Walentynki w restauracji Da Pietro
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Kalejdoskop wrażeń (Magillo)

Restauracja: Magillo

(05.05.2010) Miejsce, które można kochać lub nienawidzić, ale na pewno trudno pozostać wobec niego obojętnym. Warto więc się tam wybrać i samemu zdecydować, czy będziecie wracać. Ja będę na pewno.

Jest takie miejsce w Krakowie pełne kulinarnych sprzeczności. Raz smacznie, raz zupełnie mdło, niekiedy niezwykle i zaskakująco, innym razem bezbarwnie i wręcz pospolicie. Ale warto iść do Magillo i samemu wyrobić sobie opinię o tym miejscu. Ale pisząc o tej restauracji, nie sposób nie poruszyć jednej kwestii - kwestii istnienia i funkcjonowania restauracji biesiadnych, bo tutaj mamy doskonały jej przykład. I niech Was nie zmyli pierwsza sala urządzona na elegancko - to nie Wierzynek. I dobrze, bo mam wrażenie, że coraz częściej mamy dość napuszonych restauracji straszących kelnerami śledzącymi każdą naszą kulinarną pomyłkę. Przynajmniej ja tak mam, że owszem, chcę żeby obsługa była profesjonalna, ale jedzeniem chcę się cieszyć bez skrępowania. W restauracjach z górnej półki króluje pewna, z góry ustalona konwencja. Jemy nożem i widelcem (nawet żeberka czy pieczonego kurczaka), jemy zawsze najpierw przystawkę, a dopiero potem zamawiamy zupę, no i oczywiście musimy znać terminologię. Bywa więc, że zupa to nie zupa, ale esencja, sos to nie sos tylko salsa, że o innych carpaczjach, tiramizja czy brulekremach nie wspomnę. A  ja wolę czasem od tego odpocząć i taki odpoczynek znajduję właśnie w Magillo.

Bywam tam albo z rodziną, albo to Magillo bywa u nas. Obie opcje możliwe i jak zawsze, obie mają swoje wady i zalety. W lokalu wszystko podadzą do stołu, można pogrymasić nad kartą, pozastanawiać się, można pooglądać wszelakie zwierzaki od żółwi czerwonolicych poczynając, przez gadającą papugę, aż po kangura. Są też minusy. Czekanie… Niejednokrotnie dłuższe, niż w przypadku dowozu do domu. Rekord - 60 minut czekania na zupę. Kelnerzy tacy sobie. Paradoksalnie lepiej się sprawują, jak gości są tłumy, bo jak jest ich niewielu, to tak jakby się ci goście niewidzialni chwilami stawali.

Można z Magillo zamówić wszystko do domu. Zawsze gorące i spakowane w eleganckie plastikowe pojemniki. Można mieć jednak niemiłą i mało smaczną niespodziankę... Pewnego razu zamówiliśmy naleśniki z jabłkami i cynamonem, które podawane są z owocami i bitą śmietaną. Niestety tym razem jeden z naleśników okazał się  być niedokończonym (nieopanierowanym) krokietem z mięsem… Mówię Wam ochyda. Ale na plus - więcej wpadek nie mieli.

Ale dość tego wszystkiego. Czas na gruntowny przegląd menu, a będzie gruntowny ponieważ od kilku miesięcy dość często bywamy w Magillo lub zamawiamy dania na wynos.

Zupy. Jako pierwsza niech będzie grzybowa w chlebie. Bardzo dobra, aromatyczna i faktycznie grzybowa, ale niestety chlebem jeszcze nigdy się nie popisali. Bezpłciowy i bez charakteru, a przecież sami chyba wiecie, że chleb potrafi mieć swój charakterek. Barszcz czerwony jest chyba jednym z najlepszych przedstawicieli swego gatunku, jaki można zjeść w Krakowie. Czy z uszkami czy z krokietem, zawsze jest to poezja. Gulaszowa w czarcim kociołku okazała się zupą smaczną, z charakterem, gęstą i bardzo pożywną. Warto ją zamówić będąc na miejscu, bo kociołek prezentuje się bardzo dobrze. No i wreszcie cebulowa z grzankami. Zupa dość dobra, cebula zeszklona najpierw na maśle, ale niestety białego wina w niej zabrakło, grzanki były rozmoczone, a ser żółty posypany pietruszką, która tam zupełnie nie pasuje, więc zamiast pozycji bardzo dobrej, jest zaledwie dostateczna.

Specjały Młynarza. Pierogi... Próbowałam z mięsem - wyśmienite, mięso drobno zmielone, dobrze przyprawione, a do tego porcja słuszna; z kapustą i grzybami - całkiem smaczne; ruskie - twarde, z kompletnie bezpłciowym farszem, czysta profanacja i świętokradztwo. Ruskie to przecież żywa pierogowa legenda, to narodowy kulinarny obowiązek, a tu ani soli, ani pieprzu, ani sera, ani ziemniaków, ani cebuli wyczuć się nie dało. Porażka. Ale za to za każdym razem wychodzą im przepyszne naleśniki z jabłkiem i cynamonem. Jabłko dobre, aczkolwiek podejrzewam, że ze słoika, takiego litrowego dostępnego w każdym spożywczaku.

Dania z wołowiny. Bryzol z pieczarkami będę oceniać jako pierwszy. Mięso miękkie, dobrze doprawione, pieczarek naprawdę cała góra. Placki po węgiersku z sałatką - dobre, a bywają nawet bardzo dobre. Porcja olbrzymia i do tego masa pysznego wołowego mięsa, kruchego i wyrazistego w smaku. Kolejnym smacznym daniem okazała się sztuka mięsa w sosie chrzanowym, który, jak mi się do niedawna wydawało, był sosem zapomnianym, a tu taka niespodzianka i to smaczna.

Dania z cielęciny. Z tych dań spróbowałam giczy cielęcej po szlachecku, która przeraziła mnie swoją wielkością. I ceną. W/w 100 gramów 6,90… Bardzo mylące. Moja warzyła około kilograma. Ale smak zrekompensował wszystko. Polecam konsumować z aktywnym wykorzystaniem rąk, gdyż widelcem będziecie to jeść około godziny albo i dłużej.

Dania z wieprzowiny. Prawdziwie wieprzowy i całkiem smaczny okazał się kotlet schabowy z kością. Kotlety klasyczne, dobrze zbite, opanierowane z chrupiącą skórką. A jak do nich dodać ziemniaczki gniecione z masełkiem i zasmażaną kapustę, to już w ogóle palce lizać.

Dania z drobiu. Zacznę od kompletniej klapy, niewypału smakowego. A szkoda. Mianowicie nie udała im się w sposób dość spektakularny kaczka na chrupko. Fakt, może była chrupka zanim stała się wysuszonym na wiór, niesmacznym kawałkiem bezpłciowego cyca - tragedia. Filet z kurczaka po włosku próbowałam już trzy razy i za każdym razem był pyszny, gdy tak sobie spoczywał pod delikatną warzywno-serowo-śmietanową kołuderką. Kurczak w sezamie też był niezły, niestety sezamu można by szukać z lupą. Gdyby nazywał się kurczakiem w cieście, to byłoby nie tylko smacznie ale i bardziej adekwatnie.

Z dań innych próbowałam jeszcze penne z kurczakiem w sosie pomidorowo-czosnkowo-śmietanowym, czyli poezji posypanej żółtym serem. Penne ma tylko jeden mankament. W dostawie do domu wielkość porcji jest bardzo różna od tej w lokalu i czasem rozkosz trwa zdecydowanie za krótko. Próbowałam też łososia z rusztu, ale nie polecam. Jakoś nie doprawiony, a przede wszystkim suchy. Wspomnę jeszcze o sałatce cezara. Niestety porażka. Niestety, bo to jedno z moich ulubionych dań i na dodatek dobrze wiem, jak je przyrządzać i na pewno nie ma być to sieczka sałat w wodnistym sosie z rzuconymi na wierzch ochłapami anchois. Na koniec coś na słodko. Śliwki duszone ze słodkimi kluseczkami i sorbetem pomarańczowym. Deser smaczny i przede wszystkim bardzo ciekawie połączone składniki.

Zapomniałabym wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, która często jest czynnikiem decydującym, gdy zapada decyzja o kolejnej wizycie w Magillo, a mianowicie o burakach zasmażanych. Nigdzie indziej nie są one tak doskonałe, jak tam. Po prostu idealne, godne najwyższego uznania i najczęstszego wracania, więc spróbujcie ich koniecznie, choć to tylko dodatek do dań głównych.

I tak to właśnie jest w Magillo - miejscu, które można kochać lub nienawidzić, ale na pewno trudno pozostać wobec niego obojętnym. Warto więc się tam wybrać i samemu zdecydować, czy będziecie wracać. Ja będę na pewno.

Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym! Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Aneczka

Więcej na temat restauracji

Tagi: Magillo, zupa, grzybowa, cebulowa, barszcz, gulaszowa, pierogi, naleśniki, bryzol, gicz, cielęca, kotlet, schabowy, kurczak, kaczka, penne, łosoś, buraki


Mirek: Na przeciagu 5 lat lub dluzej wielokrotnie goscilismy w tym lokalu. Lecz tak negatywnych zmian dawno nie zaobserwowalismy. W ostatnim czasie kelnerzy zmieniaja sie czesciej niz pogoda w Tatrach.Jedzenie takie sobie, stanowczo odradzam placki po wegiersku - chyba z ktos lubi quiz co bylo wczesniej smazone. Zupa dla dziecka podana po 30 min - wrzatek nie nadajacy sie do spozycia. Nie dziwi fakt ze personej o takiej rotacji nie potrafi odpowiedziec na najprostsze pytania o menu. Lokal ten dostal od nas juz wiele "ostatnich szans" taka zwykla klienka lojalnosc - lecz tym razem przeszli samych siebie. Jesli zarzadzajacy tym miejscem wezma sie do pracy przeszkola odpowiednio zespol oraz zoorganizuja im prace bedzie to nadal wspaniale miejsce na obiad z dziecmi.Na ta chwile stanowczo odradzam!!!!! Menagerowie wezcie sie do pracy - to nie jest wina kelnerów.
2011-06-25 17:54:10

bywal: ja bylem dzisiaj. do tej pory nie narzekalem, bylo po prostu barowo. pani kelnerca spada cytryna ze szklank na tace. pani kelnerka chwyta do palcami i wsadza z powrotem do szklanki. oprocz tego: podali suche pieczywo do gulaszowej, pstraga nie wypatroszonego do konca z oczami dodatkowo, niedogotowany ryż w zupie pomidorowej, dulfinki ze starych i smierdzacych ziemniaków i jeszcze doliczyli do rachunków salatkę, której nie podali. i jeszcze jakis starter, ale w nerwach nie spytalem co to bylo.
2011-04-02 21:19:16

emma: bylam dzis w magillo.Zaprosilam goscia z Nowego Jorku.Mialo byc smacznie.A byl wstyd.bo cielecina z kurkami twarda .zeberka z boczkiem wedzonym obrzydliwe,odgrzewane sprzed kilku dni.to samo ziemniaki opiekane,tak ale stare conajmniej wczorajsze.Jedynie frytki swieze.NIE POLECAM!!!!!
2010-07-07 22:02:48

Zosia: Kaczka na chrupko, czy może w chrupiącej panierce, to rzeczywiscie porażka totalna w tym lokalu! Wyluzowane kawałki mięsa wraz z fragmentami, które się po prostu wyrzuca, tu połączone rozbełtanym jajem z mąką i opanierowane - ot i cała kaczka chrupiąca. Żeby było efektownie ten "kaczy sznycel" pokrojono w poprzek na trzy części. Smakuje okropnie!
2010-05-28 22:29:33


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aneczka

Twórcza, przedsiębiorcza, bezlitosna dla nieudolnej obsługi klienta. Specjalista w dziedzinie badań marketingowych. A Smak jest bardzo ważny, najlepiej jakby wszystko smakowało Hiszpanią (dużo czosnku, dużo krewetek, dużo ryżu) i Meksykiem (dużo ziół).

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter