Bal Walentynkowy w Betmanowska Hall
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

In vino veritas (Klimaty Południa)

Restauracja: Klimaty Południa

(14.04.2010) Pewnym jest, że do Klimatów Południa wrócę jeszcze nie raz, by poznawać nowe lub zgłębiać stare... i tylko wino zawsze prawdę mi powie.

Dziś przyszedł czas, by światło dzienne ujrzała wstrząsająca historia wielkiej namiętności, żarliwej miłości, podłej zdrady i tragicznej śmierci. Nie zabraknie też oczywiście kobiet, wina i śpiewu, choć na szczęście, ten ostatni jedynie metaforyczny, czyli po prostu typowe sobotnie Południe i popołudnie.

Zanim rozpocznie się jednak opis zapowiedzianych dantejskich scen, należy się pewne porównanie. Być może ucieszy ono i da satysfakcję, co bardziej wyemancypowanym i feministycznie usposobionym Paniom, trudno jednak uniknąć wrażenia, że facet bywa niekiedy jak pies (na baby rzecz jasna). Oczywiście nie w wierności przejawia się analogia. Z tą kobiety doskonale wiedzą, jak u mężczyzn jest, a ja jestem zbyt stary na święte oburzenie i zapewnienia o nieskazitelności charakteru. Diabeł tkwi natomiast w nowych sztuczkach, których, jako ten pies, facet, im starszy, tym bardziej niechętnie się uczy. Ku rozczarowaniu wszystkich Pań, na tym temat psi zostanie zakończony, ustępując miejsca sednu dzisiejszej przypowieści - starej sztuczce, której uczepiłem się zębiskami i nie mam zamiaru puścić.

Sztuczka ta, to Klimaty Południa, wyjątkowo urokliwa restauracyjka i winiarnia, do której trafia każda kobieta, z którą wiążę plany sięgające dalej niż najbliższa noc. Wierność, knajpce, nie kobiecie, tym bardziej zaskakuje, że pierwsze starcie starcie z płcią niezrozumiałą, które się tam odbyło, zakończyło się porażką. To co miało byś próbą ratowania największej i jedynej Miłości, okazało się jej łabędzim śpiewem, a fala żarliwych uczuć, rozbiła się w równej mierze o kawał lodu, który Ona nazywa sercem, co o zamknięte drzwi lokalu, w którym to odbywała się akurat impreza zamknięta.

Minęło kilka lat, uczucia, choć nie osłabły, to wyblakły na tyle, że pozwoliły już kosztować nowych uciech życia, nadeszła zatem pora ponownie zapukać do Klimatów Południa. Tym razem bez wielkich planów, wzruszeń i głębokich wynurzeń. Wino, miła, niezobowiązująca rozmowa, a potem może coś jeszcze, nie bardziej zobowiązującego. Na początkowym etapie wieczoru, by przydać sobie nieco szyku, na stole zagościła nawet deska serów, jako akompaniament do niemieckiego Rieslinga. O ile wino okazało się strzałem w dziesiątkę, o tyle serowy support strzelał jedynie fałsze. Sery nie były ani nad wyraz urozmaicone, ani przesadnie aromatyczne. Odnieść można było wrażenie, że całą deskę skomponowano w Tesco i to przede wszystkim, korzystając z aktualnych promocji czy hitów cenowych. Niestety wino, jak to ma w zwyczaju (jest to oczywiście nawiązanie to tytułowej maksymy - przyp. red.), obnażyło także inną smutną prawdę - towarzyszka wieczoru, nie wiedząc co traci, noc miała spędzić samotnie, a winny trunek pozostał najmilszym wspomnieniem tego wieczoru.

Nie pomny na niezbyt dobre wspomnienia, jakiś czas temu kolejna niewiasta została poddana testowi wina. Ponownie były Klimaty Południa, ten sam stolik przy kominku, raz jeszcze niemiecki Riesling (choć próbowałem zadać sobie trud zapamiętania nazwy, nie udało się, ale pamiętam cenę - 54 zł/butelka), no i oczywiście, kolejna nowa towarzyszka. By nie popaść w rutynę, tym razem pojawiło się też pełnoprawne jedzenie - Musaka z sosem Tzatziki i Naleśniki po prowansalsku. Klimat, a raczej Klimaty jak zwykle okazały się urocze. Stolik przy kominku znów zdołał zamaskować mój absolutny brak romantyzmu. Wino również nie zawiodło i było wspaniałe (jak na wino). Towarzyszka natomiast, wbrew ciążącemu fatum, okazała się nadspodziewanie interesująca i obiecująca...

Na tyle interesująca, że szybko w niepamięć poszła musaka, której mięsna zawartość przyparła do muru, a następnie bezlitośnie rozstrzelała wszelki warzywny opór w postaci cieniutkiej warstewki bakłażana na spodzie i ziemniaczanego musu na wierzchu. Całe danie było przez to bardzo "ociężałe", czemu nie potrafił zaradzić ogórkowo-czosnkowy sos. Na szczęście naleśniki sprawiły się już dużo lepiej. Oczywiście, danie było proste jak budowa cepa, czy jak kto woli, jak mielone mięso z papryką i przyprawami zawinięte w naleśnik, ale kucharz wydobył z niego wszystko, co się dało - dobre zioła, jak wiadomo, czynią cuda.

Tak właśnie upływał wieczór, obfitujący, o dziwo, w przyjemności i miłe rozczarowania, które jednak... ale to już opowieść na inne miejsce i inny czas. Pewnym jest natomiast to, że do Klimatów Południa wrócę jeszcze nie raz, by poznawać nowe lub zgłębiać stare... i tylko wino zawsze prawdę mi powie...

Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Podziel się na Gronie!Wykop tego newsa!Blipnij to!Dodaj do elefanta!Twittuj o tym! Ustaw jako opis w Gadu-Gadu! (od wersji 8.0)

Aleks

Więcej na temat restauracji

Tagi: Klimaty_Południa, restauracja, winiarnia, kominek, musaka, naleśniki, tzatziki


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter