
(Zbliżenia) do ideału?Restauracja: Zbliżenia (22.06.2009) Zbliżenia to miejsce odpowiednie na każdą niemal okazję i każde towarzystwo, gdzie dania główne bywają różne, ale na deser zawsze chętnie wrócę. Nie będę udawał, że pamiętam Kazimierz takim, jaki był dawniej. Nie pamiętam widoku rozpadających się kamienic na każdym kroku, nie pamiętam zapuszczonych podwórek czy zaułków, w które nawet przed zapadnięciem zmroku, strach było się zapuszczać. Nigdy tego nie poznałem, nie dlatego, że jestem za młody, ale dlatego, że dawny Kazimierz, taki jaki powyżej opisałem, zupełnie mnie nie pociągał. Choć bez wątpienia był magiczny, ja na magię tę miałem immunitet.Pewnie z tego też względu niechęcią darzę Alchemię czy inne kultowe knajpki dawnego Kazimierza. Nigdy tam nie wchodzę i wchodzić nie zamierzam. Dla mnie wizytówką kazimierzowskich knajp pozostaną chyba na zawsze Zbliżenia. Dawniej bywałem tam częściej. Później, w okresie jej drobnego remontu zapomniałem, a teraz odkrywam na nowo i zaczynam bywać częściej. Bywam, bo mają Zbliżenia kilka niezaprzeczalnych plusów. Największym jest chyba obfitość kanap i innych wygodnych siedzeń. Pod tym względem żadna inna knajpa w pobliżu równać się ze Zbliżeniami nie może. Taki wybór mebli może co prawda trochę utrudniać konsumpcję posiłków, ale myślę, że warto czasami nad komfort jedzenia, przedłożyć komfort siedzenia. Obsługa, która dawniej bywała piętą achillesową tego miejsca, ewoluowała we właściwym kierunku. Nie trzeba już czekać długimi minutami by nas dostrzegła. Teraz szybko podają kartę, przyjmują zamówienie, czy przynoszą rachunek. Menu pozostało dość typowe dla miejsca, które w pierwszej kolejności jest kawiarnią. Jeśli już ktoś decyduje się coś zjeść, odnajdzie tutaj pozycje odpowiednie raczej na szybki, lekki lunch, niż długi, wystawny obiad czy kolacja. Swego czasu próbowałem ichniejszych makaronów, jako, że nie zachwyciły, tym razem wybór padł na Wegetariańskie roladki z bakłażana faszerowane serem feta, ziołami i chili, podane z grillowanymi pomidorkami koktajlowymi i grzankami czosnkowymi. Na deser zażyczyłem sobie natomiast tiramisu. Postanowiłem dać mu drugą szansę, pomimo że z dawniejszych wizyt pamiętałem, że choć bardzo obfite, w kwestii smaku tiramisu pozostawiało wiele do życzenia. Pani kelnerka nie kazała na siebie długo czekać i niebawem stały już przede mną moje roladki. Prezentowały się bardzo efektownie, zresztą w tej kwestii Zbliżenia nigdy nie zawodziły, a często wręcz zachwycały. Kompozycja z roladek, sałaty, pomidorków i grzanek także prezentowała się bardzo atrakcyjnie. Z tym większym zapałem zabrałem się do konsumpcji, ale tutaj już niestety nie było tak dobrze. Nie mogę powiedzieć, żeby było źle, bo i bakłażan mięciutki, pozbawiony śladu goryczy, i sałata świeża i chrupiąca, a na dodatek ilość roladek miło zaskoczyła. Jednak liczba niedociągnięć i rzeczy do poprawy, była co najmniej równa ilości pozytywów. Grzanki, awizowane na czosnkowe, pozostały niestety takimi jedynie z nazwy i stanowiły po prostu kilka kawałków podpieczonej bagietki. Roladki pozostały wolne od ziół oraz chili, które to dodatki w znacznym stopniu zadecydowały o wyborze potrawy. Największe zastrzeżenia miałem jednak do głównego składnika roladek - sera feta. Choć bardzo go lubię, wiem, że intensywny, zdecydowany smak sprawia, że nadmiar fety potrafi stłumić i zagłuszyć inne smaki. Tak stało się niestety tym razem. W obecności fety, bakłażan zatracił się całkowicie i nieodwołalnie, a grzanki, z miłego przerywnika, stały się smutną koniecznością dającą chwilę wytchnienia od słonego smaku. Jednak dopiero tiramisu mogło przynieść zapomnienie ambiwalentnych przeżyć. Mogło, ale wcale nie musiało, bo poprzednio, gdy je tutaj jadłem, okazało się ono niedoskonałe. Składało się w ogromnej większości z mascarpone, a zabrakło wyraźnego akcentu gorzkiej czekolady oraz biszkoptów przesyconych aromatem kawy. Na szczęście od mojego ostatniego pobytu w Zbliżeniach tiramisu bardzo się poprawiło. Porcja pozostała bardzo duża przy umiarkowanej cenie (13 zł), a proporcje składników i aromatów idealnie się zbilansowały i dały całość bliską włoskiemu ideałowi. Niech o jego wyjątkowym smaku świadczy fakt, że następnego dnia ponownie nie mogłem odmówić sobie Zbliżenia z tiramisu. I to, myślę, najlepiej podsumowuje moją przygodę ze Zbliżeniami - miejscem odpowiednim na każdą niemal okazję i każde towarzystwo, gdzie dania główne bywają różne, ale na deser zawsze chętnie tam wrócę. Wojtek Tagi: Zbliżenia, Kazimierz, Plac, Nowy, kawiarnia, klub, bakłażan, feta, tiramisu | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |