
Na Zachodzie bez zmian (Nic Nowego)Restauracja: Nic Nowego (14.11.2008) Przyjemności podniebienia gwarantowane, do tego nieco chłodna obsługa, która sprawia, że czujesz się swojsko a jednocześnie totalnie anonimowo. Polecam! Zapada zmrok, ciemność powoli połyka całe miasto... Na co mamy ochotę o tej porze? Hmm... spacer po starówce, przyjemna knajpka, dźwięki lejące się miękko do ucha niczym lepki, słodki koktajl.Pewnego letniego wieczoru, szukając miejsca o leniwym, ogłuszającym klimacie trafiłam do baru Nic Nowego na ulicy św. Krzyża. Wydawał mi się odpowiednim miejscem aby ułożyć wygodnie swoje ciało i zmysły, po czym zatonąć w menu pełnym przekąsek i procentów. Na pierwszy rzut oka knajpka wyglądała jak fragment płótna Edwarda Hoppera, zimna i modern. Wystrój ostro minimalistyczny, stoliki z ciemnego drewna wypolerowane na błysk, długi metalowy bar. Ogólnie: szklisto - lustrzany lokal w odcieniach zieleni i brązu. Smakowite... a raczej wysmakowane. Powitała mnie połyskująca w półmroku łysa głowa barmana, który głosem o wysokim stężeniu dystansu zapytał mnie o moje preferencje odnośnie trunków i przekąsek. Za plecami owego pana odzianego, oczywiście, w profesjonalną czerń, lśnił rząd alkoholowego asortymentu: od starego dobrego Jamesona po tandetne, kolorowe Bolsy. Moja decyzja - mojito, przyznam, bardzo trafiona. Świeże liście mięty wirowały między bryłkami skruszonego lodu, kiedy lustrowałam "jedzeniowe" menu. Wybór... ehh... mierny. Pozując na elegancką panią, co to zdrowo się odżywia zamówiłam sałatkę grecką z kurczakiem - małą. Podkreślam MAŁĄ - dostałam bowiem porcję ogromną! Do tego tamtejsi kuchenni czarodzieje zdecydowanie nie oszczędzają na składnikach, i to pierwszorzędnych! Mój posiłek zamienił się w porywająca odyseję po zielonych głębinach i znajdowaniu smakowitych skarbów w morzu kruchej, soczystej sałaty. Popijając ostatni plasterek ogórka cudnie miętowym mojito rejestrowałam dźwięki, które pchały mi się do ucha dość natrętnie. W głośnikach rozrabiali panowie z U2, Sting i Johnny Cash. Klimat irlandzko-wyspiarski plus pierwszorzędny posiłek wprowadziły mnie w nastrój rozkoszny i błogi. Opierając się o stalowy bar poczułam się częścią miejskiej, zacienionej dekoracji. Po opuszczeniu owego zielono-srebrnego gwaru wiem, że niebawem znów zawitam do Nic Nowego. Przyjemności podniebienia gwarantowane, do tego nieco chłodna obsługa, która sprawia, że czujesz się swojsko a jednocześnie totalnie anonimowo. Polecam! Magda Tagi: Nic_Nowego, Krzyża, knajpa, pub, sałatka, grecka | Autor: Magda
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |