
Boża Podszewka (Jarema)Restauracja: Jarema (13.01.2009) Polecam wszystkim, którzy chcą spróbować tradycyjnej kuchni polskiej z ciekawymi europejskimi urozmaiceniami. Miejsce dobre, by przyjść o każdej porze roku i rozkoszować się miłą atmosferą. Kiedy w 1997 roku po raz pierwszy oglądałam ten serial, poczułam sentyment do takich kresowych klimatów. Mały, pełen ludzi dworek szlachecki w Juryszkach Wileńskich od razu zawładną moją dziecięcą wyobraźnią. Doskonale zapamiętałam wszystkie potrawy, które się tam pojawiły, ale i klimat wspólnych posiłków, jedzonych czasem ze wspólnej miski. Były więc i bliny i kasza ze skwarkami, były domowe kiełbasy, szynki i pieczone kurczaki. Wszystkiego było dużo i wyglądało bardzo smaczne. Przy pracy jadło się szybko, byle co. Ale i to "byle co" zawsze było ze śmietanką albo smalcem. Z rodziną lub krewnymi jadło się dużo i dobrze... tak po polsku, tak "zastaw się, a postaw się". I tyle w tym uroku było. Od tamtego czasu szukałam w Krakowie miejsca, restauracji, która choć trochę przypominałaby mi tamten klimat.Może to jeszcze nie to, może moja wyobraźnia stworzyła obraz zbyt idealistyczny, ale jest takie miejsce w Krakowie, gdzie można zapomnieć choć na chwilkę o współczesności i zaglądnąć za drzwi szlacheckiego, zaściankowego, kresowego dworku. To restauracja Jarema, która od wielu lat mieści się przy placu Matejki pod numerem 5. Wnętrza restauracji są ciekawe. Panuje w nich spokój, harmonia i stonowane kolory. Znów wyobraźnia spłatała mi figla. Spodziewałam się wnętrz tętniących życiem, pełnych ludzi śmiejących się i chwalących pyszną kuchnię. Byliśmy jednak jedyną parą w restauracji. Może stało się tak za sprawą wczesnej pory. Pojawiliśmy się bowiem w porze obiadowej, koło godziny czternastej. Wracając jeszcze do wnętrz... Restauracja ma kilka sal. My wybraliśmy tą pierwszą, z pięknym zabytkowym piecem. Poza tą są jeszcze dwie sale - sala myśliwska oraz kominkowa. Zasiedliśmy przy stoliku i już po chwili pojawiła się kelnerka z menu. Mogę o nim spokojnie powiedzieć, że jest ciekawe i jest z czego wybierać. Mieliśmy ochotę na połączenie smaków tradycyjnych, polskich z czymś innym. I właśnie menu przyszło nam, a raczej mi, z pomocą. Jako że mój Ukochany, co zresztą usłyszał od kelnera w Zakopanem, jest "zgodliwy", wybór dań należał oczywiście do mnie. I już po chwili z niecierpliwością oczekiwaliśmy na pierś z kurczaka w sosie roquefort z zapiekanymi ziemniaczkami z serem czosnkowym. Czekaliśmy popijając pyszny kwas chlebowy, który smakuje pysznie, gdy zostanie podany schłodzony. Dania pojawiły się po kilkunastu minutach oczekiwania. Naszym oczom ukazały się dwie olbrzymich rozmiarów porcje. Pierś z kurczaka dosłownie pływała w sosie roquefort, a ziemniaczki wyglądały na smacznie przypieczone. Smak okazał się naprawdę rewelacyjny. Z małym jedynie "ale"... Ilość sosu, jak dla mnie, świetna, jednak powinno się go podawać troszkę mniej, bo bardzo przytłumił inne smaki. A cena cóż, zmieściliśmy się w około 100 złotych wliczając w to dwa kwasy chlebowe i dwie filiżanki kawy. Warto. Aneczka Tagi: Jarema_Plac_Matejki, restauracja, staropolska, kresowa, kwas, chlebowy, kurczak | Autor: Aneczka
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |