Restauracja Galimatias zaprasza
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Co tam Panie w restauracji (Wesele)

Restauracja: Wesele

(09.04.2009) Kiedy tylko nadarzy się okazja, to wrócę tam choćby dla samej atmosfery i uroczego wystroju, ale i kucharzowi dam z pewnością kolejną szansę.

Nie raz i nie dwa z dumą twierdziłem, iż jestem krakusem do szpiku kości. Dziś w przypływie szczerości postanowiłem się przyznać, że część mojej rodziny nie wywodzi się z samego Krakowa, a z najsłynniejszej polskiej wsi - Bronowic (to i tak lepiej niż część druga, która pochodzi z Łodzi). Nie była to jednak pierwsza lepsza wioska, a miejsce rozsławione przez Stanisława Wyspiańskiego, który umieścił tam akcję swego najsłynniejszego dramatu - "Wesele". Oczywiście teraz to po prostu jedna z dzielnic Krakowa i to wcale blisko centrum, a Wesele odnaleźć można na samym Rynku Głównym.

Wyprawa tam miała być podróżą do lat błogiego i szczęśliwego dzieciństwa. Nie tylko za sprawą bronowickich konotacji, ale także z uwagi na gęś. To właśnie gęś, spożywana podczas uroczystości rodzinnych u mojej babci, stanowi pierwsze i najintensywniejsze wspomnienie kulinarne mojego życia. A Wesele jest jedną z niewielu restauracji, pozwalającą choć w niewielkim stopniu  przywołać wspomnienia, serwując potrawy z gęsi.

Jako "transport" w mej podróży postanowiłem wykorzystać stolik przy oknie, bo choć pora była wtedy jeszcze zimowa, dzień nader łaskawie traktował krakowian. Do ogólnie pozytywnej atmosfery dopasowała się także kelnerka ze swym serdecznym powitaniem i promiennym uśmiechem. Niestety menu przyniósł już przedstawiciel płci mniej pięknej. Co prawda i jemu nie sposób było odmówić serdeczności i zaangażowania, ale pytania, czy wszystko w porządku podczas spożywania każdego z dań byłyby mniej irytujące, gdyby płynęły z ust wspomnianej kelnerki.

Studiując dość wnikliwie menu, utwierdziłem się w przekonaniu, że tego dnia zjem gęś. Sentyment do tego ciemnego mięsa okazał się naprawdę ogromny, skoro nie zniechęcił mnie nawet fakt, że gęsi towarzyszyć miał gęsty jabłkowy mus z domieszką żurawiny, a nie mój ukochany prosty i tłusty sos w ogromną ilością majeranku. Kierowany ciekawością zdecydowałem się także na żur w chlebie z jajkami przepiórczymi. Nigdy wcześniej nie próbowałem tych ostatnich i to właśnie one zdecydowały o wyborze zupy.

Niedługo później przede mną pojawiła się chlebowa czarka z żurem, a w nim faktycznie pływały przepiórcze jajka oraz kawałki kiełbasy. Te pierwsze ogromnie mnie smakiem zaskoczyły, bo, poza wielkością, od zwykłych nie różniły się absolutnie niczym. Sama zupa też niczym nie zaskakiwała. Nawilżone ciasto chlebowe przyjemnie zagęszczało konsystencję, jednak smak pozostał przewidywalny. Brakowało tutaj wyrazistości i mocnego charakteru domowych żurków. Szef kuchni chciał być zapewne neutralny, bo zupa nie powinna nikogo zniechęcić, ale i oczarować najpewniej nie zdoła. Tę część posiłku można zwieńczyć parafrazą naszego "czwartego wieszcza": Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór... ostał Ci się ino żur.

Pozostało czekać na gęś i liczyć, że to ona uczyni tę wizytę niezapomnianą. Wielkość półmiska zmierzającego w moją stronę wiele obiecywała, niestety porcja nie okazała się przesadnie wielka, szczególnie biorąc pod uwagę cenę. Na półmisku znajdowało się kilka plastrów charakterystycznego ciemnego mięsa w towarzystwie wspomnianego musu. Tutaj jeden duży minus za pozostawienie skóry na niektórych plastrach. W przypadku kurczaka może by to jeszcze przeszło, ale gęś skórę ma wyjątkowo tłustą i grubą, co czyni ją praktycznie niejadalną. W smaku było to wszystko niezłe. Kucharzowi udało się uniknąć twardości i suchości, do których gęsie mięso ma skłonności, ale też nijak się to miało to moich wspomnień z dzieciństwa. Przekonałem się też, że słodko-owocowe okraszanie mięs nie jest tym, co na mnie działa najmocniej, a dla gęsi wolę intensywnie ziołową oprawę.

Mimo tych kilku drobnych niedociągnięć i wpadek, Wesele oddziaływało na mnie w sposób bardzo pozytywny. Nie była to podróż do lat dzieciństwa, na którą liczyłem, ale na pewno wizyta w Weselu nie była czasem straconym. Kiedy tylko nadarzy się okazja, to wrócę tam choćby dla samej atmosfery i uroczego wystroju, ale i kucharzowi dam z pewnością kolejną szansę.

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Wesele, Rynek_Główny, restauracja, polska, gęś, żur, Bronowice, wystrój


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter