
Marchewka z GroszkiemCenowo: raczej tanio Okolica: Kazimierz Dobra na:Kuchnie:Aga: Bywam dość często, ostatnio Marchewka coś nie w formie, krem marchewkowo- groszkowy był po prostu śmierdzący :(, części zielonej nie dało się zjeść, dlaczego nie wiem...., a pierogi ze szpinakiem....- ciasto twarde i ciężkie a sos słony aż...... Mam nadzieję, że to był jednorazowy wyskok, bo kolejnego nie udźwignę malinowa: Będąc w ten weekend w Krakowie ze znajomymi, poszliśmy do tego lokalu. Atmosfera wspaniała, miła obsługa. Pierogi ruskie- najlepsze jakie jadłam + piwo brackie- niesamowicie pyszne. Polecam! i zapłaciłam mniej niż w niejednej restauracji Filipek: Pierwszy raz do Marchewki trafiłam zupełnie przypadkiem- było miło i smacznie.Dlatego ostatnio(11.09) przejeżdzając przez Kraków namówiłam moją rodzinę na odwiedzenie tego miejsca.I to był mój błąd- tak w pamieci pozostałby miły lokalik, teraz jest tylo rozczarowanie.Do lokalu dotarliśmy ok. godz. 15.45. po pół godzinie podeszła do nas zblazowana panna. Zamówiliśmy zupę marchewkowo- groszkową , mąż naleśniki po ukraińsku, córka ze szpinakiem , a ja pierogi i wino i kawę na deser.Po 20 min mąz dostał kawę(!), po następnych 20 min córka z mężem naleśniki( podane przez inną kelnerkę która zapytana o zupę poinformowała mnie, że nie ona przyjmowała zamówienie to nie może się nim zajmować), po następnych 20 min. nie doczekawszy się na nic więcej poprosiłam o rachunek. Dodam , że od czasu złożenia zamówienia panna , która nas obsługiwała nie pojawiła się nawet raz na sali.Za to przy wręczaniu rachunku nie wyglądała na bardzo zmartioną.Nie jestem stalym bywalcem krakowskich restauracji i może o czymś nie wiem ; może to normalne , że zupe podaje się na końcu.Szkoda... Max: Kulinarne rozczarowanie roku - najbardziej mnie powalił stosunek ceny do jakości - wydaliśmy 50zł i wyszedłem głodny... najlepsza była "sałatka z arbuza" - za 13,50 kosteczki z arbuza (z pestkami) + mięta + coś, co miało być mozarellą, ale na pewno nią nie było (koszt składników 2-3zł)... zupa miała być z grzankami, a była z groszkiem ptysiowym... część zamówienia (sok) na stolik nie dotarła, ale na rachunku się pojawiła... schab zawijany z oscypkiem był całkiem dobry - tyle że mikroskopijny - a zamówione do niego kluski śląskie w ilości 6. szt. za 4,50 to kolejny przebój (ale co ja tam wiem o kosztach prowadzenia restauracji ;)
że o talerzu przystrojonym brudną sałatą i dłuższej chwili spędzonej w toalecie po powrocie do domu nawet nie wspomnę ;]
data wizyty: 2011-09-01 Goście ze Szczecina: Zdecydowanie polecam. Domowy wystrój, nieco staromodny, ale to dla nas zaleta. Przepyszne schabowe, zasmażana kapusta i pieczone ziemniaki z czosnkiem, soczyste filety z kurczaka z frytkami ( rewelacyjne - dzieci zjadły do ostatniej frytki), filet z indyka z sosem żurawinowym, krem z pomidorów i żurek. Trafiliśmy tu zupełnie przypadkowo, ale niewątpliwie przy następnej wizycie w Krakowie wrócimy. Widać zresztą było, że lokal ma powodzenie, obok, tuż za rogiem, zupełnie puste restauracje, a tu ciężko było znaleźć wolny stolik. Mamy zresztą taki zwyczaj, że wchodzimy tam, gdzie są tłumy, bo nie bez powodu w końcu:) Lemoniada była w ogromnej szklance, tak samo zresztą sok świeżo wyciskany z pomarańczy:) Dodatkowy atut to przystępne ceny - cztery drugie dania z mięsem, dwie zupy, napoje dla czterech osób i rachunek wyniósł ciut ponad 100 zł. Obsługa bardzo miła i szybka.Bez dramatu z parkowaniem, mimo ostatniego weekendu wakacji!!! Podsumowując - same plusy. Polecamy tubylcom i przyjezdnym z pełnym przekonaniem. Marcin: Bardzo smaczne mają(mieli) tam jedzenie. Tylko nie wiem czemu pomału wyrzucają z karty moje ulubione dania:( Kiedyś były przepyszne żeberka, a o niedawna nie ma tagliatelle z kurczakiem gruszka i migdałami. Poza tym ostatnio dostałem lemoniadę w dużo mniejszej szklance, w tej samej cenie. Mam nadzieje, że ta tendencja się odwróci. Ma: Bardzo lubię ten lokal.Plasuje się w mojej czołówce (top 5 na pewno :D).Domowy, staroświecki wystrój i ciepła atmosfera jak u babci.Miła obsługa.Dużo roślin doniczkowych.Stare bibeloty.Przytulne miejsca do siedzenia i neutrlana jazzowa muzyka.To wszystko na plus.Jeśli chodzi o menu, bardzo ale to bardzo podoba mi się, że nie ma jakiegoś ogromnego wyboru.Lubię mieć kilka pozycji, ale wiedzieć, że cokolwiek zamówię, będzie mi smakowało.I tak jest w marchewce.Każdemu, kto idzie tam pierwszy raz polecam ich specjalność - zupę 'marchewka z groszkiem'.Coś pysznego, a w dodatku przy tej prostocie robiącego wrażenie jeśli chodzi o stronę wizualną.Marchewka serwuje również bardzo dobre placki ziemniaczane, pierogi i najlepszy w Krakowie szpinak (naprawdę nigdzie nie trafiłam na lepszy).Spaghetti też godne polecenia.Jedynym minusikiem (maleńkim), tak uczciwie mówiąc były takie kawałki kurczaka panierowane w bułce i smażone w oleju.Ciut za suche i zbyt twarde jak dla mnie.No, ale - ideały są tylko w naszych głowach ;) a na tle tych wszystkich wspaniałości, taki jeden mały minus jest naprawdę niewiele znaczącym mankamentem :) Szczerze polecam wszystkim zwolennikom domowej babcinej kuchni :) Magda: Tanio i w miarę smacznie. Nick: Cały czas na poziomie! Zawsze smacznie, zawsze ciepło i bardzo miło! Romciu: Osobiście uwielbiam tu jadać. Jest super. Bardzo fajny klimat, przemiła obsługa, świetne jedzenie i TANIO. Jedzenie nie zawiodło mnie tu jeszcze nigdy a jadłem juz chyba wszystko. przede wszystkim polecam placki po węgiersku(pyszne i ogromniaste zazwyczaj przy 2 placku kelnerka widząc mnie z litości pyta czy spakować resztę:) tagliatelle z kurczakiem gruszka i migdałami rewelka, a ich koktajle i lemoniada, żeby było śmieszniej 1 rzecz, która mi nie smakuje(aczkolwiek wogule nie przepadam) to marchewka z groszkiem. acha świetne ukraińskie piwa jak i krajowe Ciechany -polecam barak: żurek mistrzostwo, serdecznie polecam. ogólnie kuchnia znakomita. edekzkrainykredek: Najlepsze pierogi z mięsem w Krakowie Andrzej: klimat dla ludzi w podeszłym wieku RoCo: Po dlugiej nieobecnosci bylem na poczatku lutego. W porownaniu do lata 2009 zmienilo sie na ZLE! Jedzenie niedobre, przypalona smierdzaca cebula, obsluga chciala mnie naciac na surowce, ktorej nie podali do II dania, za to w rachunku byla. to tylko 3,50 zl, ale o czyms to swiadczy. Za te pieniadze mozna zjesc w innym miejscu duzo, duzo lepszy obiad Zdecydowanie NIE POLECAM Stali klienci: Świetne miejsce! Bardzo przyjemna atmosfera, dobra muzyka, obsługa na medal, jedzenie świeże zawsze bardzo dobre. Jest czysto i naprawdę bardzo miło! Ciekawi ludzie tu przychodzą! Polecamy! Waldi: Jestem zawiedziony. Tyle pozytywnych opini... kto tam chodzi jeść???!!!Smierdzi stęchlizną, opsługa niedouczona. Niezbyt przyjemne miejsce. Nora.Kwas chlebowy faktycznie dobry- do kupienia w almie. arti: Byłam kilka razy, menu niezbyt wyszukane, ale dania smaczne, ceny niskie i pyszne piwko. Jednak zdecydowanie jest to knajpa rodzinna przyjazna dla małych dzieci i niemowlat. Jesli Wasz maluch zwymiotuje panie kelnerki natychmiast z usmiechem przyjda z pomocą ale jesli nie macie ochoty jeść obiadu w oparze niemowlęcych wydzielin i wysłuchujac dziecięcych wrzasków to z całego serca odradzam. Szkoda bo knajpa z pomysłem i potencjałem a zamienia się w cos w rodzaju skrzyzowania żłobka z zakładową stołówką. Agnieszka: Polecam. Obsługa bardzo miła, dania bardzo dobre, porcje są duże. Można zjeść w przytulnej scenerii. Mają też tzw zestawy obiadowe- nie powiedziałabym że są małe;) megi: Oprócz tego, ze zapominalskie kelnerki, na obiad trzeba czekać niekiedy 30 min.
ceny ok ale porcje jak dla dzieci Arita: "sdfghjkl;'" i coś tam - sam śmierdzisz! :P znawca się znalazł co knajpę ocenia po wolnych stolikach. Pójdź za przykładem much i skosztuj ich przysmaku. Miliony much nie mogą się mylić! :P soren: Chadzam regularnie, bo ceny przyzwoite i dania kuszące typu: knedle ze śliwkami i śmietaną, łazanki z kapustą i grzybami, kurczak w sezamie...do tego piwo ukraińskie jakie we Lwowie spotkać można. Do tego miła obsługa. Coraz więcej ludzi przychodzi, więc czasem miejsc nie ma. Ale to tylko dobrze o nich świadczy. Moja ocena 8/10 sdfghjkl;': nawet nie chce mi się czytać do końca tego komentarza
szybciej sam spradwzÄ™ :-)
śmierdzi kryptoreklamą
byłem tam raz ale jednego wolnego miejsca nie było ...
chyba faktycznie jest dobrze Arita: Nowość na mapie kulinarnej Krakowa! Do knajpki wpadłem całkiem przypadkowo nie mogąc znaleźć wolnego miejsca dla auta na Pl. Wolnica. Wychodząc z samochodu, patrzę, "a to co?!". Dowcipna nazwa jak na restaurację myślę, podchodzę do menu - hmm, pewnie jakaś jadłodajnia, ale coś mnie tknęło i wszedłem. I to była jedna z lepszych decyzji jakie powziąłem tamtej niedzieli. Trochę pustawo w środku, ale jasno i przestronnie. Stoły wysokie, krzesła drewniane, czyli tak jak w restauracji powinno być. Bo przy wysokim stole, to i lepiej się dyskutuje i lepiej dowcipkuje, a najlepiej to się je. Ledwo usiadłem, przybiegło dziewczę powabne wycierając swe dłonie w fartuch i zagaiło do rozmowy. Zatem zamawiamy: zupa szefa, a raczej szefowej pt. "marchewka z groszkiem" (za piątaka), gulasz z młodymi ziemniakami i oczywiście... marchewką z groszkiem (w cenie promocyjnej 1 zł :)), lemoniada (z wyciskanych własnoręcznie limonek, stąd to wycieranie rąk o fartuch u naszej kelnerki), naleśniki z serem i konfiturą wiśniową oraz sok z grejpfruta (również wyciskany).
A zatem zupa - tak oryginalnego dania, a raczej kleiku marchwiowo-groszkowego jeszcze nie dane mi było jeść. I powiem tyle, że to był strzał w 10! Smaczne i pożywne, trochę jednak przytykające. A że kleik był gorący, to potem przez 10 minut czułem jeszcze jak powoli się przesuwa przełykiem i środkiem w dół do żołądka, gdzie jego miejsce, rozgrzewając mnie przy tym jak jakiś piec kaflowy. Zupa 8/10! Drugie, czyli gulasz. Tutaj zanotowałem spadek formy, bo niby wszystko ok, niby wołowina, młode ziemniaczki, marchewka z groszkiem, ale... Otóż ziemniaki, jak ziemniaki, ugotowane prawidłowo, nie za słone, nie za mdłe - po holendersku rzekłbym "gezelig!", gulasz jednak smakował trochę jak ten ze słoika Pudliszki. Mam nadzieję, że się mylę, mam nadzieję, że to mięso to z kości wołowej od pani Aneczki z mięsnego na Wolnicy (do którego co sobota ustawia się kolejka 15-metrowa), a nie słoik Pudliszek. Bo Pudliszki to firma zacna, ale niech się skupią na pomidorach, a gulasz pozostawią w rękach fachowców i restauratorów i każdemu Węgrowi w wieku pro i postprodukcyjnym. I tu muszę ponarzekać, bo gulasz sztuczny, za dużo tłuszczu, za mało mięsa, a sos gulaszowy niedoprawiony i też z torebki. Marchewka z groszkiem znowu bomba! Ale drodzy Państwo, nie żyjmy hitem jednego sezonu, bo przepadniemy jak Mili Vanili, Army of Lovers i Bayer Full.
Tak więc zupa o ile zupa 8/10, to gulasz tylko 5/10.
Lemoniada, to niebo w gębie, jakiś nektar antyczny. Jakbym się przyssał do gara słomką, to trzeba by mnie było packą walnąć, bo niczym komar, raz się przyssawszy, łatwo bym nie odpuścił. Lemoniada 9/10!!!
Naleśniki z serem i konfiturą wiśniową. Ja takich zrobić nie umiem, a te które dane mi było skosztować to jakiś czarodziejski deser, a raczej "desire", bo ta wisienka wyglądała nadzwyczaj kusząco i namiętnie. Takie oto ci ja spałaszowałem namiętne naleśniki serowe :) Polecam.
I to by było na tyle drodzy państwo. Polecam knajpkę tym, którzy chcą ciszy i spokoju, kulturalnej i miłej obsługi, kuchni przygotowanej z pasją, a nie z przymusu, płacącym kartą, lubiącym klimaty Kazimierza, dzieciatym i singlom. Zajrzyjcie, bo warto! Komentarze bez wskazania spożywanej potrawy lub potraw i ich krótkiego choć opisu, nie będą publikowane. W komentarzu winna się znaleźć także przybliżona data wizyty. Przed umieszczeniem komentarza prosimy zapoznać się z Regulaminem. | Zobacz również inne restauracje: |