
W zaułku niewiernego Tomasza (Cafe Camelot)Restauracja: Camelot, Cafe (22.03.2008) Polecam jako miejsce, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie, choć nie wiadomo czy zostanie mu podane dokładnie to, co wyczytał z karty. Atmosfera w miarę miła, interesująca. Obsługa bardzo wolna. Miejsce to w Krakowie jest bardzo znane i to właśnie skłoniło mnie do odwiedzenia go. Po wejściu do tej kawiarnio-restauracji pierwsza sala, przez którą się przechodzi, zdaje się mieć bardzo miłą atmosferę. Niestety im dalej tym gorzej. Sala ostatnia jest tak zastawiona stolikami, że ciężko się ruszyć, nie mówiąc o dojściu do toalety. Wystrój miły, ciekawy, niestety ciasnota wiele mu odbiera.Upłynęło trochę czasu, zanim karta pojawiła się na naszym stole. Menu robi wrażenie. Prawdopodobnie każdy znajdzie coś dla siebie, niezależnie od pory dnia. Podawane są bowiem śniadania, kanapki na bagietce, kanapki z czarnego chleba, rożki z ciasta francuskiego, talerz wędlin oraz serów, a także bruschetty. Z menu bardziej obiadowego podawane są pierogi, barszcz czerwony, żurek góralski z jajkiem przepiórczym. W porze lunchu można zjeść jedną z kilkunastu do wyboru sałatek. Oczywiście można również zamówić deser. I tu do wyboru między innymi sernik z musem malinowym, lody czy pieczone jabłko. Wybór padł na bruschette zapiekaną z mozarellą, czarnymi oliwkami, rukolą, roszponką, świeżą bazylią oraz Pesto. Na podanie czekałam ponad 20 minut, co w porze, gdy nie ma zbyt wielu klientów wydaje się czasem dość długim. Moja bruschetta była smaczna, ale ponieważ uwielbiam czarne oliwki, bardzo zawiódł mnie ich brak. Świeżej bazyli również niestety nie znalazłam... Mimo to całość okazała się smaczna, zwłaszcza z dodatkiem roszponki, której była wielka góra. Wybrałam również koktajl ze świeżych malin na naturalnym jogurcie. Muszę przyznać że na pierwszy rzut oka zrobił ogromnie pozytywne wrażenie. Podany w przeźroczystym pucharku różowy napój o konsystencji jogurtu został pięknie przybrany świeżą miętą posypaną cukrem pudrem. W smaku okazał się, jak dla mnie, trochę za mało słodki, ale smak malin miał. Parę słów o obsłudze. Panie kelnerki miłe, uśmiechnięte, ale głośne śmiechy dochodzące z kuchni nie robiły już pozytywnego wrażenia. Niestety najgorszym punktem programu okazała się toaleta. Brak jakichkolwiek oznaczeń, toaleta jakby koedukacyjna, co chyba nie powinno się już zdarzać. Toaleta okazała się również brudna. Aneczka Tagi: Camelot, bruschetta, koktail, ciasno, Tomasza pepa: najcudowniejsze miejsce na ziemi!!! Izunia: Dla mnie jest to najwspanialsze miejsce w Krakowie:) Żurek i sałatki nigdzie indziej nie smakują tak wyjątkowo! Zdecydowanie polecam, atmosfera jest bardzo krakowska. krakuska: Coctail zawsze można dosłodzić :), a ja nie lubię akurat za słodkich! To dla mnie +! A Toaleta... niestety ale powiedźcie szczerze - czy gdy spadnie Wam paierowy ręcznik na podłogę pod umywalkę to go podniesiecie i wrzucicie do kosza??? Niestety raczej nie często... To sprawdzone! Nie są to przypuszczenia ale fakty... Najlepiej by było gdyby ktoś sprzątał po każdej osobie... a że koedukacyjna??? Bez przesady proszę! To KRAKÓW! STARE MISTO!!! A nie kompleks galerii handlowej! Camelot to urocze miejsce i niepowtarzalny klimat! Olka: koktajle faktycznie nie slodkie, mdle. ale maja pyszne kanapki z ktorych mozna wybierac. na roznym pieczywie i z duza ilosc dodatkow. | Autor: Aneczka
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |