
Barani skok w Nowy Rok (Pod Baranem)Restauracja: Pod Baranem (25.01.2010) Pod Barana zdecydowanie zapraszam, gdy najdzie Was ochota na polską kuchnię z prawdziwego zdarzenia. ​Być może w Nowym Roku nie należy wracać do spraw związanych z Rokiem Starym, jednak gdy sprawy te są przyjemne i, co najważniejsze, smaczne, może warto cofnąć się nieco w przeszłość. Początek grudnia jaki był, każdy wie - zimny i nieładny. Jednak właśnie wtedy wypadła rocznica, z okazji której udaliśmy się do restauracji Pod Baranem. Nie był to oczywiście wybór przypadkowy. Od pewnego czasu dochodziły nas słuchy, że Pod Baranem dobrze karmią, a i ceny są rozsądne. Ba, zdarzały się nawet opinie wygłaszane przez osoby, którym w sprawach kulinarnych ufamy niemalże bezgranicznie, że to najlepsza restauracja w Krakowie.Wnętrze urządzono w stylu mieszczańskim - ciepłe (dosłownie i w przenośni) i przytulne. Lokal jest przyjemnie i zaskakująco - jak na poniedziałkowy wieczór - wypełniony różnorakimi gośćmi, zarówno Krakusami, jak i przybyszami z zagranicy (oj, nie pokochają oni naszego Krakowa, który w tych dniach swoje piękno skrzętnie ukrył za szarą, przeszywająco zimną zasłonką jesienno-zimowej pluchy...). Zaczęliśmy klasycznie - od barszczu z kołdunami (9 zł) i zupy czosnkowej (11 zł). Barszcz miał w sobie wiele prawdziwie staropolskiej godności. Cechowały go głęboka barwa i intensywny smak. Był zupą z charakterem, pyszną. Czosnkowa był gęsta, aromatyczna i rozgrzewająca, idealna na zimowy wieczór. Godna polecenia. Nie mogliśmy się zdecydować co do dania głównego, więc poprosiliśmy o pomoc kelnera. A był to kelner pełną gębą, już na pierwszy rzut oka budzący zaufanie - w średnim wieku, z powagą na twarzy i w lśniącej kamizelce; żaden tam dorabiający wieczorami studencina. No i tenże kelner po krótkim namyśle skomponował dla nas dwa klasyczne zestawy: zraz zawijany (24 zł) z kaszą gryczaną (6 zł) i szpinakiem (8 zł) oraz pieczeń cielęca w borowikach (34 zł) z kluskami kładzionymi (9 zł) i buraczkami zasmażanymi (8 zł). Oba okazały się wspaniałe. Cielęcina rozpływała się w ustach, a zraz skłoniłby niejednego poetę do napisania hymnu ku czci dobrze przyrządzonej wołowiny. Żałuję tylko, że wbrew sugestii kelnera zdecydowaliśmy się na szpinak - choć sam w sobie smaczny, nie pasował do zraza. Lepiej było po prostu wziąć dwie porcje buraczków. Godnym ukoronowaniem posiłku jest deser, więc nie zwlekając zamówiliśmy kawałek tortu Czarny Las (12 zł) oraz piernik (12 zł). Oba okazały się ciężkie i nasączone alkoholem. Mnie - zwolenniczce deserów lekkich, delikatnych, piankowych - nie smakowały. Po posiłku odczekaliśmy swoje (a było zimno i deszczowo) na autobus 502, nie wiedząc (ignorance is blessing), że już niedługo linia ta zostanie nam odebrana w sposób gwałtowny i brutalny... Ale mniejsza z podłymi knowaniami ZIKiTu. W Nowym Roku życzę Wam wszystkiego najapetyczniejszego i najsmaczniejszego, a Pod Barana zdecydowanie zapraszam, gdy najdzie Was ochota na polską kuchnię z prawdziwego zdarzenia. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
![]() Gabriela Tagi: Pod_Baranem, restauracja, polska, zraz, pieczeń, cielęcina, piernik | Autor: Gabriela
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, kurczak, burger, konkurs, lunch, Scandale_Royal, Zielona_Kuchnia, polędwica, stek, grill, ogród, Hard_Rock_Cafe, grecka, sushi, tagliatelle, zupa, cebulowa, Arenda, włoska |