
Czerwony Smok, bezbarwny smak (Czerwony Smok)Restauracja: Czerwony Smok (19.03.2008) Jeśli to nie pech w wyborze dania, to zdecydowanie nie polecam, odradzam nawet. Nie zmienia tego nawet niewygórowana, bądź co bądź, cena. Nie lubię galerii handlowych, jestem chory gdy muszę spędzać w nich więcej czasu. Przydatne są jedynie wtedy, gdy szuka się miejsca do zaparkowania w okolicy, w której normalnie o nie trudno. Czasem jednak trzeba tam zawitać, choćby na chwilę. Mnie ostatnio spotkało to wątpliwe szczęście, gdyż udać musiałem się do Galerii Kazimierz. A jako że byłem głodny postanowiłem skorzystać z okazji i przetestować jedną z tamtejszych jadłodajni. Po oglądnięciu ofert wszystkich lokali, zdecydowałem się na chińskopodobnego Czerwonego Smoka.Wcześniejsze określenie "jadłodajnie" nie było przypadkowe, gdyż restauracją trudno nazwać lokal, gdzie zamawia się za lady, a z otrzymanym od razu jedzeniem siada się w wielkiej "hali" wraz z gośćmi wszystkich innych jadłodajni (jest ich tam bodajże 4 czy 5). Nie jest to jednak określenie pejoratywne, bo ja osobiście nie mam nic przeciwko takiej formie punktów gastronomicznych. O ile oczywiście jedzenie jest dobre. Tutaj na pierwszy rzut oka sprawiało ono całkiem niezłe wrażenie, wyglądało smakowicie, a i unoszące się zapachy raczej zachęcały niż odstraszały. Na pytanie o najostrzejszą z potraw Pani za ladą bez wahania wskazała mi Kurczaka na ostro, patrząc na jej szczere i miłe, acz nieco znudzone oblicze, postanowiłem jej zaufać ("uf uf" - powiedział wyjątkowo przystojny klient ;) ). W przeciwieństwie do klasycznych barów chińskich, zamiast charakterystycznej półkuli ryżu, tutaj został on rozprowadzony po całym talerzu, następnie polany wybranym daniem (całkiem obficie nawet). Poskąpiono natomiast sałatki, która dostępna jest dopiero za dodatkową opłatą. Niestety cena, nawet bez surówki, i tak okazała się wyższa niż w zwykłych "chinolach". Fakt, że niewiele wyższa, ale jednak. Niestety jedzenie bardzo rozczarowało. Ryż, jakby trochę rozgotowany, strasznie się kleił. Sos i całe danie ostre było chyba tylko z nazwy, ale i tak najgorszy był kurczak. Ja rozumiem, że może właściciel nie chciał jeszcze mocniej nawiązywać do postaci Hannibala Lectera (w końcu "Czerwony Smok" to także tytuł filmu) i stąd kurczak przed smażeniem ze skóry obdarty nie został. Jednak było mi to bardzo nie w smak. Gdyby była to jeszcze spieczona na chrupko skórka z dużą ilością przypraw, ale nie, tutaj było to tłuste, obślizgle skórzysko. Do tego mięso smażone czy podduszane było chyba kompletnie bez przypraw. Kucharz najwidoczniej nawet o czosnku nie słyszał, o bardziej oryginalnych przyprawach nie wspominając. A kiedy w jednym kawałku trafiłem jeszcze na chrząstkę, to już kompletnie mi się jeść odechciało. Może trafiłem na wyjątkowo kiepski dzień, a może po prostu pechowo wybrałem potrawę, jednak nie sądzę, abym szybko zawitał ponownie do Czerwonego Smoka. Poza wszystkim innym, to miałem wrażenie, że lokal ten jest chińskim jedynie z nazwy. No chyba, że podawanie ryżu do większości dań jest czynnikiem decydującym o orientalnym charakterze. Wojtek Tagi: Czerwony_Smok, chińszczyzna, bufet, kurczak, ostro, Galeria_Kazimierz pati: to prawda ceny nie należą do najniższych ale ja uważam że jedzenie jest ok,czasem chodze tam z chłopakiem i jesteśmy zadowoleni:) Tomek: Tam się nie jada bo podają stare jedzenie odgrzewane z kilku dni!!! Wiembo tam pracowałemi ostrzegam przed ta niby restauracją:-) maja: a ja tego kurczaka na ostro właśnie uwielbiam. głównie przez ta skórkę:P szyszka: potwierdzam - okropne jedzenie:( my próbowaliśmy kurczaka w sosie słodko-kwaśnym, który - niestety był tylko słodki:(:( i miał konsystencję rozrzedzonego kisielu:(:( fuuuuj Ronja: Bo kto je w marketach??? ;) | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |