Trattoria Ritorno - nowa w³oska restauracja na Kazimierzu
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Pikantna Mantra (Bombaj Tandoori)

Restauracja: Bombaj Tandoori

(17.01.2009) Bardzo brakuje tutaj pięknej Hinduski usługującej gościom, a przede wszystkim mnie, ale przynajmniej się bardzo smacznie i tanio najadłem.

"Znowu w życiu mi nie wyszło" - dramatyzował swego czasu Krzysiek Cugowski, a ja nigdy nie rozumiałem dlaczego. Pewnie, ja też mógłbym załamywać ręce i lamentować. Przecież córka znów mnie nienawidzi, kolejna kobieta znów odeszła, a lodówka nie dokonała cudownego rozmnożenia i pozostała pusta. Ale, ale... Córka, co prawda, już starsza i jedna barbie nie załatwi sprawy, ale przecież w końcu jej przejdzie. Kobieta - rzecz nabyta. Tęsknić nie powinienem, szybko znajdzie się nowa. Lodówka z kolei otrzymała ustną reprymendę, a ja uznałem, że problem braku substancji odżywczych należy rozwiązać w pierwszej kolejności.

Jak pomyślałem, tak też zrobiłem i niebawem kroczyłem już ulicą Szeroką. Nie miałem planu ani pomysłu, gdzie się pożywić, zdałem się więc na własne nogi. W ten oto sposób zawitałem do restauracji Rubinstein. Miejsce to nie tanie, przypadkowych przechodniów gości pewnie nieczęsto. Patrzę - kuchnia czterogwiazdkowa, to z głodu umrzeć nie powinienem. Ciekawe jednak, że trafiłem akurat pod ten adres, tak tutaj elegancko, tak arystokratycznie. "A może chcesz się pocieszyć?" - zagaił złośliwy głosik. "Może brakuje Ci tego pasożyta pozbawiającego Cię wszystkich życiodajnych płynów i spijającego śmietankę waszej znajomości?" "Raczej należy uczcić jej brak" - odparował na szczęście inny głos - głos rozsądku. "Remont akurat mamy, można zjeść przy barze" - wyrwał mnie z zamyślenia trzeci głos, niestety, ponownie męski. "A co to, ja bydło jestem, żeby przy barze jeść. Może jeszcze z końmi do wodopoju mnie odeślijcie!" - oburzyłbym się, gdyby nie to, że nie miałem absolutnie nic przeciwko jedzeniu przy barze, ba, często to nawet wolę. Ale nie dziś, nie kiedy trzeba świętować. Bez żalu powróciłem do poszukiwań...

Mój drugi przystanek byÅ‚ zgoÅ‚a inny. Bombaj Tandoori też jest, co prawda, restauracjÄ… przyhotelowÄ…, jednak o ile w Rubinsteinie miaÅ‚em do czynienia ze spójnÄ… caÅ‚oÅ›ciÄ…, tutaj królowaÅ‚a  "oddzielność". WszedÅ‚em jednak, bo pachniaÅ‚o Å‚adnie, choć wnÄ™trze maÅ‚e i nieciekawe, a na Å›cianach straszyÅ‚y niezbyt udane, na pierwszy rzut oka, zdjÄ™cia. Kelner przelaÅ‚ czarÄ™ goryczy. Jak to tak, że w takiej restauracji nie usÅ‚uguje zjawiskowo piÄ™kna Hinduska, w koÅ„cu to kraj najpiÄ™kniejszych kobiet (zaraz po Polsce oczywiÅ›cie). A jeÅ›li już kelner być musi, to czemuż ma on na sobie seledynowy sweterek czy bluzÄ™? Na szczęście, na przekór swojemu wyglÄ…dowi, Gwiezdny ChÅ‚opak okazaÅ‚ siÄ™ kompetentny i pomógÅ‚ mi podjąć decyzjÄ™, na co mam ochotÄ™. MiaÅ‚em na kurczaka w sosie madras oraz indyjskie pieczywo nadziewane ziemniakami - Kulcha nan.

Oczekując na zamówienie, zasłuchałem się w ciche brzdękanie sitaru płynące z głośników. Słusznie dopatrujecie się mojej głębokiej pogardy w słowie "brzdękanie", bowiem były to jakieś żałosne jęki niezawodnie towarzyszące mordowaniu tak wspaniałego instrumentu, jakim jest sitar. Ja rozumiem, że instrument ma wielowiekową tradycję, a "muzyka", którą słyszałem, mocno czerpała z tej właśnie tradycji, ale wierzcie mi, gdy powiem, że ewolucja okazała się zbawienna dla sitaru i tworzonej dzięki niemu muzyki. Nie przekreślam tutaj znaczenia tradycji i dawnej spuścizny, od czegoś w końcu musiało się zacząć, ale o ileż przyjemniej czas w Bombaj Tandoori spędzałoby się przy muzyce współczesnych mistrzów, a jeszcze lepiej mistrzyń, sitar. Wierzcie mi, muzyka taka, w szczególności przedstawicieli rodziny Shankar (seniora rodu i legendy sitar Raviego, bądź jego, nie mniej utalentowanej, córki Anoushki) doskonale nadaje się, by uczynić miłe chwile wręcz upojnymi.

Ja, zważywszy na towarzystwo Gwiezdnego Chłopaka, wolałem o upojnościach nawet nie myśleć. Skupiłem się na posiłku. Madras uważany jest za jeden z najbardziej aromatycznych sosów w indyjskiej kuchni, nie przeszkadza mu to być także jednym z najbardziej pikantnych. Czemu go wybrałem, nie wiem. Jeszcze większą zagadką jest dla mnie fakt, że poprosiłem o wersję jak najostrzejszą. Przecież ja takich rzeczy nie jadam, skąd nagle to pragnienie tak intensywnych doznań. Komu i po co staram się dowieść, że jednak potrafię coś czuć... cokolwiek...

O tak, coś poczułem zdecydowanie, aż za wiele. Gwiezdny Chłopak stanął na wysokości zadania, bo sos madras doprowadził moje usta, podniebienie i przełyk do stanu przedagonalnego. Doświadczenie nie zabiło jednak ani mnie, ani, tym bardziej, mojego apetytu. Jak każda pikantna gra wstępna, tylko go ona zaostrzyła. Chili, imbir, czy wreszcie cynamon, takiej dawce różnorodnych, kulinarnych afrodyzjaków obecnych w sosie madras nie moglem się oprzeć. Tym razem nie chciałem już być niedoświadczonym młodzieńcem spalającym się, gdy tylko zakosztuje namiętności. Niczym Don Juan rozpocząłem swój zmysłowy, niespieszny flirt z nowym smakiem.

Tak, jak "szara myszka", która niespodziewanie okazuje się wulkanem erotyzmu, tak sos zaskakiwał, poza smakiem, także niesamowitą konsystencją. Był gęsty, jak gęsta staje się atmosfera, gdy kończy się wino i dopalają świece. Pełna raczej tajnych pragnień niż przemilczanych rozczarowań. Tak i sos dostarczał tego wszystkiego, czego od niego oczekiwałem i pragnąłem. Skąpane w nim czekały kolejne apetyczne, soczyste kąski w postaci delikatnych, alabastrowych piersi... kurzych oczywiście. Najlżejszy pieszczotliwy dotyk powodował natychmiastową reakcję. Mięsa nie trzeba było nawet kroić, było doskonale kruche i delikatne, a bezwstydnie obłapiający je sos, o dziwo, dodawał mu tylko uroku. I tylko indyjski chleb nan, wraz z nieodłączną czarnuszką, nie dołączył do wyuzdanych zabaw współtowarzyszy, będąc zbyt nieśmiałym, by wziąć udział w tej orgii smaków.

Jednak każda orgia się kiedyś kończy, a po niej nadchodzi czas odpoczynku oraz refleksji. Dla mnie był to czas bezmyślnego błądzenia wzrokiem po ścianach tego dziwnego przybytku. Ostatecznie wzrok mój zogniskował się na najbliższym zdjęciu. Dzięki lekturze krótkiego opisu dowiedziałem się, że zdjęcie nie przedstawia wcale szaro-czerwonego baraku, a buddyjską świątynię, natomiast brudne szmaty na tyczkach to w rzeczywistości flagi, które "szeptają na wietrze wypisane na nich mantry". A jaka jest moja mantra? Po chwili już wiedziałem... "Kobieta - fałsz, zło i konieczność!"

Ech, brak mi Pasożyta... Ale przynajmniej się bardzo smacznie i tanio najadłem.

Aleks

Więcej na temat restauracji

Tagi: Bombaj, Tandoori, Szeroka, Kazimierz, restauracja, indyjska, tanio, lunch, kurczak, madras, nan, mantra, kobiety, pikantne


MCD: Straszna ta recenzja. Długa, nudna i nie odpowiada na pytania o jedzenie, które mimo wszystko powinno być punktem kulminacyjnym.
2010-05-17 21:28:44

ggg: recenzja za długa, lanie wody, bujda i masakra. nie masz talentu pisarskiego. ot co
2009-02-06 19:25:18

Aleks: Ależ najdroższa Ninko, nie było moim celem wylewanie żalów, a frustracji do wylewania po prostu brak. Kobiety, pomimo tego, że dostrzegam ich prawdziwą naturę, szczerze i głęboko kocham. A rozważania na te czy inne tematy są zawsze uzupełnieniem, tłem lub metaforą służącą pogłębieniu rozważań kulinarnych. Bardzo dziękuję za pozdrowienia i również życzę Ci Ninko wszystkiego co najlepsze.
2009-01-23 00:59:44

Ninka: Literacko ok, tyle ze portal kulinarny nie jest najlepszym miejscem na wylewanie swoich frustracji zyciowych oraz zapoznawanie czytelnikow ze swoimi, delikatnie mowiac, kuriozalnymi pogladami na temat kobiet i zwiazkow. Pozdrawiam i zycze wielu sukcesow zyciowych,
2009-01-18 17:44:33


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Aleks

Zwykły facet przechodzący kryzys wieku średniego. Skupiony na użalaniu się i bez reszty w sobie zakochany. Kocha muzykę, morze i córkę. Jak dotąd bezskutecznie poszukuje potrawy o doskonałej harmonii zmysłowych doznań.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter