
Easy Rider rusza w trasęNowy resto-bar na Ruczaju - Easy Rider został oficjalnie otwarty! Piątkowy wieczór, to ten czas tygodnia, gdy ogromna większość z nas może nareszcie wrzucić na luz. Wolnymi będąc (przynajmniej na z górą dwa dni) od trosk i zmartwień codzienności, wielu z nas potrafi odkryć w sobie prawdziwego Swobodnego Jeźdźca."Niestety", ja piątkowy wieczór spędzałem w pracy... I Swobodnego Jeźdźca odkrywałem nie w sobie, a na ulicy Zachodniej 27, tam bowiem odbywało się oficjalne otwarcie resto-baru Easy Rider.
Na szczęście jadąc na Ruczaj, bardzo łatwo zlokalizować było nowe miejsce, wystarczyło podążać za pięknymi motorami, czy raczej za pięknymi Harleyami, bowiem ich obecność miała być jedną z atrakcji piątkowej imprezy. Jedną z wielu, dodam. ![]()
Po wstępnym rzucie oka na kultowe już maszyny, których zebrało się całkiem sporo (a których pojawienie się było wynikiem współpracy z krakowskim dealerem marki, Firmą Dragon Harley Dawidson), wkroczyłem po raz pierwszy do wnętrza Easy Ridera. Szczerze mówiąc nie wiedziałem czego się spodziewać. Z jednej strony, mógł to być kolejny lunch bar nastawiony na studentów, czy też mieszkańców największej krakowskiej "noclegowni", z drugiej z kolei, nazwa sugerowała, że mogę ujrzeć coś bardziej zbliżonego do pubu dla Harley'owców, znanego tylko z amerykańskich filmów. To co zobaczyłem, było czymś zupełnie innym. Niczym pomiędzy, ale właśnie czymś zupełnie innym. Nawet pomimo bankietowej aranżacji, dało się zauważyć, że choć wystrój cechuje prostota, to zadbano tutaj o szczegóły, które w efekcie tworzą miejsce eleganckiego, choć wciąż przystępnego niemal dla każdego. Dziennikarski obowiązek każe też wspomnieć o bardzo ciekawej oprawie muzycznej, o którą postarał się Krakowski Kwartet Saksofonowy. W normalnych warunkach, muzyka być może zajęłaby mnie bardziej, ale gdy zobaczyłem smakołyki przygotowane na ten wieczór w formie bufetu, zmysł smaku usunął wszystkie inne w cień. Nie będę tutaj nawet próbował wymieniać wszystkiego, co zostało przygotowane, bo było tego naprawdę dużo. Jedak wszystko, czego było mi dane spróbować, wspominam bardzo miło. Wspomniane przysmaki zostały podzielone geograficzne. I tak mieliśmy zakątek polski, obszar wpływów hiszpańskich, protektorat włoski, a nawet orientalną kolonię. Oczywiście nie mogło zabraknąć i wysp szczęśliwych - szczęśliwych, bo słodkich. ![]()
Punktem kulminacyjnym całej imprezy, było pojawienie się słusznych rozmiarów pieczonej szynki, nad którą szef kuchni spędził podobno dobrych kilka godzin. Trzeba też przyznać, że godziny te nie zostały zmarnowane, bo mięso, uciekając się do jakże mało odkrywczego, ale i trafnego określenia, rozpływało się w ustach. Jednak dla mnie, najważniejszą chyba chwilą, był wjazd urodzinowego tortu, który, choć czekoladowy, nie zawiódł moich oczekiwań. ![]()
I tak oto upłynął mi piątkowy wieczór w pracy, jak wielokrotnie powtarzałem, niezwykle ciężkiej, ale którą ktoś musi wykonać :) Praca ta przekonała mnie, że choć nie spróbowałem nic z właściwego menu resto-baru Easy Rider, to na pewno nie będę zawiedziony, gdy wybiorę się tam ponownie, w spokojniejszych już okolicznościach. Czego i Wam życzę, bo myślę, że warto. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
![]() Wojtek Tagi: Easy_Rider, resto-bar, Ruczaj, impreza | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków |