Trattoria Ritorno - nowa woska restauracja na Kazimierzu
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Karczma Pod Blachą

ul. Piastowska 22

Telefon: 12 638 37 37

Adres e-mail: karczma@karczma.krakow.pl

Strona www: http://www.karczma.krakow.pl

  Inni ocenili na:

Cenowo: raczej drogo

Okolica: Salwator

Dobra na:
Kuchnie:
Udogodnienia:

Joanna: 16.10.2010 roku mieliśmy w Karczmie pod Blacha przyjęcie weselne. Wspaniała pani manager, a goście długo wspominali potrawy, profesjonalizm, miła obsługa, smaczne jedzenie,cudowne wspomnienia z własnego wesela. Dziwię sie pełnym jadu komentarzom. Joanna
2012-04-18 16:48:16

martin: Widać, że ktoś się bardzo napracował pisząc negatywne komentarze i bardzo mu zależało na tym, aby pokazać jak ma na pieńku. Moim zdaniem: zwykłe oszczerstwa, ot co. Osobiście byłem (nie raz), dziwią mnie te opinie i rzeczywiście na zamówienie trzeba trochę poczekać, ale gdybym chciał tanio i szybko zjeść to poszedłbym do baru mlecznego lub fastfoodu, a nie do restauracji. Jedzenie smaczne, ładnie podane. Zazwyczaj zamawiam żurek stryszewski w kociołku, w którym zakochałem się przy pierwszej wizycie. Karczma utrzymana w klimacie, kelnerzy w strojach krakowskich, to wszystko sprawia, iż z chęcią tam wracam.
2012-04-02 23:08:41

upwn: Robiłem tam ostatnio niewielką imprezę okolicznościową-wszystko było ok. Muszę przyznać, że byłem trochę zestresowany tymi komentarzami negatywnymi, wybrałem to miejsce z racji lokalizacji, ale pozytywnie się rozczarowałem.
2011-03-31 15:09:40

jaga: Nie chciałam wydawać opinii, bo nie jadłam w Karczmie pod Blachą, a to dlatego, że na realizację zamówienia czekaliśmy ponad 30 minut. Zrezygnowaliśmy więc i od tego czasu nie ponowiliśmy próby udania się tan ponownie. Widzę jednak, że restauracja nie ma najlepszych opinii i teraz już ie dziwie się czemu. Jest takie powiedzenie: tłumaczą się tylko winni. Droga obsługo, darujcie sobie te przydługie komentarze, a jest szansa, że może jeszcze ktoś do was zajrzy.
2010-02-08 12:28:17

KK: no, to jesteście już spaleni, nawet nie chce mi się czytać tych długich tłumaczeń obsługi, a szukając miejsca na impreze rodzinną, nie zaryzykowałabym pójściem do was:)
2009-01-07 15:54:44

asdfghjkl;': oj poważne komentarze w życiu tam nie wskoczę
2008-12-25 01:41:48

pracujący w restauracji: Proponuję utworzenie forum dotyczące zachowań klienta, ich oszustw, prób wyłudzeń i naciągactwa, zachowań w stosunku do personelu- dlaczego tylko klient ma mieć rację? Jeżeli nie uda mu się nastraszyć i wyłudzić ,,tego co mu się należy" oczernia restaurację na forach? Nie stać cię to gotuj sobie w domu i nie zgrywaj pana kiedyś dziad.
2008-07-30 22:21:00

kelnerzy: Jako kelnerzy „ KARCZMY POD BLACHĄ” chcielibyśmy ustosunkować się do wesela „sfrustrowanej panny młodej”, które obsługiwaliśmy. Posty zamieszczone na różnych portalach nie są w żaden sposób odzwierciedleniem tego co działo się na w/w weselu. Nie wiemy, czy ktokolwiek jest w stanie uwierzyć, że danie mogłoby być odgrzewane w mikrofalówce przy tak dużej ilości gości (trwałoby to chyba około 2 dni). Podawane przez kelnerów dania są na bieżąco przygotowywane, ale z całą pewnością nie jest to robione w mikrofalówce. Jeśli chodzi o żurek z torebki, proszę pomyśleć i przeliczyć ile by to kosztowało. Również zarzut, że pani Manager obsługiwała kuchnię jest absurdalny. Czuwa ona nad przebiegiem całego wesela tj. funkcjonowaniem baru, wydawaniem dań, dba o czystość. To są priorytety w jej pracy przy weselu i tym się zajmuje. Stół państwa młodych był „zastawiony” jedzeniem. Być może przez ich ciągłą nieobecność przy tym stole nie zauważyli wszystkiego. Nie wiemy czy panna młoda zdaje sobie sprawę, że nam jako obsłudze nie wolno pod żadnym pozorem żuć gumy! I mocno się tego trzymamy. Właściwie po co mielibyśmy rzuć gumę przy pracy? Jak rozumiemy mowa o gościach, którzy dostali zimne dania to m.in. państwo, ale to też można w bardzo łatwy sposób przedstawić. Mianowicie dopiero po czwartej próbie kelnera zdecydowaliście się Państwo usiąść do stołu. Ponad to jak ustaliliśmy, podczas rozmowy omawiającej przebieg wesela, zarzut podania zimnej zupy, po wytłumaczeniu, że jest nalewana z jednego garnka i niemożliwością jest aby jedni dostali ciepłą, ą drudzy zimną przerzucił się na stan drugiego dania. Jeszcze wracając do wspomnianej gumy do żucia, podczas sprzątania zebraliśmy wiele opakowań po gumach. Być może ktoś usiadł przy stoliku i położył żutą gumę na talerzu swoim, lub sąsiada i zmienił miejsce bo często się to zdarzało. Świadczyć może o tym ilość szkła wydana z magazynu. Pani Manager twierdząc, że zostanie jedzenie po weselu wcale się nie myliła. Zostało go bardzo dużo, a przy pakowaniu był ojciec pana młodego i widział ile było opakowań z jedzeniem do zabrania. Co do uzupełnienia zimnej płyty, nikt z nas nie powiedział na spotkaniu, że jej nie uzupełnialiśmy bo nie schodziła, lecz tylko tyle, że nie jesteśmy w stanie jej uzupełniać w całości gdy z półmiska zniknie plasterek sera czy szynki. Półmiski z sałatkami są tą samą kwestią, tym bardziej w momencie gdy goście weselni jedzą prosto z miski nie używając przy tym swoich talerzy, czy sztućców. Ciężko to sobie wyobrazić. Co do tego iż najwięcej było spakowanych owoców śmiemy stwierdzić, że właśnie ich było najmniej. Zarzuty stawiane nam, kelnerom, że nie sprzątaliśmy stołów są nieprawdziwe i sprawiają wrażenie, że staliśmy tam opierając się o ściany nic nie robiąc. Kelnerzy nie zabierają talerzy na których jest jeszcze jedzenie, chyba że ktoś nas o to poprosi. W przeciwnym wypadku pewnie usłyszelibyśmy zarzut że ludzie nie zdążyli zjeść, a talerze już były zbierane. Co do ułożenia sztućców „za 10 piąta” nie dowiedzieliśmy się tego w pracy, lecz każdy w miarę wychowany człowiek wie, że tak się robi. W jednym możemy się zgodzić: niedopuszczalne jest, aby na stole stały brudne naczynia i tylko w tym, ponieważ z pani wypowiedzi wynika, że tak było. Dobrze wiemy, że mija się to z prawdą. Co do szkła, również gdy jest w nim napój,czy wódka sytuacja jest analogiczna do talerzy. Kolejny zarzut o braku papieru toaletowego i ręczników jest jak cała reszta nieprawdziwy. Nikt o nie nie prosił, bo nie było takiej potrzeby( było ich pod dostatkiem). Inną rzeczą jest to, że kelnerzy musieli sprzątać porozrzucane ręczniki po łazience. Być może niektórzy nie wiedzą do czego służy kosz na śmieci. Jako kelnerzy mamy obowiązek otworzyć rachunek w momencie wydania czegokolwiek z baru, a w tym przypadku tak było. Nie jest natomiast tak, że nie można sprawdzić co zostało wydane. Kolejnym kłamstwem jest twierdzenie, że „kasowaliśmy” za kawę w barze, podczas gdy była przy Sali bankietowej. Do rachunku doliczaliśmy tylko kawę typu latte, cappuccino i to również za zgodą pana młodego. Myślimy, że każdy wie jak smakuje kawa raz zaparzona, a praca „kombajnu” zapewnia jej świeżość przez cały czas trwania imprezy. Nie ma mowy o tym, żeby nie dorabiać na bieżąco kawy czy herbaty, ponieważ kombajny w takim wypadku stałyby puste. W dodatku zawartość kombajnów jest na okrągło gorąca. My jako kelnerzy dołożyliśmy wszelkich starań, żeby był to najwspanialszy dzień w Państwa życiu, za co podziękował nam ojciec pana młodego, po skończonym weselu. Każde wesele obsługujemy w taki sam sposób, a nad naszą praca czuwa pani manager, notabene do której nikt nie zgłaszał żadnych uwag. Dziwić może również zarzut o nieupieczonym indyku, o którym teść dowiedział się od swojego przyjaciela gdy ten przyniósł mu go dla psa. Zastanawiające jest to ze względu na nie wydawanie gościom żadnego jedzenia. Napisane, zostało również, że kelnerzy ukradli ciasto. Uważamy to za zupełny brak kultury ze strony pani młodej. Jak pani wspomniała zapłaciła pani za obsługę kelnerską niemałe pieniądze, a to sprawia że szanujący się kelnerzy nie robią takich rzeczy. Ponadto sam pani teść podczas rozmowy przyznał, że kupił za mało ciasta jak na 100 osób. Jako kelnerzy nie byliśmy zmęczeni, gdyż na ogół tak się składa, że obsługa wesela nie pracuje dzień wcześniej, a to, że jedna osoba między posiłkami stała za barem wynikało z potrzeby m.in. takiej, że ktoś musiał na bieżąco myć szkło i polerować sztućce, aby niczego nie zabrakło. Zarzucony nam brak kultury i rzucanie obelg w kierunku pani teścia są zarzutami absurdalnymi, co nie znaczy, że ktoś z nas nie podniósł głosu. O przebiegu wesela i zachowaniu gości może świadczyć wezwanie jakie otrzymała pani manager na policję w celu złożenia wyjaśnień odnośnie zakłócenia ciszy nocnej tej nocy.
2008-07-24 16:32:34

Mistra: Co za kpina a nie restauracja! Nie dostaniesz żadnej potrawy na ciepło- wszystko jakby przeczekane :(Klienta ocenia się na podstawie zasobności portfela- w zalezności od oceny dostajesz mniej lub bardziej starannie przyrządzone.Obsługa jakby z innego świata. Rzeczywiscie obsługuje jakby byli z innej epoki
2008-07-13 22:12:23

Panna Młoda: KARCZMA POD BLACHĄ - NIE POLECAM!!! Mam nadzieje, że będzie to ostrzeżenie dla wszystkich tych którzy planują zorganizować imprezę weselną w tym miejscu. Mnie spotkało tylko rozczarowanie, wstyd przed gośćmi i strata pieniędzy: Jakoś jedzenia podawana na weselu nie odpowiada jakości którą "Karczma pod Blachą" serwuje na co dzień (znikoma ilość , surówki bardziej przypominają ozdobę talerza ,a co najważniejsze podawane potrawy są nie do zjedzenia. Może nie każdy z Państwa wie jak smakują frytki powtórnie smażone czy dania odgrzewane w mikrofali w każdym razie Karczma pod Blachą podczas mojej imprezy weselnej była w tym specjalistą. Ostrzegam "Młode Pary" jeśli juz się zdecydujecie(czego nie polecam) sprawdzajcie podczas imprezy czy kucharz jest tam gdzie jego miejsce: czyli w kuchni, bo na moim weselu rolę kucharza odgrywała pani która była kierownikiem zmiany i mikrofalówka. Kucharz był z nami ale chyba tylko duchem. Co najlepsze stół "Pary Młodej" był tak ubogi, że gdyby nie to że sami zaopatrzyliśmy się w owoce (bo była taka możliwość), to chyba długo nie musiałabym się zastanawiać co mam zjeść. W menu weselnym Karczmy "Tace serów" trzeba rozumieć jako: 4malutkie kawałeczki serka wypełnione sałatą, pomijam że oddzielne danie pod nazwą: pomidorki z mozarellą i oliwkami trudno było dostrzec - skoro 4 kuleczki mozarelli wielkości orzeszka zostały dorzucone do tacy serów, a pomidorów i oliwek nie udało mi się dopatrzeć. Wielu gości dostało zimne danie ale to przecież tylko malutki szczegół tak wykwintnej restauracji. Bez komentarza pozostawię gumę do żucia na zaserwowanych frytkach. Przed podpisaniem umowy Pani Manager zapewniała nas, że po weselu zostanie nam tyle jedzenia, że przez tydzień nie będziemy wiedzieć co z tym zrobić (bo wiadomo, że to za co zapłacicie a zostanie możecie zabrać), słuchajcie no troszkę się pomyliła bo nawet nie było co podać gościom na śniadanie. Podczas rozmowy na kolejne nasze zarzuty dotyczące tym razem nie uzupełniania zimnej płyty usłyszeliśmy: „zimna płyta nie schodziła i nikt jej nie jadł, dlatego nic nie dokładaliśmy” więc w takim razie pojawia się pytanie: GDZIE ONA JEST? Bo po weselu spakowali nam jedzenie (tzn. resztki jedzenia) ze stołów i nic ponadto, gdzie w takim razie podziała się reszta tą którą mieli dokładać podczas imprezy? Słuchajcie najwięcej spakowanych w pudełeczkach było naszych owoców tych które sami zakupiliśmy, ale to też tylko malutki szczegół. Na śniadanie przecież po bananie też można zjeść. Na zarzuty stawiane kelnerą, że nie sprzątali ze stołów (bo goście siedzieli wśród brudnych talerzy) usłyszeliśmy odpowiedz, że działo się tak dlatego ,że ludzie nie odkładali sztućcy według znaku "za 10 piąta". Wydaje mi się, że obsługa kelnerska ( zaledwie 3 osoby) , która dostaje aż 7 procent od całości imprezy (a wartość imprezy na 100osób uwierzcie nie była mała) jest do dyspozycji gości całą noc - wręcz ma obowiązek podejść i zapytać czy może juz zabrać talerz bo podejrzewam ze wiedze na temat tego jak składa się sztućce sam nabył podczas szkoleń kiedy został przyjęty na stanowisko kelnera a nie miał wcześniej o tym zielonego pojęcia!! Z ciekawości zadzwoniłam do kilku szanujących się restauracji w Krakowie i uzyskałam taką samą informacje: "Podczas imprezy weselnej jest to obowiązkiem kelnera, jest nie dopuszczalne by na stole stały brudne naczynia" Może "Karczma pod Blacha" Młodej parze przed podpisaniem umowy powinna dać regulamin w którym będzie na czerwono podkreślone: kelnerzy nie sprzątają podczas imprezy jeśli sztućce nie są ustawione według wskazówek zegara. Tylko w takim razie pojawia się pytanie - jak ustawić brudne szklanki, żeby kelner się domyślił że ma posprzątać? Może odwrócić ją do góry nogami? Odpowiedz na to pytanie na pewno dostaniecie w Karczmie pod Blachą! Dramat! Kolejna sprawa dotyczy toalety, proponuje każdemu zabrać ze sobą na wesele papier toaletowy i ręczniczek, bo ta, niby szanująca się restauracja zapewnia to tylko na początku imprezy później można tylko się prosić, prosić i prosić... Proponuję, również nie robić takiego błędu jak my otwierając rachunek na barze bo później nie będziecie wiedzieli za co płacicie, zrobiliśmy to tylko po to by orkiestra miała dostęp do zimnych napoi.. pomijam też fakt ,że pomimo tego kelnerka odmówiła orkiestrze podania coli z czego wynikła nie miała sytuacja i orkiestra musiała fatygować parę młodą… rachunek też daje wiele do myślenia… … jedna para gości nie wiedziała (zresztą jak większość), że w kącie pod ścianą w mało widocznym miejscu ustawione są baniaki z herbatą i kawą(o czym kelnerzy też powinni gości informować) więc na dole zamówili kawę za co zostali skasowani osobno. Kawa i herbata – chyba każdy wie jak smakują raz zaparzone…ale to podobno standard jak twierdzi kelner. Tak więc nikomu nie polecam tego miejsca tym bardziej, że przed przyjęciem weselnym musicie zapłacić całość i wtedy oni mają już klienta gdzieś. Przed podpisaniem umowy usłyszycie piękną bajkę jakie to będzie cudowne wesele a wystarczy poszperać na forum i zobaczyć jakie mają opinie, czego ja wcześniej nie zrobiłam – mój błąd. Wartość zestawu na całą imprezę zaserwowana na moim weselu dla jednego gościa powinna wynosić nie więcej niż 60zł bo była to kpina, a uwierzcie, że kosztowało o wiele więcej. Myślę, że w barze mlecznym ludzie byli by bardziej syci, stoły świeciły pustkami a o jakości już nie warto wspominać. Zostaliśmy oszukani więc Uważajcie. Podczas spotkania omawiającego przebieg wesela spotkałam się z brakiem kultury kelnerów , obelg w kierunku mojego teścia, brakiem szacunku w stosunku do klienta a to wszystko w obecności właściciela tej szanującej się Karczmy – więc moi drodzy co się dziwić… Jeśli chcecie spokojnie spać po najważniejszym dniu w waszym życiu proponuję się dobrze zastanowić a zaoszczędzicie sobie nerwów. Zapomniałabym o jeszcze jednym: bierzcie za wszystko rachunek lub fakturę z dokładnym wyszczególnieniem gramatury menu !! Karczma uważa ,że naszym rachunkiem jest umowa – przecież to śmieszne…to tez daje wiele do myślenia… Sfrustrowana Panna Młoda
2008-07-13 22:09:31

arita: Beznadziejna, pseudo staropolska knajpa z przaśną muzyką i beznadziejną krzątającą się bez sensu obsługą. Drogo, a w menu ceny za potrawy w dkg (zgroza!! skad mam wiedziec, ile moja ryba bedzie ważyć!!) i każda część posiłku osobno. Zatem zamawiając kiełbasę z grilla, musiałem "domówić" pieczywo (stare, suche, jakby wpadło pod szafę i wyciągniętow je miesiąc później), ogórka i... keczup!!! Myślałem, że mnie szlag trafi. Ja rozumiem, że za keczup to trzeba zapłacić w barze dworcowym, albo mlecznym, ale w restauracji?! Aha, najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jak już napisałem keczup, bo zabrakło musztardy <rotfl> I jeszcze jedno, czas oczekiwania na kiełbasę 45 minut, kurczak z serem żylasty, a ser, to nie ser, tylko wyrób seropodobny. I jeszcze te kible, przypominające zapachem toalety w szkole podst. do ktorej chodzilem przed 20-ma latami. Odradzam!!
2008-05-26 02:28:18


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:

Komentarze bez wskazania spożywanej potrawy lub potraw i ich krótkiego choć opisu, nie będą publikowane. W komentarzu winna się znaleźć także przybliżona data wizyty. Przed umieszczeniem komentarza prosimy zapoznać się z Regulaminem.

Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter