Walentynki i Karnawa³ w Skansenie Smaków
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Ziemniaczana lasagna (Da Pietro)

Restauracja: Da Pietro

(05.11.2008) Dawno nie jadłem już nic tak dobrego jak molizyjska przystawka. Jeśli tylko będzie okazja, na pewno do niej kiedyś wrócę.

Od zawsze miaÅ‚em głębokÄ… niechęć do nauki. Tak głębokÄ…, że na koÅ„cu jÄ™zyka zagoÅ›ciÅ‚o nawet sÅ‚owo "nienawiść". KieÅ‚kowaÅ‚a ona w podstawówce, gdy skoÅ„czyÅ‚a siÄ™ beztroska klas 1-3, gdzie i tak uczyć siÄ™ nie trzeba. RozkwitÅ‚a w peÅ‚ni w liceum i przetrwaÅ‚a w takim stanie przez caÅ‚e studia. Szczęśliwie owoców nie wydaÅ‚a i nigdy nie miaÅ‚em problemów z zaliczaniem kolejnych etapów edukacji, czy to dziÄ™ki wrodzonej inteligencji, czy też szczęściu. Ale byÅ‚y też przedmioty, przy których moja inteligencja musiaÅ‚a wyrabiać nadgodziny, bo po prostu gÅ‚owy do nich nie miaÅ‚em. Jednym z nich byÅ‚a na pewno geografia, dlatego nawet nie bÄ™dÄ™ udawaÅ‚, że wiem cokolwiek o  regionie Molise poza tym, że znajduje siÄ™ gdzieÅ› w poÅ‚owie cholewki wÅ‚oskiego buta.

Na szczęście Molise przybyło do Krakowa i na miesiąc osiadło w restauracji Da Pietro. Tam też odbywała się konferencja dotycząca promocji włoskiego regionu w naszym pięknym mieście. Przy tej właśnie okazji zagościłem we wspomnianej restauracji. Ktoś taką okoliczność mógłby uznać za przesłankę braku obiektywizmu, zapewniam jednak, że recenzja ta w żaden sposób stronnicza czy, co gorsza, "sponsorowana" nie jest.

Po krótkim wykładzie na temat Molise nastąpiła najbardziej oczekiwana przeze mnie chwila - poczęstunek. Oczywiście wszystkie potrawy pochodziły ze specjalnego, molizyjskiego menu. Na pierwszy ogień poszła przystawka - płatki ziemniaczane z kremem borowikowym i truflami oraz z sosem z bazylii. Od pierwszego kęsa wiedziałem, że właśnie dla tej potrawy przybyłem. Czegoś tak dobrego bardzo dawno w żadnej restauracji nie jadłem. Płatki ziemniaka były cieniuteńkie, każdy posmarowany kremem i posypany serem żółtym, następnie układane jak lasagna. Na wierzchu znalazło się kilka grzaneczek z chleba czy innej weki, a obok sos z bazylii, jednak rzadszy niż tradycyjne pesto. Płatki ziemniaczane dzięki podpiekaniu nieco zmiękły, uzyskując pożądany stan. Wyrazisty sos z bazylii doskonale uzupełniał delikatny smak trufli i dość łagodny ser. Razem danie to zbliżało się bardzo blisko do ideału.

Na pierwsze danie podano Cavatelli (typowy dla Molise makaron przypominający "łódeczki") w pikantnym sosie z borowikami, pomidorami i regionalną kiełbasą "salsiccia piccante". Tutaj smak był już mniej wyjątkowy, ale również dobry. Makaron był oczywiście al dente. Szkoda tylko, że kiełbasy tak mało, bo to ona nadawała prawdziwy charakter tej potrawie.

Na drugie danie przygotowano roladę z jagnięciny z nadzieniem z trufli i jajka w powłoce pistacjowej. Pomimo szumnej nazwy zwiastującej wyjątkowe dostania smakowe, danie to okazało się najgorsze z całej trójki. Jagnięcina była poprzerastana. Zamiast rozpływać się w ustach, jej konsumpcja wymagała wzmożonego wysiłku szczęk, a smak tego nie rekompensował. Nadzienie było dobre, ale, jak to bywa w takich przypadkach, było go za mało. Powłoczka pistacjowa natomiast była dla rolady tym, czym gruba warstwa pudru dla wiekowej matrony - wygląd może i poprawi, ale istoty nie zmieni. Wyglądała może ładnie i obiecywała coś wyjątkowego, ale smak pistacji całkowicie ginął i był właściwie niewyczuwalny. Ogólnie danie nie było złe, ale okazało się klasycznym przejawem przerostu formy nad treścią.

Mimo to molizyjskie menu zdało egzamin i mam ogromną nadzieję, że ziemniaczane płatki na stałe zagoszczą w Da Pietro i absolutnie każdego zachęcam do ich spróbowania. Ja z pewnością jeszcze nie raz i nie dwa się na nie skuszę, jeśli tylko będzie taka okazja.

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: Da_Pietro, Rynek_Główny, restauracja, włoska, piwnice, trufle, Molise, millefoglie, cavatelli, salsiccia, jagnięcina


Wojtek (autor): Im mniej trufli w stosunku do całej potrawy, tym mniej intensywny ich smak i tym mniej dominuje on nad innymi smakami, aż do czasu, gdy przestaje on grać pierwsze skrzypce - to jest właśnie delikatność. Poza tym, fakt, że kubki smakowe jakiś smak pamiętają najdłużej, nie wyklucza tego, że jest on w potrawie delikatną nutą smakową.
2011-03-09 22:23:19

pasibrzuch: "Wyrazisty sos z bazylii doskonale uzupełniał delikatny smak trufli i dość łagodny ser" Chyba sobie Kolega jaja robi z czytających o łagodnym smaku trufli. Chyba że zamiast Tuber magnatum podano trufle chińskie :):):):)
2011-03-09 19:49:31


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter