Rockowe Walntynki w Galaxy Hotel
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Wielka Wyżerka Pizzowego Ludka (Pizza Hut)

Restauracja: Pizza Hut

(19.04.2010) Pizza w Pizza Hut bardzo miło mnie zaskoczyła, szczególnie ta na cieście tradycyjnym, a Festiwal Pizzy we wspomnianych restauracjach, jest akcją ze wszech miar udaną i godną jak najczęstszego zjadania.

Choć nie jestem jeszcze aż tak stary, to są już w moim życiu zamknięte rozdziały. Swoje historie opowiedziało zarówno beztroskie dzieciństwo, jak i burzliwa młodość, a ja wkroczyłem na kręte ścieżki wieku średniego. Są jednak pewnie miejsca, sytuacje, czy smaki, które przywołują wiele wspomnień z dawnych, dziwnych lat.

Taka nostalgia nachodzi mnie na przykład za każdym razem, gdy wiatr historii najnowszej rzuci mnie w pobliże Pizza Hut. Dziś jest to po prostu kolejny sieciowy i nieodłączny element gastronomicznego krajobrazu dużych miast, jednak wiele lat temu, dla dziecka późnego komunizmu, restauracja Pizza Hut była czymś znacznie więcej. Wraz z McDonald'sem na Floriańskiej, Pizza Hut na Grodzkiej była oknem na wielki, radosny i kolorowy świat kapitalistycznej rzeczywistości.

Minęło kilka lat, dzieciństwo zostało zastąpione młodością, a Pizza Hut, choć już spowszedniała, dostarczyła kolejnego wspomnienia, które towarzyszyć mi będzie już chyba zawsze, tym razem  stricte smakowego. Miało ono związek z pizzą oczywiście, jednak nie taką pierwszą lepszą, ale z limitowaną edycją posiadającą ser w rantach. Pomimo zwykłych w gruncie rzeczy składników i sosu pomidorowego nie do końca w moim guście, była to jedna z moich najprzyjemniejszych i najbardziej znamiennych pizzowych perypetii

Niestety limitowana oferta się już nie powtórzyła, a ja przez bardzo długi czas nie pojawiłem się w sieciowym gigancie. Ale w końcu stało się... Odwiedzałem akurat nową gawrę kapitalistycznego potwora pod nazwą Bonarka City Center. Przemaszerowałem tego dnia przynajmniej kilka kilometrów, głód który nadszedł był więc nieunikniony, a ja już wiedziałem, że tego dnia nastąpi mój triumfalny powrót do Pizza Hut. Nie bez znaczenia była tutaj także najnowsza promocja, która obiecywała jedzenie pizzy bez ograniczeń, czyli to co pizzowe ludki lubią najbardziej.

I w ten właśnie sposób było mi dane spróbować pizzy Hot Pepperoni, Marakesz oraz  Wegetariańskiej. Aaa, no tak, pizza Fusion i Quattro Formaggi też się przewinęła. Przy czym dwie ostatnie, podobnie jak i pierwsza, były na cieście Pan. Oczywiście wyjaśniam, że, było to przy okazji więcej niż jednej wizyty i nie zawsze byłem sam. To tak na wszelki wypadek, jakby ktoś pomyślał, że mój apetyt na pizzę jest aż tak gargantuiczny.

W każdym razie zacząłem od degustacji wariantów z ciastem "Pan", czyli jak sama nazwa wskazuje  (przynajmniej ta angielska), pizzy z foremki pod pewnymi względami przypominającej patelnię. Pamiętałem, że ten sposób pieczenia nadaje dość grubemu ciastu specyficzne właściwości - pod cieniutką, bardzo chrupiącą powłoką, kryje się mięciutkie, puchate wnętrze, stojące w opozycji do standardowego grubego ciasta, które najczęściej jest ciężkostrawną bułą. Ale dość już o cieście, czas przejść do sedna. Na pierwszy ogień poszła Hot Pepperoni, czyli pikantny sos chili, cebula, kiełbasa pepperoni oraz papryczki jalapeno. Jak należało się spodziewać, pikanteria, o ile dla zwykłych śmiertelników może i delikatnie wyczuwana, dla zaprawionych w bojach amatorów kapsaicyny, była bardzo daleka od satysfakcjonującego poziomu. To niedociągnięcie zrekompensowało bardzo dobre salami spieczone niemal na chrupko (czyli tak jak lubię najbardziej). Z kolei ogniwem najsłabszym okazała się cebula, której aż nazbyt obfite złoża skrywały się po serową powłoką. W dodatku pozostała ona niemal całkowicie surowa. Być może komuś to akurat odpowiada, ja na pizzy wolę jednak cebulę choćby odrobinę zeszkloną. Koniec końców ten wariant uznać należało za poprawny, ale nie zachwycający.

Quattro Formaggi okazała się z kolei dokładnie tym, czego oczekiwałem - prawdziwą serową ucztą, która wszelkie swoje walory zdradzała zaraz po podaniu, gdy wciąż była jeszcze, o ile nie gorąca, to przynajmniej bardzo ciepła. Nawet pomidor, za którym normalnie nie przepadam, i którego w większości pizzerii pozbawiona jest Quattro Formaggi, tutaj mi on nie przeszkadzał, a wręcz smakował. Nieco grubsze ciasto Pan okazało się też idealnym wyborem dla tej właśnie kompozycji, gdyż cieńsze ciasto szybko poszłoby w rozsypkę pod naporem serowych mas.

O ile pizza serowa była przewidywalna, o tyle po Fusion kompletnie nie wiedziałem czego się spodziewać. Składały się na nią tajski sos chili, grillowany kurczak, wołowina, por cięty, czerwona i zielona papryka, pędy bambusa oraz prażone ziarna sezamu - jak widać mieszanka nie tyle fusion, co raczej orientalna. Pizza taka była... Hmm, nie mogę na pewno napisać, że była niedobra, była po prostu bardzo specyficzna, głównie za sprawą sosu. Tutaj także ostrość została w znacznej mierze wytłumiona, pozostał jedna słodkawy posmak, który uzupełniony o pozostałe składniki dawał nietypową, jak wspomniałem, całość. Ja jednak nie powrócę już raczej do tej mieszanki, bo to nie są smaki, jakich oczekuję od pizzy, choć kilku amatorów na pewno ona znajdzie.

I tak oto doszedłem do dwóch ostatnich kompozycji, tym razem już na cieście tradycyjnym. I tutaj czekała na mnie miła niespodzianka - ciasto okazało się znacznie cieńsze niż je zapamiętałem. Znacznie bliżej było mu do włoskich protoplastów, niż do amerykańskich mutacji. Mówiąc krótko - smakowało mi, szczególnie gdy spoczęły na nim dodatki składające się na pizzę Marakesz: trzy rodzaje sera, pomidory suszone oraz rukola. Oczywiście pomidorów mogłoby być nieco więcej, a rukola rzucona mniej niedbale, ale i tak kolejne kawałki znikały w zastraszającym tempie. W przeciwieństwie do kawałków pizzy Wegetariańskiej (brokuły, zielona papryka, kukurydza i pomidory), która smakowała mi zdecydowanie najmniej. Nie spowodowała tego zła jakość czy ubogość składników, ale brakowało tutaj zęba. Zabrakło przywódcy stada, zdecydowanego smakowego lidera, który nadałby ton całej pizzy i ukierunkował ją ku odczuciom pozytywnym lub negatywnym.

Na koniec pokuszę się jeszcze o kilka refleksji. Po pierwsze pizza w Pizza Hut bardzo miło mnie zaskoczyła, szczególnie na cieście tradycyjnym. Po drugie Festiwal Pizzy we wspomnianych restauracjach, jest akcją ze wszech miar udaną i godną najwyższego uznania, jednak wszystkim jej użytkownikom nie polecam ciasta Pan, bo choć samo w sobie dobre, znacznie ograniczy możliwości konsumpcyjne. Po trzecie, rozczarowała mnie moja "forma", która pozwoliła na zjedzenie jedynie 1,5 pizzy. Po czwarte mam jednak mocne postanowienie poprawy i pobicia tego wyniku.

Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym! Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Pizza_Hut, pizzeria, pizza, Bonarka


Jacek: Wojtuś, wracaj do kuchni bo zebralo się trochę naczyń do umycia. Szef będzie bardzo zadowolony z twoich wypocin, dostaniesz extra pizze po robocie
2011-03-04 10:29:00

Jacek: Wojtuś, wracaj do kuchni bo zebralo się trochę naczyń do umycia. Szef będzie bardzo zadowolony z twoich wypocin, dostaniesz extra pizze po robocie
2011-03-04 10:27:47


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter