Restauracja Galimatias zaprasza
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Śliwek, miodów i serów dostatek - relacja z festiwalu

Druga edycja Festiwalu Śliwki, Miodu i Sera w Laskowej nie zawiodła. Nie tylko nie było gorzej, ale pod wieloma względami nawet lepiej.

II Festiwal Śliwki, Miodu i SeraNie skłamię i ani na jotę nie oddalę się od prawdy mówiąc, że na festiwal w Laskowej czekałem cały rok. Pierwsza edycja była wspaniała, urzekło mnie samo miejsce, urzekło jedzenie oferowane przez wystawców i urzekli przede wszystkim serdeczni ludzie, których tam poznałem. Już rok temu, opuszczając Laskową, wiedziałem, że będę chciał tam powrócić i ponownie uczestniczyć w Festiwalu Śliwki, Miodu i Sera.

Postanowienie to miałem okazję spełnić w minioną sobotę. Muszę przyznać, że do Laskowej wracałem z radością, ale i pewnymi obawami. Rok temu organizatorzy festiwalu zawiesili sobie poprzeczkę niezwykle wysoko i wiedziałem, że nie będzie im łatwo sprostać moim oczekiwaniom. Jedno było jednak pewne, pogoda nie zamierzała płatać nikomu figla, powiem więcej, była wręcz idealna na letnią imprezę plenerową, oferując początkowo piękne słońce, a następnie przyjemny wieczór.

Choć sam festiwal rozpoczynał się o godzinie 16.00, ja dotarłem tam dopiero 45 minut później z uwagi na ostatni etap Tour de Pologne, którego trasa częściowo pokrywała się z moją. Najważniejsze jednak, że zdążyłem na ceremonię przedstawienia Jury, w którym miałem zaszczyt zasiadać. Moimi współtowarzyszami byli Piotr Bikont - reżyser i krytyk kulinarny, podobnie jak przed rokiem przewodniczący obradom, Janusz Grzywacz - członek formacji "Laboratorium", kompozytor oraz smakosz, Leszek Leśnik - kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Limanowej oraz  Karol Stańdo - wiceprzewodniczący Rady Gminy Laskowa. W takim to właśnie składzie rozpoczęliśmy wędrówkę po terenie festiwalu w poszukiwaniu najlepszych i najoryginalniejszych smaków. Zapowiadała się ona na długą i żmudną, trzeba Wam bowiem wiedzieć, że do tegorocznego konkursu stanęło aż 17 potraw.

Degustacje rozpoczęliśmy od serów, których, choć mniej niż przed rokiem, nie zabrakło na festiwalu. W tej kategorii, w konkursowe szranki stanęły 100% sery owcze białe i wędzone oraz "Żmiącko gołka wędzono". W tym ostatnim przypadku, pod tą jakże oryginalną nazwą, krył się ser z mleka krowiego do złudzenia przypominający oscypek, oferujący jednak znacznie delikatniejszy i bardziej wysublimowany smak oraz mniej zbitą konsystencję. Ale to 100% sery owcze (co już samo w sobie jest ewenementem) w największym stopniu przykuły uwagę jurorów, a po wspaniałą bryndzę wracaliśmy wszyscy jeszcze nie raz.

Po serach przyszedł czas na potrawy nieco konkretniejsze, aczkolwiek wciąż traktowane jako zakąski. Na pierwszy rzut poszły tutaj pierogi z suszoną śliwką, danie z pewnością oryginalne i rzadko spotykane. Mimo to, mnie osobiście nie urzekło, już to z powodu nieco zbyt twardego ciasta, czy też z uwagi na suszoną śliwkę w formie, że tak powiem, "pierwotnej", której smak nie należy do moich ulubionych. Następnym przystankiem na trasie jury były śliwki z boczkiem - propozycja znacznie mniej nowatorska, ale moim zdaniem znacznie bardziej udana, choć wciąż nie porywająca.

II Festiwal Śliwki, Miodu i Sera

Dopiero "Babska kapusta" dostarczyła pierwszego tego dnia, smakowego wstrząsu (oczywiście w znaczeniu pozytywnym). Potrawa przypominająca coś pomiędzy kapuśniakiem, a bigosem, zachwycała bogactwem składników (kapusta, mięsa i wędliny różnego rodzaju, śliwki oraz, co ciekawe, fasola "jasiek") oraz pełnym, intensywnym smakiem, niezwykłym w swej prostocie. Drugie tego dnia danie z kapusty - Kapusta ze śliwą, oferowało już coś zupełnie innego. Bazę ponownie stanowiła tutaj gotowana kapusta, nie zabrakło w niej też śliw i wędlin, jednak dodatków było znacznie mniej. Smak był znacznie delikatniejszy i stonowany, ale dla mnie również mniej ciekawy. Jak później wyjaśnił nam współjuror pan Leszek, kapusta w takiej właśnie formie jest typowa i najczęściej spotykana w okolicach Limanowej.

Po takim obfitym wstępie, jury doszło w końcu do typowych dań głównych. W konkursowe szranki stanęły tutaj: Niespodzianka w sosie pieczarkowym, Udziec wieprzowy z pieca oraz Schab ze śliwką w sosie musztardowo-miodowym. Po obfitej degustacji, okazało się, że każda z tych potraw miała do zaoferowania coś interesującego. Mięsna niespodzianka, zwróciła moją uwagę przede wszystkim sosem pieczarkowym, który choć sam w sobie niczym niezwykłym nie jest, to tutaj wspiął się zdecydowanie na wyżyny. Również schab ze śliwką, choć smakowity, zachwycał przede wszystkim mustardowo-miodowym sosem. Jednak najciekawszą spośród tych trzech propozycji, okazał się udziec wieprzowy. Już od pierwszego kęsa, czuć było, że mięso nie jest skażone żadnymi "polepszaczami" czy innymi sztucznymi dodatkami. Nie wymagało też wielu przypraw, bowiem oferowało cudownie delikatny, naturalny smak. Pieczenie nie pozbawiło mięsa soczystości, przez co wieprzowina rozpływała się w ustach, będąc jednocześnie bardzo sycącą.

No i w ten właśnie sposób doszliśmy do momentu, na który najbardziej czekałem, oto bowiem zaczynaliśmy degustacje potraw w drugiej konkursowej kategorii: "Ciasta i desery". Przeważały tutaj specjały stworzone na bazie lub z wykorzystaniem śliwek. Mieliśmy trzy ciasta: Placek ze śliwkami, Ciasto drożdżowe ze śliwką oraz Placek "Smaczśliwka", a także przepyszny sok śliwkowy. To właśnie sok ponownie zaskoczył nas świeżościa i przede wszystkim naturalnością, która nadała napojowi niepowtarzalny i niespotykany smak. Z innych ciast w pamięć zapadł mi placek miodowy z masą serową. Samo ciasto przypominało mi znane skądinąd ciasto czeskie, tutaj jednak było ono bardziej "puchate", a połączone z masą serową stanowiło, w mojej opinii, jedną z najciekawszych słodkości. Sernik z kokosem też zapowiadał się i wyglądał interesująco, niestety w tym przypadku zabrakło trochę naturalności i domowych receptur, ponieważ w samym serze dało się wyczuć obfitość sztucznych aromatów do ciast. Mnie osobiście rozczarował też nieco kołacz razowy z serem, gdzie na słusznej grubości ciasto, przypadała jedynie cieniutka warstewka sera. Tutaj ponownie z wyjaśnieniami pospieszył pan Leszek, uświadamiając nas, że takie, a nie inne proporcje, to kolejna z tradycji powiatu limanowskiego. Ostatnią z pozycji na ten dzień były podpłomyki, jednak przygotowane w czterech wariantach smakowych - trzy na słodko, ze śliwkami, miodowe oraz serowe, a także jeden pikantny, z serem białym. I to właśnie podpłomyki, w szczególności te na słodko, najbardziej mi zasmakowały. Właściwie od początku do końca były idealne, szczególnie wersję serową i miodową jeść mógłbym bez końca i żałuję, że w Krakowie nie jest możliwe zjedzenie takich rarytasów.

II Festiwal Śliwki, Miodu i Sera

Gdy wszystkie potrawy zostały już spróbowane, a jury nieco odpoczęło, rozpoczęły się obrady. W przeciwieństwie do roku poprzedniego, tym razem przebiegły one nadspodziewanie szybko, a wszyscy byli niemal idealnie zgodni. Dzięki temu mogliśmy bez przeszkód wysłuchać wspaniałego koncertu formacji Max Klezmer Band. Po nim na scenę wystąpiło szacowne jury i ogłosiło co następuje:

W I kategorii - ciasta, desery, napoje:

- wyróżnienie otrzymało Koło Gospodyń Wiejskich z Laskowej za placek "Smaczśliwka" 


- wyróżnienie otrzymał Stanisław Nowak Stawy Rybne "Przy Młynie" Żmiąca 41 (tel: 3334074) za sok śliwkowy


W II kategorii - dania główne:

- wyróżnienie otrzymała Maria Uryga Gospodarstwo Agroturystyczne "Urygówka" w Kamionce Małej za Udziec wieprzowy z pieca

- wyróżnienie otrzymał Stanisław Piaskowy ze Słopnic za za 100% sery owcze białe i wędzone

GRAND PRIX otrzymało

Koło Gospodyń Wiejskich z Ujanowic i Kobyłczyny za Podpłomyki i "Babską kapustę"

Warto dodać, zwycięskie Koło Gospodyń Wiejskich zostało najwyżej ocenione w obu kategoriach.

Opuszczając Laskową (znów wcześniej niż bym chciał) pozwoliłem sobie na chwilę refleksji. Powróciłem jeszcze na chwilę do wszystkich smaków tego dnia,w pamięci odszukałem także wspomnienia zeszłoroczne i doszedłem do wniosku, że druga edycja imprezy była co najmniej równie udana. Co prawda słodkości sprzed roku były chyba minimalnie lepsze, ale za to wyżej oceniałem tegoroczne dania główne. Natomiast bez zmian pozostał fakt, że nigdzie indziej nie bawię się tak dobrze i nie wyjeżdżam z takim żalem. Festiwal w Laskowej potwierdza tym samym stare przysłowie, bowiem przez żołądek, na zawsze trafił on do mego serca.

A więc do zobaczenia za rok, bo początek sierpnia już zawsze spędzać chcę w Laskowej...

Wojtek

Tagi: Festiwal, Laskowa, śliwki, miód, ser, kołacz, podpłomyk, udziec, schab, placek, sernik, kapusta, pierogi


rodowity laskowianin mieszkający pod Szczecinem: Oby takich imprez było jak najwięcej , należy podtrzymywać rodzimą tradycję .Do zobaczenia za rok.
2009-09-06 09:44:47


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter