Rockowe Walntynki w Galaxy Hotel
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Miodny spływ (Pasieka)

(10.11.2008) Nie wiem jak z mlekiem, ale miodem to Pasieka na pewno płynie i to całkiem smakowity spływ.

Zawód pszczelarza jest jednym z tych, które powoli odchodzą w zapomnienie. Technologia pozyskiwania miodu na skalę przemysłową różni się już sporo od tradycji kultywowanych w małych, rodzinnych pasiekach. Rynek jest niestety nieubłagany i bezlitosny dla tych wiekowych, przez co często nieekonomicznych, tradycji. Tym cenniejsze są wszelkie próby jej przybliżenia - jedną z nich jest powstała niedawno restauracja Pasieka.

To miejsce mieszczące się, nomen omen, przy ulicy Miodowej, od początku przyciągało moją uwagę i zaciekawienie. Nareszcie oto powstała restauracja, która ma szansę odróżniać się znacząco od chmary "polsko-chłopskich jadeł" czy trattorio-ristorantów. Ma szansę i ją wykorzystuje, bowiem już od wejścia widać, że mamy tutaj do czynienia z miejscem niebanalnym. Wita nas mała sala z barem, ale miodowe elementy wystroju widać tutaj na każdym kroku. Począwszy od mozaiki z charakterystycznych sześciokątów, poprzez prawdziwe plastry miodu zdobiące ściany, aż do "świeczników" wykorzystujących słoje po miodzie. Ale prawdziwą Pasiekę znajdziemy dopiero w rozległych piwnicach. Ściany i przejścia między salami urozmaicone są zdjęciami obrazującymi pszczelarską rzeczywistość, a na półkach oglądać możemy liczne, związane z tym fachem, akcesoria. Co bardzo ważne, wybrać można sale typowo restauracyjne, jak i bardziej klubowe, gdzie kuszą wygodne kanapy. Ja nastawiony byłem zdecydowanie konsumpcyjnie, więc miejsce wybrałem przy stoliku.

Menu dostarczyła wyraźnie początkująca kelnerka, która do tego miała na głowie chyba cały lokal. Niestety niedobory kadry restauracyjnej wydawały się wyraźnie godzić w Pasiekę. Znając jednak doskonale sytuację, pozostałem wyrozumiały nawet wtedy, gdy dziewcze po raz trzeci dopytywało się, czy może już przyjąć zamówienie. W końcu byłem gotowy do jego złożenia, a mój wybór padł na, jakże wdzięcznie nazwany, "Brzęczący rój", czyli pałeczki z kurczaka z nutą chilli, prażonymi migdałami i kroplami miodu oraz "Kurę MiodUlę", czyli filet z kurczaka zapiekany w miodzie z suszonymi śliwkami i odrobiną majeranku. Wszystko to poparłem mieszanką różnych sałat z grillowaną kaczą piersią oraz z boczkiem, cukinią i grzankami, w sosie miodowo-pomarańczowym.

Brzęczący rój, który miał być przystawką, zaskakiwał rozmiarami. "Pałeczki" okazały się trzema pełnowymiarowymi kurzymi odnóżami, wręcz dużymi, jeśli pod uwagę wziąć cenę - 12 zł. Spieczona skórka niosła ze sobą leciutki aromat miodu, również chilli dało się wyczuć, ale i ono, wbrew swej naturze, wrażenie smakowe pozostawiało bardzo delikatne. Mimo to, czegoś mi tutaj brakowało. Samo mięso nie przesiąknęło już wspomnianymi aromatami, ot kurcze pieczone, na szczęście dość soczyste.

Po sporej wielkości przystawce spodziewałem się pewnych problemów z konsumpcją kolejnych dań. Na szczęście na wszystko trzeba było czekać dobrą chwilę, więc z zapałem zabrałem się za MiodUlę. Tutaj już niewiele już mam do zarzucenia. Śliwki było wyśmienite, zapiekany filet soczysty, a aromat miodu już bardziej wszechobecny. Całości dopełniał obiecywany majeranek, choć ograniczył on swoje działanie przede wszystkim do zmysłu powonienia, pasował tutaj idealnie. Porcja tym razem nie zaskakiwała już tak rozmiarami jak przystawka, ale uzupełniona opiekanymi ziemniakami sama w sobie także byłaby sycąca.

Po chwili odpoczynku zabrałem się za sałatkę. Tutaj kucharz postarał się chyba najbardziej. Nie dość, że ponownie porcja bardzo obfita, bo i smak rewelacyjny. Świeże sałaty, grillowana kaczka intensywnie doprawiona, boczek spieczony na chrupko, podobnie jak grzanki, a do tego fantastyczny sos o kremowej konsystencji. Bardzo dobrego wrażenia nie popsuły małe kosteczki, które trafiły się raz czy dwa w boczku, a rozpusta dla podniebienia zapewniła kolejną dozę tolerancji dla pani kelnerki i stosunkowo długiego oczekiwania.

I tak oto zakończyła się moja przygoda z Pasieką, choć pewnie tu jeszcze wrócę, bo i ceny umiarkowane, i atmosfera inna niż wszędzie, a z czasem może nawet obsługa się odnajdzie, okrzepnie i nabierze zawodowej ogłady.

Wojtek

Tagi: Pasieka, Miodowa, miód, wystrój, obsługa, kurczak, sałatka


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter