
Uszko Van Gogha (Pierożki u Vincenta)(13.11.2008) Pierogów się nam zachciało! Co robić? Był jeden z tych ciepłych, jesiennych dni, kiedy depcze się szeleszczące liście i zachwyca światem. Doznania estetyczne nie zdołały jednak zapełnić nam żołądków, zachciało się pierogów! Pierogów!Byliśmy w okolicy, jak to mówią w amerykańskich filmach, więc wstąpiliśmy do niedawno otwartych Pierożków u Vincenta przy Bożego Ciała. Najpierw wciągnęło nas menu. Pierogi z kurkami, ze śliwkami smażonymi na maśle, ze szpinakiem, serem, truskawkami, z mięsem i bez, ruskie i mnóstwo innych. Żołądek zabulgotał mi znacząco. Podeszłam do lady - i tu przykra niespodzianka. Nie można płacić kartą. Czyżby właściciele zatroszczyli się o nasze portfele w dobie kryzysu, chcąc nam uniemożliwić zaciąganie kredytów na pierogi? A może za nic mają zdobycze ohydnie chciwej gospodarki zgniłego Zachodu? Nie dane mi było poznać prawdy - znowu. Nic to, uznaliśmy, pierogów nam się chce! Ruszyliśmy więc na ulicę św. Józefa, gdzie w małym lokaliku jakimś cudem znaleźliśmy wolny stolik. Karty tu życzliwie akceptują, ale za to wybór jest dużo mniejszy. Zamówiłam pierogi ze szpinakiem, tradycjonalista M. wybrał ruskie. Miałam jeszcze ochotę na świeżo wyciskany sok z jabłek, ale wyszedł. Pech nie dawał za wygraną. Ciepłe, dymiące pierogi pojawiły się przed nami kilka minut później. M. Ze smakiem zajadał swoje ruskie, polane smalcem ze skwarkami. Były bardzo smaczne, ciasto przyjemnie cienkie, w nadzieniu nie brakowało żadnego ze składników, co z niewyjaśnionych przyczyn zdarza się ruskim bardzo często. Nikt bezczelnie pierogów nie przesolił, ani nie postanowił uszczęśliwiać klientów na siłę, stosując nieproporcjonalne ilości tłuszczu (równie powszechne jak brak sera w nadzieniu). Z przykrością przyznaję jednak, że moje pierogi ze szpinakiem usytuowały się poziom niżej. Choć ciasto było bardzo przyzwoite, w całości były dość mdłe i bezpłciowe. Dodatkowo, masełko ziołowe, które wybrałam jako dodatek, zawiodło mnie ostatecznie. Zawierało niesamowitą, nieprawdopodobną ilość ziół dobranych według niezrozumiałego dla mnie klucza, które trzymały się razem, tworząc między pierogami wyspy zieleni, skropione masłem i kompletnie niejadalne. Cóż, błędy zdarzają się nawet najlepszym. Chętnie skosztowałabym i innych, ale wszystkie pierogowe obiekty pożądania zostały na Bożego Ciała. Mimo to pierożki u Vincenta polecam. Nie oszukują na nadzieniu, ciasto jest cienkie i smaczne, ceny przyzwoite i posiedzieć tam można bez narażania się na rozstrój żołądka z każdym zerknięciem na wystrój lokalu. Chętnie tam jeszcze zajrzę, kiedy tylko pojawi się terminal... Gosia Tagi: Pierożki_u_Vincenta, Józefa, Bożego_Ciała, pierogi, ruskie, szpinak | Autor: Gosia
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |