
Invivo (Invito)(25.10.2008) Dobra, umiarkowanie droga pizza. Nic wybitnego, ale dla studentów, ludzi w biegu i zamawiających do domu na pewno propozycja ciekawa. Po raz kolejny wracam do pomysłu pisania recenzji na żywo, co więcej, jestem w miejscu, które natchnęło mnie na ten właśnie pomysł możliwością stworzenia bardzo przyjemnego dla oka i ucha tytułu, bo oto czytacie właśnie recenzję pod dumnym tytułem "Invivo Invito", czyli w bardziej cywilizowanym języku i bardzo wolnym tłumaczeniu "Invito na żywo". Drugim powodem, może nawet ważniejszym, jest koniec mojej pizzowej abstynencji, o którym kilka dni temu poinformowały mnie moje kubki smakowe.No ale do rzeczy, bo dziś trzeba się spieszyć. Wnętrze, jak na pizzerię sieciową (przynajmniej w niedalekiej przyszłości) bardzo miłe. Kolorystyka biało-czerwona, na ścianach urokliwe zdjęcia włoskiej architektury w czerni i bieli lub w sepii. Do tego kilka "regałów" z winem, mam wrażenie, że bardziej na pokaz, bo w takich miejscach wina nie pija się za często, a jeśli nawet to raczej marki nie zasługujące na aż taką ekspozycję. Tym niemniej jest to miły akcent (nawet jeśli ciut tandetny i oklepany), dzięki czemu nie mam przynajmniej wrażenia, że to jeden z wielu bliźniaczych lokali rozsianych po całej Polsce. Z prostego i przejrzystego menu szybko wybrałem pizzę Inferno (szynka, salami, pieczarki, papryka jalapenos, tabasco) w rozmiarze średnim (32 cm średnicy). Bardzo miła kelnerka szybko zjawiła się i przyjęła zamówienie i rozpoczęło się oczekiwanie. Pojawił się kolejny miły akcent w postaci zakąski - 3 wypiekanych, słonych paluszków z ciasta pizzowego. Do nich każdy otrzymuje także dwa sosy: czosnkowy oraz pomidorowy, i naprawdę jest to sos pomidorowy (gęsty, intensywny smakowo i z ziołami), a nie jakiś byle jaki ketchup. No i proszę, czas przygotowania także idealny, bo pisząc te słowa widzę już na horyzoncie swoją pizzę. Pierwsze co rzuca się w oczy, to obfitość papryczek jalapenos, którą zawsze zasłuży się u mnie na spory plus. Ogólnie dodatków jest dość sporo, no może poza tabasco, które sypnięte jest tylko gdzieniegdzie. No i w ogóle kto to widział tabasco jako przyprawę w proszku a nie sos :| (wiem wiem, czepiam się, bo niestety większość pizzerii takiego "tabasco" używa). Co do innych składników, to szynka i pieczarki całkiem niezłe. Salami mogłoby mieć i powinno mieć intensywniejszy smak i aromat, ale też jadałem już w pizzeriach znacznie gorsze. Ciasto tylko trochę bez wyrazu, więc maczanie najsuchszych jego kawałków w sosie jest zbawienne. No i jestem jakieś pół pizzy dalej, pierwszy głód został szczęśliwie zaspokojony. Można zatem chwilę odpocząć i oddać się przemyśleniom. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to drobna rada dla zarządzających siecią Invito, by na stole poza solą i pieprzem zagościła także oliwa. W końcu starają się wystrojem podkreślić włoski charakter, ale jeśli i pizza ma być we włoskim stylu, to tylko z oliwą, nigdy z sosem (nawet jeśli jest to bardzo smaczny, prawdziwie pomidorowy sos). Druga refleksja dotyczyła już natury samej pizzy i tego, że w jakiś nieuchwytny sposób pizze w takich miejscach jak Invito będą zawsze tylko "pseudowłoskie". Może to kwestia różnicy między produkcją taśmową a indywidualnym podejściem do każdej pizzy, a może decydują o tym bardzo subtelne i na pozór nieznaczące różnice w jakości składników? Tego nie wiem, ale wiem, że różnica między pizzą z sieciówki, choćby najlepszej, a pizzą we włoskiej restauracji jest znacząca. Nie twierdze, że ta ostatnia jest bezapelacyjnie lepsza, bo gusta są różne, jedni wolą pizzę prawdziwie włoską, inni "pseudowłoską", a obie grupy pogodzi zawsze ta trzecia, czyli zwolennicy "amerykańskiej" pizzy na grubym cieście. No i skończyłem swoją pizzę, na pewno była dobra, nie rozczarowałem się, choć pozostał pewien niedosyt, bo dobrej do bardzo dobrej nieco brakuje, a do wybitnej ma jeszcze spory kawałek. Ale życzę Invito jak najlepiej, bo to powiew świeżości wśród komercyjnej stęchlizny innych sieciowych pizzerii w Krakowie. A mi pozostało uiścić umiarkowanie okazały rachunek i ewakuować się czym prędzej, bo oto zaczynał się popołudniowy zalew rozwrzeszczanych studentów - daję sobie głowę uciąć, że to pierwszy rok na integracyjnej "pizzy". Eh, za moich czasów i na mojej uczelni to na integracyjne "piwko" się raczej chadzało. No ale co kraj (i uczelnia), to obyczaj. Wojtek Tagi: Invito, Krupnicza, pizza, pizzeria, sieć, jalapenos, tabasco | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |