Restauracja Galimatias zaprasza
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Przyjaźnie zakończone (KA|KA|DU)

(14.02.2009) Dobre miejsce na kończenie przyjaźni, zawieranie nowych znajomości i konsumowanie ptaków wszelakich.

Dawno, dawno temu, choć nawet całkiem niedaleko żył sobie pewien Chłopiec. W czasach, gdy przeżył już wypadnięcie z niejednego życiowego wirażu, ale nie był jeszcze zepsuty do szpiku kości, wciąż tliła się w nim iskierka nadziei, że choć jeden z jego ideałów okaże się cokolwiek wart. Miłość, przynajmniej ta odwzajemniania, przeminęła; wiara nigdy w sercu i duszy nie rozgorzała; nadzieja pokryła się patyną codzienności i tylko przyjaźń wciąż wydawała się prawdziwa, szczera i bezinteresowna. Nawet jeśli chodzi o ten niezwykły, dla wielu mityczny, rodzaj przyjaźni, która łączy mężczyznę i kobietę.

Gdy życie zmusiło Chłopca do zrewidowania ostatniego z jego ideałów, dorósł i stał się Mężczyzną. Mężczyzna nie potrafił dłużej łudzić się, że ma przyjaciółkę. Rozumiał powstający dystans i brak czasu, przebolał utratę chwil śmiechu i radości, przywykł to przełykania smutków i porażek w samotności, ale zdrady wszystkiego, co było dla niego ważne, wybaczyć nie potrafił. Mężczyzna utracił coś bardzo cennego i cóż z tego, że wyjątkowo nie ze swej winy...

Areną ostatniego, jak się okazało, spotkania "przyjaciół" była restauracja KA|KA|DU. Jakże błaha nazwa wobec ciężaru gatunkowego rozstrzygnięć, które miały w niej niebawem nastąpić. Również wnętrze nie przystawało do powagi sytuacji. Parkietowa podłoga zapowiadać mogła miejsce  doskonałe na biwak dla bogini Hestii, jednak parkiet ów stanowił dysonans dla typowo klubowego wnętrza. Nowoczesny aranż, wszystko takie, aż mnie skręca, że to powiem, trendy. Pierwsza sala - biało-zielono-brązowa, druga - biało-czarno-fiołkowa, upstrzone co jakiś czas kanapami, a na kanapach młodzież... Chłonie... Zamiast wiedzy, niestety, piwo. "Przyjaciółka" także nie zachowała się tak jak by sobie tego Mężczyzna życzył. Liczył, że wysłucha, doradzi, pomoże, a ona epatowała tylko obojętnością i znudzeniem, jednoznacznie przekreślając lata przyjaźni. Pozostało się już tylko pożegnać, zapewne na zawsze.

Mężczyzna, uwolniony od wątpliwej przyjemności towarzystwa "przyjaciółki", także postanowił coś wchłonąć. Pora już była najwyższa. Po śniadaniu w formie płynnej obiad należało przyjąć w formie stałej - lata prób i błędów dowiodły, że co najmniej co drugi posiłek winien taką formę przyjąć. Z zaciekawieniem wertując menu, Mężczyzna trafił na bardzo interesujące zjawisko - filet z kurczaka, gram 300 oraz frytki, gram 150 - cena 10 złotych (nowych polskich, należało przypuszczać). Mężczyzna spojrzał jeszcze raz, w końcu płynne śniadanie mogło nie w pełni wywietrzeć, ale nie, pierwotnej konstatacji nic zarzucić się nie dało. Wnętrze też, nadal uparcie trendy, w bar mleczny nie myślało się przeistaczać.

Niebawem pojawiło się dziewcze hoże i wcale urodziwe, którego młodość nie tylko skrzydeł Mężczyźnie dodała... Wzmogła także apetyt, więc zamówił wspomniany już kawał ptaka z bulwami w słupkach na gorąco. Skoro dają półdarmo, to czemu nie skorzystać. Na wypadek niezjadliwości  miał mężczyzna w odwodzie "przyjaciółkę". Przez nią tam trafił, to i ewentualna wina za kulinarny zawód spaść miała na nią. Coś jednak nad nią czuwało - wiadomo, złego diabli nie biorą - a ptak z bulwą nie rozczarowały, przynajmniej wizualnie. Kucharz postarał się nawet o efektowny wystrój talerza, czego czasami próżno można szukać w restauracjach serwujących znacznie wyższe rachunki. Co prawda niemiłosiernie poćwiartował swą ofiarę, jednak nadał jej egzystencji (ziołowy) smak. Ptak odwdzięczył się tym, iż zachował dla siebie część wilgoci, dzięki czemu Mężczyzna nie musiał jeść wyschniętego na wiór truchła, a soczyste i aromatyczne mięso. Bulwa natomiast, jak to ma w zwyczaju, na ekstrawagancje sobie nie pozwoliła, ale obcowanie z nią ponownie okazało się satysfakcjonujące.

Opadając na wygodną kanapę, Mężczyzna oddał się zadumie. Owszem, stracił tego dnia wiarę w ideały, stracił również najbliższą przyjaciółkę. Ale skoro przyjaźń okazała się przereklamowana należy się cieszyć czym innym. Nowym, ciekawym miejscem, smacznym i tanim jedzeniem, czy też numerem telefonu do młodego, hożego dziewczęcia...

Aleks

Tagi: KA|KA|DU, Wielopole, restauracja, europejska, kurczak, frytki, tanio, ładnie


krab: hehe co za gniot - kto pisał to psełdo COŚ???
2009-08-25 17:08:44

leeloodragon: Jadłam lunch z tej knajpki, bo na wynos. Zupa smaczna paprykowa, ostra. Drugie danie porażka, suchy kurczak z ociekającymi olejem frytkami i surówką ze słoika. Póki co mają minus.
2009-02-22 13:33:16


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter