
Pizza na twardo (Al Dente)Restauracja: Al Dente (17.11.2008) Wniosek po kolejnej wizycie w Al Dente pozostaje ten sam - za pewne rzeczy po prostu warto zapłacić. Jest coś takiego w tych słonecznych, niedzielnych popołudniach, że jak sobie człowiek pospaceruje, dotleni się trochę - na tyle, na ile jest to możliwe przy galopującym spadku zawartości "tlenu w tlenie" w naszym cudownym, poza tym, mieście - i ogólnie miło spędzi czas, to niezawodnie najdzie go w końcu ochota na rozkosz nieco innej, zmysłowej natury. Tradycji stało się zadość i tym razem, a chęć ogromna naszła mnie na pizzę.Chcąc uniknąć rozczarowań, a jednocześnie oszczędzając moje, zmęczone noszeniem zbyt dużej masy, nogi, wybrałem miejsce sprawdzone - restaurację Al Dente, znajdującą się niejako "na tyłach" Kazimierza (tak, tak, to znów powrót mojej ulubionej ulicy Kupa). Z zewnątrz tak niepozornie... niby to stosunkowo nowy apartamentowiec, a restauracja zajmuje większą część poziomu parterowego, ale nie ma tutaj krzykliwego szyldu drażniącego oczy intensywnością i ilością kolorów, chodnika nie tarasują upchnięte niemal jeden na drugim stoliki z parasolami, a najbliższa okolica nie jest zasypana restauracyjnymi ulotkami. Wnętrze natomiast sponsoruje kolor biały oraz literka "M" jak makaron, on to bowiem jest gwiazdą zdobiących ściany zdjęć. Biel jest, owszem, wszechogarniająca, ale na szczęście nie "kliniczna". Nie jest to jedno z tych miejsc, gdzie obsługa spiorunuje wzrokiem za, najmniejsze nawet, zaburzenie panującego ładu i porządku. Choć nie oszukujmy się, przytulnie też tu nie jest. Skrajności te zawarły trwałe porozumienie i okupują swoje strefy wpływów. Obsługa i tym razem stanęła na wysokości zadania idealnie dopasowawszy się do otoczenia i panującego w Al Dente układu sił - otwarta, przyjacielska, ale bez nadmiernej wylewności, a do tego bardzo sprawna i profesjonalna. No i pizza... nie boję się powiedzieć - wybitna. Tutaj jest ona tak blisko ideału, jak to chyba tylko możliwe. Dla mnie numer jeden w Krakowie. Wcześniej próbowałem już Vulcano (z przepysznym salami), tym razem wybór padł na Quatro Formagio oraz Parma. Ta pierwsza to oczywiście znane i popularne "cztery sery", druga stanowiła hołd dla Parmy i specjałów z niej pochodzących - szynki parmeńskiej oraz parmezanu. Uzupełnieniem była tutaj jeszcze rukola. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie jest to pizza robiona taśmowo, bowiem nie ma ona idealnie okrągłego kształtu, a to już dobrze wróży. Do tego dochodzą bardzo małe ranty. Przypalony brzeg po jednej ze stron świadczy natomiast o stosowaniu do jej wypieku pieca opalanego drewnem. Po tym wstępnym rozpoznaniu nieodmiennie nadchodzi to, co najlepsze - pierwsze, nieśmiałe kęsy i delektowanie się najwyższą jakością składników oraz doskonałą kompozycją smakową. Jedyne, do czego mogę się tym razem przyczepić, to fakt, iż w czterech serach wyczuć udało mi się jedynie trzy. Poza tym wszystko było jak należy. Miło zaskoczyła natomiast Parma, a w szczególności parmezan, który był tutaj obecny nie w formie drobniutkich, niemal sproszkowanych wiórków, a jako cieniutkie, ale powierzchniowo spore, płatki. Całość komponowała się całkiem zgrabnie, nawet rukola, co do której miałem największe wątpliwości. Mimo to moją faworytką pozostała pikantna Vulcano. Niestety ostatnie kęsy nadeszły zdecydowanie zbyt szybko i, choć podobnie jak pierwsze, były rozpustą dla podniebienia, były także zaprawione odrobiną żalu, że to już koniec. Żal pogłębiał także rachunek, może nie aż tak ciężkostrawny jak moje "cztery sery", ale cóż... Al Dente do najtańszych nie należy. Mimo to za każdym razem wnioski są te same - za pewne rzeczy po prostu warto zapłacić. Wojtek Tagi: Al_Dente, Kupa, Kazimierz, restauracja, włoska, pizza, najlepsza, salami, szynka, parmeńska, parmezan | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków |