Walentynki i Karnawa³ w Skansenie Smaków
RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Banalne śniadanie (Coltrane)

Restauracja: Coltrane

(14.08.2008) Lokal bardzo mi się podoba i na pewno kiedyś tu wrócę wieczorem. Jedyne, co zamówię, czyli chłodne piwo, na pewno nie wyda mi się nijakie. W przeciwieństwie do śniadania.

Śniadania to rzecz miła (między innymi dlatego, że nie trzeba się ograniczać, gdyż organizm przez cały dzień zdąży spalić dostarczone o poranku kalorie), a już szczególnie miło jest zasiąść do śniadania w sympatycznym towarzystwie, gdy przed chwilą otrzymało się wizę, pozwalającą za dwa dni wyruszyć na wymarzone wakacje do Rosji. Ślimacząca się nieznośnie kolejka w konsulacie sprawiła, że zgłodnieliśmy, więc gdy tylko wklejono nam do paszportów upragniony dokument, radośnie weszliśmy do najbliższego lokalu oferującego śniadania, czyli Coltrane.
   
Lokal należy do takich, które jeszcze niedawno uważałam za snobistyczne i w których nie czułam się najlepiej. Jednak ludzie się zmieniają, więc teraz swobodnie sobie siedzę w oszczędnie i nowocześnie urządzonym czarno-białym wnętrzu. Nonszalancki minimalizm robi wrażenie, jednak czar pryska, gdy pojawia się kelnerka. Dziewczę, owszem, miłe i uśmiechnięte, a do tego bardzo grzeczne i chętne do pomocy, jednak ochoczo eksponujące opalony brzuszek, opasane dziwnym szerokim pasem oraz wystrojone w legginsy i krótką spódniczkę, który to strój gryzie się nieco z eleganckim wnętrzem i moimi oczekiwaniami wobec kelnerki serwującej śniadania.
   
Składamy zamówienie i po chwili na stole lądują kolejne potrawy podane na pięknych w swej szlachetnej prostocie białych kwadratowych talerzach. Jajecznica ze szczypiorkiem (7 zł) - cóż, jak to jajecznica. Jak dla mnie za bardzo ścięta i nieco pozbawiona charakteru. A szczypiorek posiekany nawet mniej drobno, niż ja to robię (na takie niedbalstwo można sobie pozwolić w domowych pieleszach, jednak absolutnie nie powinno mieć ono miejsca w eleganckim lokalu). Twarożek z kiełkami, rzodkiewką i rucolą (6 zł) - jak to twarożek. Trochę mdły i mało pikantny. Tosty z serem i pieczarkami (6 zł) - jak to tosty. Pieczarki same w sobie są pozbawione smaku, a tutaj nie zrobiono nic, by im go nieco dodać. Jajek z sosami - których byliśmy najbardziej ciekawi - brak ("Jajek czy sosów?" pyta dociekliwy kolega, jednak dziewczę w legginsach tylko chichocze). Świeże croissanty (7 zł) - niech nikogo nie zmyli ta apetycznie brzmiąca liczba mnoga; croissant jest jeden, choć trzeba przyznać, że całkiem smaczny. Podano go na ciepło, a wypełniony jest przyjemną budyniową masą.
   
W menu i na stronie internetowej restauracja zapewnia, że do śniadania podawane jest świeże pieczywo własnego wyrobu. Towarzysząca jajecznicy weka, owszem, jest świeża, jednak sądzę, że miejscem, gdzie powstała, była jakaś pobliska piekarnia, a nie kuchnia Coltrane.
   
Śniadanie popijamy sokiem ze świeżych pomarańczy (8 zł), który jest jednym z najgorszych, na jakie się w życiu natknęłam - nieznośnie ciepły (dzień jest upalny, przydałaby się odrobina orzeźwienia), a na górze zgromadziła się gruba warstwa niemiłych pomarańczowych szumowin. Jak nic wyciśnięto go jakiś czas temu i nie trzymano w lodówce. Tyle, że ładnie wygląda w wysokim kieliszku ozdobionym wisienką. Kawa marocchino (espresso, gorąca czekolada, spienione mleko; 8 zł) to bardziej czekolada niż kawa, na dodatek dziwnie mdła.
   
Wstajemy od stołu niby najedzeni, ale nie do końca. Wszystko było takie nijakie, banalne, nudne. (A przypominam, że zasiadaliśmy do posiłku naprawdę głodni, co zwykle przychylnie nastawia do spożywanych potraw.) Z tego rozczarowania zapominamy użyć kuponów na darmową kawę, które skrzętnie wydrukowaliśmy ze strony Głębi Smaku.
  
Lokal bardzo mi się podoba i na pewno kiedyś tu wrócę wieczorem. Wtedy goły brzuch obsługującego nas dziewczęcia nie będzie mi się wydawał tak nie na miejscu; jedyne, co zamówię, czyli chłodne piwo, na pewno nie wyda mi się nijakie; a melancholijne dźwięki jazzu - dziwnie nieprzystające do słonecznego poranka - będą mogły wybrzmieć z całą swoją niepokojącą urodą. Ale to kiedyś - na razie wyruszam szukać nowych doznań, również kulinarnych, do pięknej Rosji.

Gabriela

Więcej na temat restauracji

Tagi: Coltrane, Biskupia, śniadanie, twarożek, tosty, croissant


joanna m.: gnocci w sosie gorgonzola = obstrukcja (sraczka ;)) przez tydzien. zmienic kucharzy, muzyke i lokalizacje i moze nie zbankrutuja w tym sezonie. kiepskoooo
2009-06-23 01:44:21

Jolanta: Troszkę się ostatnio zawiodłam. Co prawda obsługa bez zarzutu, ale oczekiwanie na zupę 25 minut, a później kolejne 25 na drugie danie, to lekka przesada. Rozumiem, że się czeka, ale łącznie 50 minut na przygotowanie makaronu, to naprawdę dużo. Prowadzę restaurację we Wrocławiu, więc wiem jak to wygląda. Niestety kuchnia się nie popisała. Rada dla restauratorów: zatrudnijcie więcej pracowników na kuchni albo zmieńcie kartę.
2009-05-17 09:47:32

Jaga: Jedno z przyjemniejszych miejsc w Krakowie. Dobra kuchnia, przystępne ceny. Szkoda tylko, że w tak bogatym menu dość często zdarza się, że czegoś nie ma. Może warto nieco skrócić kartę?
2009-05-11 15:32:43

Mariusz: Przyznaję, że przez dłuższy czas nie zaglądałem do Coltrane. Wstąpiłem kilka dni temu i przyznaję, że się nieco pozmieniało. Kelnerka na plus- miła, uśmiechnięta, profesjonalna. Niestety, ale kuchnia bez zmian- nijaka, zupełnie nie oryginalna. A to ogromny minus dla restauracji.
2009-05-07 08:47:38

Ola: Wspaniały mus pomarańczowy. Jako nowy użytkownik portalu czytam oczywiście wszystkie recenzje pojawiające się na stronie głównej. Najbardziej w pamięci zapadła mi recenzja Pani Gabrieli dotycząca restauracji Coltrane. Pisana jakby pod dyktando, z wyraźnie publicystycznym charakterem, ale ciekawa. Myślę, że nie jedną osobę zachęciła do odwiedzenia lokalu - tak jak mnie. Byłam, spróbowałam i siła wewnętrzna nie pozwala mi pozostać obojętnym. Otóż sok ze świeżych pomarańczy był wspaniały. Czuć, że wyciśnięty przed chwilą, z dobrych, dojrzałych owoców - świetnie ugasił moje pragnienie. Podany w wysokim kieliszku kreował się na królewski drink. Obsługa bardzo miła i co ważne - uśmiechnięta! ( szczególnie rano - bezcenna cecha) i nie wiem tylko gdzie Pani Gabriela widziała ten "brzuch".... Spędziłam tam zaledwie parę minut jednak na pewno wrócę jeszcze aby przekonać się czy Coltrane zaskarbi sobie moją sympatię, czego i Wam drodzy internauci życzę.
2008-08-25 22:38:11


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Gabriela

Wieczna poszukiwaczka, nie tylko smaków; podróżniczka, nie tylko w głąb siebie; łasuch, ale i smakosz; ceni celebrowanie chwili - najlepiej z filiżanką kawy w ręku i kotem na kolanach.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter