
Rok szczura pod znakiem kurczaka (Dong A)Restauracja: Dong A (10.08.2008) Gdy mam ochotę na chińszczyznę, moje myśli zawsze kierują się ku Dong A, a stopy obierają azymut na Miodową. No i znów nadeszła ta pora. Wiedziałem, że to nastąpi, zawsze wcześniej czy później przychodzi ten czas. Nie oceniam, czy jest to czas zły czy dobry. Tego co nieuniknione nigdy nie starałem się ani opóźnić, ani przyspieszyć, po prostu rzucam się w wir wydarzeń i w huragan własnego apetytu. Oto bowiem przyszedł czas, gdy znów poczułem nieodpartą ochotę na chińszczyznę. Nie zniechęcił mnie nawet fakt, że w Chinach panuje od niedawna rok szczura, a o genezie "kurczaka" w chińskich barach krążyły różne legendy.No ale w końcu szedłem do miejsca lubianego i sprawdzonego nie raz. Ba, do miejsca, które stało się moim ulubionym "chinolem". Tego dnia szedłem właśnie do Dong A na ulicy Miodowej. W środku, jak zwykle, nieco tandetny wygląd, podkładki na stoły zawsze w tym samym stylu, lampy i inne meble też. Jednym słowem klasyka chińskiej knajpki w Polsce, ale tutaj w wersji delux, bo pod ścianą dostrzec można akwarium. Z rybami nawet... szkoda tylko, że i malutki węgorzyk się tam znalazł, bo wszystko co choćby z grubsza przypomina węża napawa mnie wstrętem i obrzydzeniem, nie wspominając o irracjonalnym strachu. Tym dziwniejszy jest fakt, iż z uporem godnym lepszej sprawy, zawsze siadam tak, by akwarium mieć dokładnie na przeciwko. Może jest tak dlatego, że gdy pojawia się Pani kelnerka z menu, zapominam o całym bożym świecie. Tego dnia dodatkową atrakcją był fakt iż w rolę kelnerki wcieliła się, prawdopodobnie, córka właścicieli co dało możliwość podziwiania azjatyckiego typu urody w uroczym wydaniu. Pomimo lekkich trudności językowych okazała się rzetelna i miła, a ja zamówiłem mojego ulubionego kurczaka na ostro w chrupiącej panierce. Są jeszcze dwie kolejne rzeczy, za które tak lubię Dong A. Pierwsza to skuteczna wentylacja, dzięki czemu typowy dla barów chińskich aromat, tutaj nie jest tak odczuwalny, a wszystkie ubrania nim nie przesiąkają. Drugi czynnik, to obfitość sosów. Na każdym stoliku stoi pełny dzbanek łagodnego sosu słodko-kwaśnego oraz nieco mniejsze karafki z sosem sojowym i, moim ukochanym, sosem sambal oelek. To właśnie tu po raz pierwszy sambala spróbowałem i od tej pory jestem od niego uzależniony. No ale dość już o tym, pora przejść do sedna, bo oto kurczak na gorącym półmisku pojawił się na stole. Poza kurczakiem, jest tutaj oczywiście sporo warzyw i sos, w teorii pikantny, w praktyce, nie tak bardzo. Ale smakuje wyśmienicie. Panierka była tego dnia wyjątkowo udana, faktycznie bardzo chrupiąca, a i kurczak w całkiem niezłej formie, bo udało się uniknąć chrząstek i innych niefajnych kawałków. Kurczak smakował jeszcze lepiej z odrobiną sambala. Niezła była także sałatka z kapusty. No i oczywiście jak zawsze w chinolach, porcja była monstrualna, ale było to tak dobre, że pochłonąłem wszystko. Tylko ze wstaniem od stolika potem problem był niemały. A wychodząc naszła mnie refleksja - po co wydawać majątek w najbardziej renomowanych restauracjach, skoro prawdziwą i najlepszą ucztę można mieć już za niecałe 15 zł. Zapewniam, że już przy pierwszej wizycie dostarczy wam ona więcej przyjemnych doznań niż wszystkie Wierzynki czy inne Wenzle kiedykolwiek by zdołały. Wojtek Tagi: Dong_A, Miodowa, chińszczyzna, bar, chiński, orientalny, kurczak, na_ostro, sambal | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, Kraków, Walentynki_2012, Walentynki, Sylwester_Kraków, Sylwester_2011, Sylwester, konkurs, Pałac_w_Paszkówce, Aquarius, sushi, Solna_Grota, Da_Pietro, Zimowe_Smakowisko, Paszkówka, Le_Scandale, Smakowisko, zniżka, Skansen_Smaków |