Walentynki w restauracji Da Pietro
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Fenomen robi furofę (Pizzeria Furore)

Restauracja: Furore, Pizzeria

(02.11.2009) Ciepła dobra, zimna jeszcze lepsza - pizza z Furore ujawnia niezwykły fenomen.

​Sobota, 10.00 - niemal środek nocy, dla tych, którzy mieli szczęście poważnie nadwątlić błogosławieństwa nocnego wypoczynku. Tak wczesna pobudka byłaby koszmarem, gdyby nie pewien drobny i na pozór niewiele znaczący szczegół - kobieta. Potrafi ona przenieść człowieka z otchłani udręczenia, na szczyty ekstazy. Oczywiście pewne egzemplarze kobiecego rodu, działają na człowieka wręcz odwrotnie, będąc bezbłędnymi zwiastunkami apokalipsy dobrego nastroju. Ale nie - o nich wspominać się nie godzi. Dziś wynieść na piedestał należy tę przepiękną, cudowną kobietę, która sprawiła, że warto było otwierać zaspane oczy, by ujrzeć ją obok.

Sobota, 12.30 - wciąż wczesny poranek, ale, choć wizja wyjścia z łóżka napawa obrzydzeniem, nie można dłużej odkładać uzupełnienia braków energetycznych. Innymi słowy, nadeszła pora na śniadanie...

I tutaj zaczęły się długie, kręte schody. Prawa natury musiały pójść w kąt, ustępując miejsca prawom gościny, a sfatygowany facet nie pierwszej świeżości miał właśnie stoczyć heroiczny bój z zawartością lodówki. Stoczył się on sam, na twardy bruk rzeczywistości, wprost w objęcia beznadziei pustej lodówki. Jednak dostrzegł on swe wybawienie - wielkie pudło, a w nim ostatnie dwa kawałki zimnej pizzy wegetariańskiej z Pizzerii Furore.

Już wczoraj spożywana była na wpół zimna - nie wiedzieć czemu, jedzenie nie było wtedy pierwsze na liście priorytetów, więc furory nie zrobiła. Zamówiona została nie tyle z lenistwa czy dla wygody, a w wyniku zimnej kalkulacji. Prawdopodobieństwo chęci do gotowania we dwoje musiało okazać się równe zeru, wobec innych, interesujących sposobów poznawania przedstawicielki płci przeciwnej. Zamówiona pizza była akceptowalnym kompromisem pomiędzy fizjologiczną prozą życia, a poetyckim życiem miłością.

Ale dzień później, ta sama zimna pizza okazała się spełnieniem wszystkich marzeń, ambrozją dla ciała i nektarem dla zmysłów. Pałętały się na niej jakieś grzyby, był pomidor, cebula i papryka, sypnięto obficie kukurydzą, tylko szparagi, choć awizowane, jakoś umknęły mojej uwadze. Mimo to, ta zimna pizza okazała się iście królewską ucztą podaną do łóżka w stylu równie wielkim, co jej tekturowe pudło - i kto powiedział, że nie ma już romantyków?

Niestety, nawet królewska uczta nie pozwoliła w pełni zregenerować sił, dała jednak do myślenia, a myślenie pozwoliło sformułować wniosek... Życie często potrafi fundować nieprzespane lub zarwane noce. Ale niezależnie czy spowodowała to popijawa z kumplami, obcowanie z kobietą czy niegdysiejsze, a dziś już zapomniane, całonocne kolejkowanie po benzynę, jeśli rano, czeka na człowieka gotowe śniadanie, będzie to jeden z najlepszych posiłków. I nie ma tutaj znaczenia czy będzie to zimna pizza (nie ujmując nic Furore), wczorajsze obiadowe resztki, czy pierwszy lepszy, kupny gotowiec. To fenomen, który furorę robić będzie zawsze.

Post scriptum: Po raz kolejny okazałem się człowiekiem słabej woli, a wspomniany fenomen, zbyt interesujący, by nie zbadać go do końca - skonfrontować pizze fenomenalną, z pizzą w jej naturalnym środowisku - na miejscu, w Furore. Na temperaturze wyższej niż pokojowa zdecydowanie zyskało ciasto - w wydaniu "fenomenalnym" stanowiło zło koniecznie, w klasycznym dawało się przełknąć bez żalu i wstrętu. Teoretycznie zyskały także grzyby, papryka i kukurydza. Tylko pomidory, choć wciąż z deficytem soli, bardziej podchodziły mi w wersji zimnej. A szparagi... Szparagi znów pozostały tylko mitem i marzeniem ściętej głowy. W wyniku zwykłej pomyłki, wyjątkowej ignorancji, tudzież bezczelnego blefu, zostały one zastąpione fasolką szparagową. Najgorsze było jednak to, że pizza, choć zarzutów większych mieć do niej nie można, pozostała całkiem zwyczajna. Ulotniły się jej cudowne wartości smakowe i zbawienne działanie, a jej fenomen okazał się funkcją okoliczności, a nie kucharskiego geniuszu.

Aleks

Więcej na temat restauracji

Tagi: pizzeria, Furofe, pizza, wegetariańska, szparagi


Jon: W listopadzie swieze szparagi? Smacznego...:)
2009-12-11 12:12:36


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Sprawdź też:
Sieć Gourmet Restaurants - restauracje Kraków z najlepszą kuchnią polską i włoską w samym centrum, na rynku głównym!
Popularne tagi:
restauracja, Sylwester, konkurs, Kraków, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, polędwiczki, wino, Le_Scandale, polska, Smakowisko, Pałac_w_Paszkówce, carpaccio, risotto, Winoman, Paszkówka, winiarnia, gnocchi, włoska
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter