
Staropolskim zwyczajem (Jarema)Restauracja: Jarema (17.12.2008) Już wiem, że nie myliłam się - Jarema znakomicie wydobywa z kuchni polskiej to, co w niej najlepsze - harmonię i bogactwo smaków, szlachetność składników, szacunek dla tradycji. Od dawna miałam ochotę odwiedzić tę restaurację. Po pierwsze, tak naprawdę nie znam tradycyjnej polskiej kuchni, a Jarema wydawała mi się idealnym miejscem, by ją poznać. Po drugie, wstąpiłam kiedyś do środka i spodobała mi się dyskretna, nienachalna elegancja i pewien senny spokój, jakimi tchnie to stylizowane na szlachecki dworek wnętrze. Jednak gdy przychodziło co do czego, zawsze nad kresowe przysmaki przedkładałam zagraniczne frykasy, a nad nieco zakurzony czar miejsca, w którym stanął czas - bardziej jaskrawe i krzykliwe modne lokale. Aż wreszcie zadecydowano za mnie - 8 grudnia nie gdzie indziej, a właśnie do Jaremy zostałam zaproszona na kolację z niezwykle miłej mojemu sercu okazji.Zaczynamy posiłek od pielmieni (20 zł), podobnych do swojskich uszek malutkich pierożków, nadziewanych surowym mięsem, następnie gotowanych i podawanych z gęstą, kwaśną śmietaną. Pierożki winny sie rozpływać w ustach i właśnie tak rzecz się ma z niezwykłej delikatności pielmieni w Jaremie. A podana do nich w uroczym dzbanuszku posypana szczypiorkiem śmietana boleśnie przypomina, że wyrób jaki znaleźć można w supermarketach pod mianem śmietany jedynie niezdarnie się pod nią podszywa. Następnie na stole zjawia się barszcz - niezbyt ostry, aromatyczny i słodkawy. Intrygujący kołdun nie jest - jak sobie w swojej naiwności wyobrażałam - ociężałą, wielką kluchą, a ma formę zgrabniutkich trójkątnych uszek z mięsnym nadzieniem. Karmin tej najszlachetniejszej z polskich zup na tle śnieżnobiałej zastawy ozdobionej subtelnym wypukłym wzorkiem - i do szczęścia nie trzeba nic więcej! A jednak dostajemy więcej - gulasz cielęcy (32 zł) w sugerowanym przez menu towarzystwie kopytek (10 zł) oraz - już na własną rękę przez nas wybranym (jednak - ach - cóż za trafny był to wybór!) szpinakiem po rosyjsku (z cebulką, czosnkiem i miętą; 15 zł). Gulasz jest wspaniały - miękka, rozpływająca się w ustach cielęcina; kluski - jak trzeba - lekko gumiaste, o specyficznym ziemniaczanym smaku, a dyskretnie przyprawiony szpinak nieco słodkawy i szlachetny. Wszystko razem tworzy niebiańskie zestawienie! Drugi talerz prezentuje się bardziej intrygująco, choć, jeśli chodzi o doznania smakowe, nie jest w stanie przebić pierwszego. Króluje na nim kaczka po staropolsku pieczona z jabłkiem (48 zł), której dzielnie towarzyszą ziemniaki pieczone z masłem czosnkowym i serkiem (12 zł). Ciemna i aromatyczna pierś kaczki tonie w brunatnym, słodkawym musie jabłkowym, a słodyczy dopełnia przycupnięta nieśmiało obok żurawina. Pełny, bogaty smak kaczki znakomicie podkreślają subtelnie czosnkowe ziemniaki, każdy przyozdobiony czapeczką smakowitego twarożku. Natomiast jeśli chodzi o jarzynę, to tym razem dokonany przez nas wybór - kapusta zasmażana z koperkiem (13 zł) - nie okazał się trafny. Zdecydowany i ostry smak kapusty nie pasuje do stonowanej słodyczy dania. Może marchewka duszona z estragonem - nad którą również się zastanawialiśmy - lepiej by się tutaj spisała? Na ukoronowanie posiłku wybieramy nugat lwowski maczany w czekoladzie (19 zł) oraz sakwę (28 zł). Nugat okazuje się wielkiej delikatności frykasem, składającym się z dwóch kruchych wafelków otulających orzechowo-bakaliową masę. Na jeziorku ciemnej czekolady spoczywają nieśmiało dwa zgrabne nugaty. Z kolei tajemnicza sakwa staje przed nami w postaci naleśnika z nadzieniem serowym, zgrabnie związanego na kształt właśnie sakwy. Nie jest to złe, ale też nie wzbudza we mnie żywszych uczuć. Do posiłku pijemy kwas chlebowy (7 zł) oraz czerwone i białe wino stołowe - oba smaczne i w bardzo przyzwoitej cenie (20 zł za karafkę). Już wiem, że nie myliłam się - Jarema znakomicie wydobywa z kuchni polskiej to, co w niej najlepsze - harmonię i bogactwo smaków, szlachetność składników, szacunek dla tradycji. Tymczasem powoli nadchodzi czas, gdy będzie trzeba wstać od stołu. Czas na refleksję. Tonące w półmroku wnętrze, sącząca się z głośników muzyka Haydna, kelnerki w strojach z epoki, leniwie delektujący się kawą stali bywalcy - jakże inne to wszystko od zaaferowanego i zabieganego świata dnia codziennego! Pięknie przybrane, roziskrzone światełkami choinki - tak niepodobne do lśniących amerykańskich choinkopodobnych wyrobów z galerii handlowych - przypominają, że idą Święta. A my siedzimy przy najlepszym stoliku - tym, z którego rozciąga się widok na uśpiony już o tej porze plac Matejki. Jak pięknie musi być, gdy pada miękki, biały śnieg. Gabriela Tagi: Jarema, Plac_Matejki, restauracja, staropolska, kresowa, pielmieni, barszcz, gulsza, cielęcy, kopytka, ziemniaki, kapusta, nugat, zima | Autor: Gabriela
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |