
Przysmak poszukiwany (Przysmak)Restauracja: Przysmak (05.10.2009) Jedzenie jak na tak przystępną cenę naprawdę niezłe, a i wrócę tam jeszcze na pewno, żeby spróbować panierowanych pieczarek, które są specjalnością zakładu. Nikogo z Was nie muszę chyba przekonywać, że Internet staje się jednym z najważniejszych, jeśli nie najważniejszym medium. W końcu gdybyście tak nie uważali, to zapewne pisałbym to sam do siebie. Zresztą dla naszego pokolenia i każdego, które nadejdzie po nas, Internet będzie niczym powietrze - niby niezauważalny, ale jego brak byłby katastrofalny w skutkach. Niestety pokolenia starsze nigdy nie dowiedzą się, jak to jest być "w sieci". Jego przedstawiciele, poza drobnymi wyjątkami, nawet nie chcą wiedzieć. Gorzej, jeśli takie podejście jaką managerowie czy właściciele restauracji lub knajpek. A to błąd, bo sami nie wiedzą, ilu tracą klientów.No ale skąd ten wstęp? Nie jest to bynajmniej autoporomocja pisana w nadziei, że jednak przypadkiem przeczyta to któryś z restauratorów-zatwardziałych wrogów Internetu. Jest to jedynie geneza mojej wizyty w barze Przysmak. Zachęciła mnie do tego wizyta na ich stronie. Oferowane menu też nie było bez znaczenia, ale jednak pierwszych bodźców dostarczyła strona. I tak oto w poszukiwaniu Przysmaku zapędziłem się w całkowicie obce mi okolice Salwatoru, na róg ulicy Mlaskotów i Senatorskiej. Trzeba jednak dobrze wytężać wzrok i przede wszystkim wiedzieć, czego się szuka, by dostrzec niepozorny szyld Przysmaku. Ale oto stanąłem u celu wędrówki. Może nie była to 10-letnia odyseja, ale przyznać muszę, że było to moje drugie podejście do znalezienia tego baru. Z ciekawością i podekscytowaniem zrobiłem ten ostatni krok i... przeżyłem rozczarowanie. Wiedziałem, że nie ma co się nastawiać na pięciogwiazdkowe wnętrze, ale czegoś, co przypomina pierwsze polskie fast-foody też się nie spodziewałem. Co prawda była tutaj pseudomcdonaldowska forma ekspozycji menu i ubrany jednolicie personel, ale reszta jakby cofnęła się w czasie o jakieś 15 lat. No i te kolory... Nie mam nic do niebieskiego, ale wspomniana strona internetowa dawała nadzieję na jednolitą, czerwono-żółtą kolorystykę (skąd my ją znamy?). No ale dość już o tym, czas przejść do sedna. Po kilku chwilach studiowania menu zdecydowałem się na indyczy Cordon Pepperoni z ziemniakami czosnkowymi. Co prawda personel sztuk dwie uwijał się jak w ukropie, ale klientów też było sporo, więc obawiałem się, że przyjdzie mi na moje zamówienie poczekać. Ale tutaj zostałem mile zaskoczony, bowiem nie trwało to chyba więcej niż 10 minut. I oto otrzymałem sporych rozmiarów fileta z indyka, w którego wnętrzu czekać miał ser oraz pepperoni (dla niewtajemniczonych - salami), a do tego podpiekane ziemniaczane półksiężyce polane masłem czosnkowym. Kilka pierwszych kęsów, a filet nadal nie zdradzał śladów obecności w pobliżu sera czy salami. Ale w końcu "puścił farbę" i od razu zyskał w moich oczach. Tłuszcz wytopiony z sera i salami (do najbardziej dietetycznych składników to one faktycznie nie należą) nadał mięsu soczystość, a salami dodatkowo hojnie obdarowało go swoim aromatem. I to go szczerze mówiąc uratowało, bo sam indyk był bez wyrazu, przede wszystkim poskąpiono mu przypraw. Ziemniaczkom już zarzucić nic nie mogę, sam uczyniłbym je bardziej czosnkowymi, ale to w końcu jadłodajnia ludzi pracujących, a nie zawsze są oni skłonni zdradzać swym oddechem skład obiadu. Ech, gdyby tylko tego salami było ciut więcej, to już naprawdę byłaby rewelacja. Bura należy się tylko za sposób podania. Nie będę się czepiał jednorazowej zastawy, w końcu nie w takich warunkach się już jadało. No ale sytuacja, gdzie w połowie posiłku plastikowy nożyk (nie oszukujmy się, najostrzejsze to one nie są) uporał się z tekturowym talerzykiem i piłował po stole zdarzyła mi się po raz pierwszy. Stąd płynie nauka, że może trzeba zainwestować w ciut lepsze jednorazówki, a próby dekoracji ich przyduszonym listkiem sałaty też raczej bym sobie odpuścił. Ale mimo to wizyty w Przysmaku na pewno nie uznam za porażkę. Jedzenie jak na tak przystępną cenę naprawdę niezłe, a i wrócę tam jeszcze na pewno, żeby spróbować Diablo Burgera, zapiekanego sera oraz panierowanych pieczarek, które z tego, co zaobserwowałem, są chyba specjalnością zakładu. Wojtek Tagi: Przysmak, Mlaskotów, cordon, indyk, bar | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |