
Nocne Polaków rozmowy (Paroles Paroles)(24.08.2009) Paroles Paroles wspomnę zawsze miło, choć, jak sama nazwa sugeruje, jako miejsce, gdzie najprzyjemniej jest się właśnie bawić konwersacją i imponować elokwencją. A do tego tapas są idealnym towarzystwem. Błędy... Od zawsze mi towarzyszyły. Te mniejsze irytowały, ale szybko odchodziły w zapomnienie. Te większe zaczęły w końcu definiować moje życie. Ale wbrew temu co mówią, ani jedne, ani drugie, nie niosły w sobie nauki. Błędne interpretacje, błędne decyzje, błędne kobiety, a raczej te, które zbłądziły. I ja, błędny rycerz w nieustającej walce z wiatrakami ludzkiej głupoty i ignorancji, stawiający czoła demonom dawnych uczuć i romantycznych euforii. Błędny Aleks prowadzący błędne życie... Nie, tak daleko posunąć się nie mogę, bo choć z jednej strony zdefiniowane przez błędy, moje życie definiuje także jedno ogromne szczęście... Moja, już nie tak mała, Sanchetka Pansetka. Krew z mojej krwi, kość z mojej kości, która memu życiu nadaje sens i wytycza kierunek, który błędny nie będzie nigdy.Ale abstrahując już od myśli wzniosłych i rozważań głębokich, bardziej przyziemny kierunek życie wytyczyło mi przez Plac Wolnica. A na tym placu kulturalno-artystyczna ruchawka pt. "Quixotage", czyli Jerzego Zonia i teatru KTO spojrzenie na cervantesowskiego Don Kichota. Zatrzymał bym się pewnie na dłużej, poużalał dłużej nad Błędnym Aleksem, ale czas naglił, a ja byłem oczekiwany w Paroles Paroles. A że był już wieczór, do tego piątkowy, wolałem przybyć zanim party się beze mnie rozkręci lub co gorsza "siądzie". Dla standing party rzecz to bardzo niewskazana. Na szczęście nie zaobserwowałem ani jednego, ani drugiego. W oczy natomiast rzuciły się od razu dwa podstawowe budulce Paroles Paroles - blade i uległe drewno, które nagięło się do woli i potrzeb twórców, oraz niesforne, ciemne kamienie uwięzione w ścianach. W ten sposób stworzono zaskakująco ciekawy krajobraz, w którym tego wieczora nie zabrakło na szczęście atrakcyjnych kobiet. Co prawda znajomych twarzy i sylwetek nie było wiele, ale zaiste, smutnym byłby nasz świat, gdyby rzeczy, których brak, nie dało się zastąpić tymi, które są. Gdy zasiadłem przy barze zamawiając moją ulubioną whisky, już wiedziałem, która z nieznajomych otrzyma szansę zostania mą nową Dulcyneą. Zadecydowały o tym w równej mierze jej piękne oczy, dojrzała uroda, choć bardziej chodzi tutaj o jej typ, a nie staż, oraz... Wstyd przyznać, ale nie bez znaczenia pozostał fakt, że siedziała ona najbliżej, a człowiek na stare lata robi się leniwy. Choć kryteria wyboru były tak trywialne, okazał się on ze wszech miar trafny, a moja towarzyszka została oficjalnie mianowana Dulcyneą na okres kilku nadchodzących dni. Zmiana statusu wzmogła jeszcze intensywność rozmowy, a ta z kolei rozbudziła wyobraźnię oraz apetyty. Te ostatnie postanowiliśmy bezzwłocznie zaspokoić... Ten wieczór był w Paroles Paroles świętem tapas (czy to tylko ja, czy faktycznie moda na miniaturyzacje coraz częściej dopada także restauracje), więc i my postanowiliśmy raczyć się jednorazowymi przekąskami, choć ja raczyłem się raczej uśmiechami mej towarzyszki. Uśmiechnąłem się i ja gdy trafiłem na Ser Manchego (La Mancha) z oliwą truflową, jakże doskonale wpisujący się w tematyczne tło wieczoru. Jednak zapamiętałem go przede wszystkim z uwagi na delikatny aromat trufli - jeden z niewielu smaków, który w dziedzinie dawania rozkoszy, dorównać może kobietom. Nie mniej wrażeń dostarczyły Oliwki królewskie z marynowanym imbirem. Poza smakiem, pieściły one także zmysł wzroku, gdy oddawały się pod opiekę delikatnych i figlarnych ust mej Dulcynei. Szynka Serano Monte Nevado z sosem balsamicznym, choć również smaczna, zaginęła w natłoku intensywnych doznań tego wieczora i tylko Chorizo aglio olio okazało się wyborem niezbyt fortunnym. Chorizo choć należycie intensywna i satysfakcjonująca podniebienie, została pokrojona w zbyt grube plastry, bo wymuszało niezbyt estetyczne przeżuwanie, a aromat czosnku, o który ją wzbogacono, był towarzyskim strzałem we własną stopę. Na szczęście ma wybranka ponownie stanęła na wysokości zadania i nie dała po sobie poznać, że świadoma jest czosnkowej woni. Reszta wieczoru upłynęła nam w duchu wzajemnego zrozumienia oraz pogłębiającej się zażyłości, choć nie doczekał się on należytego zwieńczenia. Ale pisał swego czasu Paweł Głowacki w swej recenzji "Quixotage", że "Niewiele kapie ze snów samotnych", dlatego ja będę śnił o mej Dulcynei, będę śnił i miał nadzieję, że tym razem, po przebudzeniu nie zmieni się ona na powrót w Aldondze. A Paroles Paroles tak czy inaczej wspomnę zawsze miło, choć, jak sama nazwa sugeruje, jako miejsce, gdzie najprzyjemniej się właśnie bawić konwersacją i imponować elokwencją. A do tego tapas są idealnym towarzystwem. Aleks Tagi: Paroles, Wolnica, restauracja, tapas, chorizo, oliwki, sermanchego, szynka, serano | Autor: Aleks
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków |