Restauracja Bia³a Ró¿a - niezapomniane wesela
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Do dwóch razy sztuka (Yummie)

Restauracja: Yummie

Dzięki powtórnej wizycie, Yummie odzyskało część mojej sympatii, choć myślę, że minie jeszcze trochę czasu, zanim znów zawitam tam na obiad. Ale przynajmniej na deser pojawię się tam na pewno już niebawem.

​Krakowski Rynek Główny jest bardzo specyficznym miejscem na restauracjÄ™. StaÅ‚y przepÅ‚yw tÅ‚umów turystów oraz prestiż lokalizacji wÅ›ród krakowian sprawiajÄ…, że rynkowe restauracje obrać mogÄ… kilka dróg. Niestety wariantem wciąż najczęściej eksploatowanym jest nastawienie na żywienie turystyczne, czyli wysokie ceny, a jakość taka sobie. Przecież turysta wszystko zje i nie trzeba go do siebie przywiÄ…zać. Na tym tle bardzo ciekawie wyglÄ…da linia E-F, czyli pierzeja miÄ™dzy WiÅ›lnÄ… a GrodzkÄ…, bowiem przeplatajÄ… siÄ™ tutaj dwa nurty. Z jednej strony mamy tutaj jedne z najbardziej uznanych i najstarszych restauracji, które nie mogÄ… sobie pozwolić na najmniejsze choćby obniżenie jakoÅ›ci, ale i cen. Z drugiej strony, firmy takie jak Wierzynek czy Wentzl sÄ…siadujÄ… z przybytkami typowo masowymi i, co do jednego, bÄ™dÄ…cymi częściami sieci. Jest Taco i  Dominium, znajdzie siÄ™ też Sphinx ze Siouxem. No i jest Yummie, lokal najmÅ‚odszy ze wszystkich wspomnianych, bÄ™dÄ…cy poczÄ…tkiem kolejnej sieci. I to wÅ‚aÅ›nie tutaj zaniosÅ‚y mnie pewnego razu nogi osÅ‚abione i rozleniwione naparem chmielowym spożywanym w podratuszowym ogródku.

Pora była akurat obiadowa, a apetyty zaostrzone śladowymi ilościami alkoholu krążącymi we krwi. Bez wahania zdecydowaliśmy się na Yummie Plater - podobnie jak półtoralitrowy dzban piwa, coś w sam raz dla dwóch chłopa. Zamówienie zostało złożone, a ja zacząłem dostrzegać coraz więcej szczegółów. Niektóre przemawiały na plus restauracji, inne wywoływały co najmniej zastanowienie i konsternację. No bo z jednej strony mamy nazwę brzmiącą jednoznacznie z amerykańska, podobnie jak kuchnia - grill i BBQ. Papryczka z logo jest już bardziej uniwersalna, ale też nijak mi nie pasuje do elementów wystroju budzących jednoznacznie hiszpańskie konotacje. Na plus przemawiała natomiast jednolita identyfikacja wizualna, bowiem logo Yummie pojawiało się na większości elementów stołowego wyposażenia i niektórych elementach wystroju.

W końcu wjechał nasz półmisek, ostatecznie odrywając myśli od marketingowo-wizerunkowych kwestii, bo trzeba mu to przyznać, wyglądał całkiem apetycznie. Znalazło się na nim 6 skrzydełek, 4 nóżki w postaci pałeczek oraz 6 filecików, oczywiście wszystko kurze. Do tego frytki, sos firmowy, oraz dwa dodatkowo dobrane sosy. Wszystko to zaparkowało na naszym stoliku. Zapomniano tylko o jednym drobnym szczególe w postaci talerzy. Po drobnej interwencji i naprawieniu tego niedopatrzenia, mogliśmy wrócić do uczty, która zapowiadała się całkiem udanie. Niestety na zapowiedziach się tym razem skończyło, a całość okazała się nader błaha i banalna. Owszem, nie było to złe. Owszem, zaspokoiło niemały głód. Ale niestety ani jeden element nie okazał się godny zapamiętania. No może poza sosem bodajże musztardowo-miodowym, ale to uważam za jedną z tych niewielu rzeczy, których zepsuć się nie da.

Tak było kiedyś, ale do Yummie wróciłem raz jeszcze - całkiem niedawno, gdyż polecono mojej uwadze tamtejszy Chocolate Cake, czy bardziej po polskiemu Czekoladowe Brownie (sic!). Miała być to jakoby rzecz niezwykłej smakowej urody. Namowy okazały się skutecznie, bo dałem się uwieść wizji tej intensywnej, czekoladowej rozpusty, nawet pomimo tego, że czekolada i wszystko co z nią związane, moją ulubioną słodkością nie jest. Zasiedliśmy w ogródku, który tym razem, zamiast odstraszać słońcem bezlitośnie prażącym wszelkie życie, zachęcał przyjemnym wieczorem schyłku lata. Siedząc nie mogłem powstrzymać się od nerwowego śledzenia ruchów przejeżdżających dorożek w obawie przed kolejnym atakiem rozszalałego konia (latem tego roku miał miejsce nieprzyjemny wypadek, gdzie spłoszony koń wpadł w ogródek restauracji Yummie - przyp. red.). By ukoić skołatane nerwy, sięgnąłem po menu, a tam - drobna rewolucja. Yummie zapragnęło zostać podróbką KFC, bo całe niemal menu wypełniały kurczaki w różnym kształcie i formie. Trochę szkoda, bo jak dla mnie KFC, to głównie panierkami się broni, a tutaj raczej się ich nie spodziewałem. Nie było to jednak już moje zmartwienie, bo dzięki sprawnie uwijającej się kelnerce mogłem oddać się w końcu czekoladowemu szaleństwu.

Brownie okazało się godne wszelkich pochwał, a ja byłem bardzo zadowolony, że dałem się na nie namówić. Za cenę 11 zł dostaje się naprawdę spory kawał ciasta z grubą chyba na centymetr warstwą polewy z bardzo dobrej czekolady, a do tego gałkę lodów waniliowych. Samo ciasto, jak na brownie przystało, sprawia wrażenie bardzo mokrego i samo w sobie byłoby bardzo sycące, w połączeniu z polewą stanowiło mieszankę, która w dużych ilościach byłaby chyba nie do przyswojenia. Ja, jako niezbyt doświadczony "czekoladożerca", wdzięczny byłem za waniliowe lody, który stanowiły niewielkie, acz bardzo potrzebne ognisko buntu przeciw czekoladowej hegemonii. Utrzymywanym w ten sposób, idealnie skomponowanym status quo delektowałem się aż do ostatniego kęsa.

Dzięki powtórnej wizycie, Yummie odzyskało część mojej sympatii, choć myślę, że minie jeszcze trochę czasu, zanim znów zawitam tam na obiad. Ale przynajmniej na deser pojawię się tam na pewno już niebawem.

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Yummie, restauracja, amerykańska, grill, bbq, kurczak, brownie, czekolada


Wpisz komentarz:
Podpis:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, kurczak, burger, konkurs, lunch, Scandale_Royal, Zielona_Kuchnia, polędwica, stek, grill, ogród, Hard_Rock_Cafe, grecka, sushi, tagliatelle, zupa, cebulowa, Arenda, włoska
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter