
Daleko od "Misia" (Bar Krakus)Restauracja: Krakus, Bar (06.11.2008) Jeśli jesteś w odwiedzinach w Podgórzu, nie waż się ominąć tego miejsca. Spotkasz tam wszystkich i wszystko, co w tej dzielnicy najważniejsze. "Ręce precz od barów mlecznych" brzmiało hasło głośnego protestu miłośników taniego jedzenia. Z dumą zaliczam się do nich podpisując się oburącz pod petycją o utrzymanie dotacji dla barów mlecznych. A szczególnie dla "Krakusa".Ponad dziesięć lat temu w poczekalni kieleckiego sądu jadłam krokieta przyniesionego z pobliskiego baru mlecznego. Niewiele czasu minęło, odkąd runął mur, a moja mama nie mogła uwierzyć, że tego typu przybytki jeszcze istnieją. Pamiętam, jak zdziwiła ją tablica z przesuwanymi literami i cyframi, relikt poprzedniej epoki. Minęły pokolenia, w rzekach mnóstwo wody upłynęło, zdemaskowano kilkudziesięciu byłych agentów SB, a bary mleczne jak stały, tak stoją. I różnie się mają. Z tych krakowskich odwiedziłam prawie wszystkie: Flisaka, Temidę, Żaczka, Filarki, Kazimierz, Barcelonę, bary w Hucie, których nazw nie pamiętam... Ale tylko jeden stał się miejscem zbrodni (prawie) doskonałej. Bar mleczny "Krakus" mieści się w Podgórzu, przy sympatycznej ulicy Limanowskiego. Ściany ma czyste, krzesła całe, kwiatki sztuczne, a toaletę na kluczyk. Byliśmy tam kiedyś z niejakim Rafałem, mieszkańcem sąsiedniej kamienicy, na szybkim obiedzie i pogaduchach o problemach współczesnego świata. W kieszeniach smutno pobrzękiwały nam drobne monety, zamówiliśmy więc, na pół, zupę pieczarkową i kotleciki ziemniaczane. Zaznaczam, że była to moja pierwsza wizyta w "Krakusie" (ta informacja może się przydać w śledztwie). - Pieczarkowa!! - krzyknęła pani zza kontuaru. Powlekłam się odebrać gorący talerz i sztućce (płatne dodatkowo i obowiązkowo - 3 grosze sztuka). Była ciepła (plus), mączna (minus), ale słona w granicach rozsądku (plus). Pożarłszy należną mi część, oddałam zupę Rafałowi. Jadł i jadł, machając plastikową łyżką, a ja zastanawiałam się, gdzie może podziewać się drugie danie. Wreszcie, kątem oka dostrzegłam na ladzie dymiące kotleciki. Przyniosłam talerz i rozkroiłam jeden z nich. Coś było nie tak. - Rafał, jakieś dziwne te ich kotleciki. W ogóle nie smakują jak ziemniaczane. - stwierdziłam. Na to Rafał podniósł głowę znad talerza: - Nic dziwnego. To jest mielony. Zgłupiałam. - Ziemniaczane! - krzyknęła pani. Odwróciłam głowę i wszystko stało się jasne. Na ladzie leżał talerz, a na nim kotleciki ziemniaczane z sosem pieczarkowym. Spojrzeliśmy z Rafałem po sobie. Nie było z czego dopłacać, musieliśmy więc szybko zatrzeć ślady, nim ktokolwiek się zorientuje. Jedliśmy w tempie turbo. Udało się, z piętnem zbrodni wyrytym w sumieniu opuściliśmy lokal. Jakiś czas później postanowiliśmy zmyć nasze winy. Kotleciki ziemniaczane okazały się doskonałym pomysłem na studencki obiad, za nieco ponad 3 złote dostaliśmy przyzwoite, świeże jedzenie -co nie jest w barach mlecznych standardem - w ilości wystarczającej, by ukrócić marzenia o deserze. Co więcej, na ścianach nie wisiały nasze zdjęcia z adnotacją "Tych państwa nie obsługujemy" i obsługa była w miarę miła, jak zwykle. Dają tam też pyszny, świeży kompot za mniej niż złotówkę, niezłe pierogi w wielu odmianach i kilka zupełnie nie-mlecznobarowych dań, jak ananas w cieście, naleśniki ze szpinakiem, makaron po włosku czy - specjalność zakładu - kotlet podgórski. Ja polecam natomiast naleśniki "delicje" - z powidłami i białym serem, podawane z polewą i bitą śmietaną - wszystko w cenach bardziej niż przyzwoitych. Jeśli jesteś w odwiedzinach w Podgórzu, nie waż się ominąć tego miejsca. Spotkasz tam wszystkich i wszystko, co w tej dzielnicy najważniejsze. A jeśli mieszkasz w okolicy - koniecznie wykup obiady abonamentowe. Ręczę za ich zbawcze działanie na kieszeń i zestresowany organizm. Gosia Tagi: Krakus, bar, mleczny, Limanowskiego, tanio, naleśniki, zupa, pieczarkowa Sapowiczka: najlepsze naleśniki ze szpinakiem na świecie, mi nigdy tak dobry szpinak nie wyszedł ciekawe co do niego dodaja:))...to miejsce najlepszego okresu nauki 30 min przerwy miedzy zajeciami i biegiem do Krakusa ja na nasleniki a cala reszta na juz wspominanie pierogi Koleś_z_Łagiewnik: W ścisłej czołówce krakowskich barów mlecznych w kategoriach cena/ilość/jakość. Zatłoczony w porze obiadowej. Po południu bywa, że brak pierogów. Czajnik: Zgadzam się z przedmówcą. Jakość posiłków w stosunku do ceny bardzo dobra!! Polecam "podgórskiego Wierzynka";) Bronek: Jak na jedzenie barowe to rewelka!Bardzo zbliżone do domowego jedzenia. Ceny barowe!
Polecam! | Autor: Gosia
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |