
Makaronowa uczta (Miód Malina)Restauracja: Miód Malina (09.01.2009) Jestem pewna, że jeszcze tam wrócę na kolejną wyprawę do innego wymiaru smaku. Tuż przed świętami wybrałam się z wizytą do restauracji Miód Malina przy ulicy Grodzkiej 40. Niestety nie udało mi się niczego skosztować, bo restauracja przeżywała oblężenie. W środku aż roiło się od wszelkiego rodzaju firmowych kolacji wigilijnych. Nie poddałam się jednak tak łatwo i zarezerwowałam stolik na dzień następny. Następnego dnia, niestety była to sobota, udało mi się już wejść do środka, ale w restauracji znów było ciasno, gwarno i duszno. Kelnerzy uwijali się jak w ukropie i mimo inwazji klientów obsługa, o dziwo, pozostała bardzo sprawna. I dobrze, bo umierałam z głodu.Na początek zamówiłam zupę prawdziwkową z łazankami, gdyż jestem jej najwierniejsza fanką i wyznawczynią. Inne zupy mogłyby dla mnie nie istnieć. Ta była absolutnie rewelacyjna. Przede wszystkim łazanki były tutaj tylko subtelnym dodatkiem do wspaniałego smaku (a zdarzało mi się zamawiać borowikową z łazankami, a zjeść łazankową z borowikami). A na drugie... Miałam ochotę na coś wyrafinowanego. Na przykład pierś z kurcząt na musie truflowym, ale kelnerka uprzejmie odwiodła mnie od tego pomysłu. Nie wnikałam w szczegóły, ale byłam bardzo wdzięczna. Zawsze to miło wiedzieć, że personel jest sprzymierzeńcem klienta. Pomyślałam, więc o tradycyjnej Lasagne. Skoro kelnerka okazała się taka troskliwa i pomocna przy wyborze, zapytałam ją o najlepsze jej zdaniem danie makaronowe. Poleciła mi Canneloni ze szpinakiem. Zamówiłam po małej porcji jednego i drugiego. Lasagne al forno pływająca w pomidorowym sosie z nutą bazylii była wspaniała. Łagodny, słodki, delikatny smak. Pięknie podana i bardzo smaczna. Smakowała lepiej niż w większości włoskich restauracji. Konkurować z nią mogła tylko ta, podawane w Da Pietro. Ale to nie koniec... Na stół wjechało Canneloni nadziewane ricottą i szpinakiem. Byłam już najedzona i pochłonięcie kolejnego dania przysporzyło mi nieco trudności, ale warto było. To danie także okazało się strzałem w dziesiątkę. Zwykle kucharze używają mrożonego szpinaku, mocno rozdrobnionego, a jego konsystencja pozostawia wiele do życzenia. Ten szpinak nie miał konsystencji papki i całość smakowała wybornie. Wizyta przeniosła mnie do innego świata, gdzie nawet tłumy gościu wokół przestały przeszkadzać. Zresztą w menu Miód Maliny aż roi się od dań, których z pewnością warto spróbować. Jestem pewna, że jeszcze tam wrócę na kolejną wyprawę do innego wymiaru smaku. Ola Tagi: Miód_Malina, Grodzka, cannelloni, ricotta, lasagna, restauracja, polska, włoska, pasta, makaron, prawdziwkowa, łazanki | Autor: Ola
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |