postanowiłem zrezygnować z mojego zwyczajowego Big Maca i dać szansę propozycji nowej, a raczej powracającej co jakiś czas ofercie sezonowej - Big Tasty. W Stanach jest Quarterpounder with cheese, we Francji mają Royal with Cheese, a my mamy Big Tasty. I tylko Big Mac, to zawsze Big Mac, u nas nawet bez "le". A jeśli ktoś nie widział Pulp Fiction, to może tylko żałować i nawiązania nie zrozumieć.

W każdym razie nazwa wspomnianej kanapki nie kłamie, bo faktycznie jest ona wcale spora (big z ang. - duży) i o dziwo ma smak (taste z ang. - smak). W sztandarowych McDonald'sowych propozycjach, mięso pozostawało zawsze bladziutkim tłem, czy wręcz podkładką pod sosy i inne dodatki, z którymi smakowo się niemal zlewało. Tutaj mięso zuchwale odcinało się dodatkom i dzielnie walczyło o swoją niezależność. Dzielnie i z sukcesami warto dodać. Nie próbuję się nawet łudzić, że smak prawdziwego grilla z delikatną sugestia aromatycznego dymu, powstał naturalnie i do jego otrzymania nie zastosowano żadnych polepszaczy i innych chemicznych sztuczek, ale i tak smakowało to całkiem nieźle, jak na obowiązujące standardy.

Big Tasty różnił się jednak od swego amerykańskiego, ćwierćfuntowego protoplasty i poza dużym kawałem mięcha, znaleźć tam można było także parę dodatków warzywnych, czyli dokładnie dwa - pomidora i sałatę. Z tą drugą nawet nieco przesadzono, bo z bułki wysypywała się dość obficie, uważam więc, że znacznie lepszym pomysłem byłoby dodanie ogórka zamiast nadmiaru sałaty. Jednak standardy były zapewne inne, a jak wiadomo, w miejscach takich, jak McDonald's ślepe trzymanie się procedur i przestrzeganie standardów, to już nawet nie najlepsza droga do "kariery", ale wręcz religia.

Na koniec tej tyrady, wspomnieć muszę jeszcze, że wysoki poziom jak zwykle utrzymał sos, który znalazł się w mojej kanapce. Także tutaj świadom jestem, że pewnie nie ma on w sobie nawet jednego naturalnego składnika, ale muszę oddać sprawiedliwość specom z McDonald'sa, że umieją oni łączyć "witaminy" E, by osiągnąć smakowitą mieszankę.

Kończąc, powiedzieć mogę tyle - sieciowe fast foody zaskoczyć niczym nie mogą, ale jeśli człowiek wie czego się po nich spodziewać i godzi się na to, rozczarowania także będą go omijać, niezależnie czy będzie to ósma rano, czy druga w nocy.

Podziel siÄ™ ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym! Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: McDonald's, Big_Tasty, burger, fast_food


Wojtek - autor: Do ja: tendencyjne są, i owszem, ale Twoje opinie. Dodatkowo ociekają nienawiścią do wszelkiej maści fast foodów. Ja nienawiści nie promuję, a jedynie rzetelnie oceniam. A o fast foodach najwyraźniej wiem więcej od Ciebie. Do Usa: W Polsce do quarterpoundera najbliżej ma właśnie Big Tasty, więc i owszem, nawiązania są jak najbardziej na miejscu.
2010-07-05 20:23:19

Usa: Big Tasty to odpowiednik Big'N'Tasty a nie Quarter Pounder albo "Royal with cheese" wiec nawiazanie do Tarantino jest tu nie na miejscu :(
2010-07-05 17:26:40

ja: widać, że pojęcie o fastfoodach masz zerowe. a wspomniane "witaminy E" nie są do usprawiedliwienia w przypadku TAKIEGO żarcia. można rzucać autoironicznym żartem "i tak na coś umrę", trąbiąc colę czy wsuwając żelki- w przyadku jedzenia z mcsyfu jest to zagrożenie realne, w takich kategoriach trzeba to rozpatrywać. pod względem dziennikarskim też cienko, nawiązanie tendencyjne i na siłę. (mówię o tytule).
2010-07-05 17:06:46


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter