Rockowe Walntynki w Galaxy Hotel
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Rybka w cieście (Musso Sushi)

Restauracja: Musso Sushi

(04.09.2009) Uramaki w tempurze! Właściwie nie mam tutaj do dodania nic więcej, bo to właśnie dla nich będę tutaj wracał.

Towarzystwo "Pięknych i bogatych" zdecydowanie nie jest moim naturalnym i preferowanym otoczeniem. O ile z "pięknymi" wspólny język jeszcze znaleźć potrafię, o tyle "bogaci", to jak dla mnie inny świat, do którego nie należę i nie jestem do końca przekonany, czy należeć w ogóle chcę. Jednak skoro nadarzyła się okazja, by w takim towarzystwie się nieco poobracać, stwierdziłem - "Czemu nie?" I tak właśnie zawitałem do Musso Sushi, gdzie w pewien piątkowy wieczór odbywała się impreza inauguracyjna tego nowego lokalu.

Na kilku takich imprezach zdarzyło mi się już być, ale idąc ulicą Zwierzyniecką i zbliżając się do Musso naszła mnie jedna refleksja - właściciele nowego sushi muszą mieć naprawdę dużo przyjaciół, bo od ludzi było gęsto nie tylko w samym lokalu, ale i na ulicy. Zresztą była to niemal konieczność, bowiem wnętrze Musso do największych nie należy. Mamy tutaj właściwie tylko jedną sporą salę z bardzo dużym barem oraz kilkoma stolikami w witrynach okiennych. Wystrój nie zaskakuje ani ekstrawagancją, ani przesadnym ascetyzmem. Jest przyjemny i funkcjonalny, ale w pamięć zapaść mogą chyba tylko bardzo ciekawe klosze lamp sufitowych. Dokładniejsze oględziny restauracji, pozwoliły zlokalizować jeszcze jedno pomieszczenie - niewielki tatami room, a rozmowa z właścicielką ujawniła plany rychłego otwarcie kolejnej, bocznej sali, choć tym razem przeznaczonej już do ucztowania "europejskiego".

Jako, że stoliki były co do jednego zajęte, postarałem się o miejsce przy barze, co miało swoje plusy, pozwoliło mi bowiem po raz pierwszy obserwować cały proces powstawania sushi. Zresztą sushi materzy pracy mięli tego wieczora niemało, z uwagi na fakt, że japońskie przysmaki bardzo szybko znikały z półmisków. Może nie była to "walka o ogień", ale sam musiałem się sporo nagimnastykować i "porozpychać łokciami", by kilka pierwszych porcji sushi znalazło się na moim talerzu.

Było tam kilka rodzajów hosomaków, były futomaki, a także Horenso ohitashi, czyli szpinak z sezamem i sosem sojowo-octowym. Samo sushi było jak najbardziej poprawne. Oczywistym jest, że oceny walorów smakowych wahają się w zależności od składników (szczególnie futomaki oferowały bardzo smakowite połączenia), ale punkty stałe, czyli ryż i nori pozostały zawsze poprawne. Nieco rozczarowała mnie natomiast szpinakowa przystawka, miałem bowiem wrażenie, że była ona zbyt rozmokła, a smak pochodził wyłącznie od sezamu. Co tu dużo mówić, Horenso ohitashi po prostu nie trafiło w moje gusta, które doceniają i preferują bardziej zdecydowane i wyraziste smaki.

Wkrótce zapomniałem jednak o szpinaku, gdy na moim talerzu pojawiły się uramaki. Niestety mój brak wprawy w posługiwaniu się pałeczkami, nadwątlił nieco ich konstrukcję i utrudnił konsumpcję, jednak w niczym nie umniejszyło to ich wartości smakowej, którą ocenić muszę bardzo wysoko. Jednak tego wieczora, poza wszelką konkurencją pozostały uramaki w tempurze. Stanowiły one doskonałą odskocznie od dość jednostajnych smaków, jakie zazwyczaj oferują typowe rodzaje sushi. Tutaj wysoka temperatura dania oraz gęsty i bardzo konkretny jak na kuchnię japońską sos, złagodziły surową dyscyplinę i zdrowotny rygor, z jakim zawsze sushi mi się kojarzyło. Wobec uramaków w tempurze po  rezerwie nie zostało śladu, podobnie jak i po umiarze, bowiem sushi w takim wydaniu, jeść mógłbym bez końca i bez opamiętania.

Na szczęście savoir vivre ostatecznie triumfował nad łakomstwem i udało mi się oderwać od półmiska z uramakami. Niebawem pożegnałem też moich miłych gospodarzy i gospodynie, kończąc tym samym niezwykle udany, smaczny i mam nadzieję nie ostatni wieczór w Musso Sushi.

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Musso, sushi, Zwierzyniecka, futomaki, hosomaki, uramaki, tempura, horenso, ohitashi


Beata: też tam byłam i cudownie czas spedzilam ... smakowicie i obficie
2009-09-08 22:43:59


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter