
Godzina Pąsowej Róży (Europejska)Restauracja: Europejska (30.07.2008) Wiem jedno - w Europejskiej zacznę jeszcze niejeden dzień. Kto myśli, ze spożyć śniadanie w grodzie Kraka o ósmej rano to zadanie z gatunku prostych i niekłopotliwych, myli się bardzo. Restauratorzy robią co mogą, aby wysłać zgłodniałych Krakusów do McDonald'sa - a to Del Papa o ósmej dziesięć zamknięte na głucho, choć w prasie dumnie obwieszcza, że posiłek można tu zjeść już o ósmej, a to młodziutka kelnerka w Nic Nowego beztrosko oświadcza, że kucharz dotrze za godzinę... Całe szczęście, że są jeszcze miejsca, na które można liczyć; miejsca krakowskie do szpiku kości; miejsca pokryte szlachetną patyną galicyjskiego czasu; miejsca, gdzie można spokojnie, a nawet leniwie zjeść smaczne śniadanie, popatrując od niechcenia na budzący się do życia krakowski Rynek. Skierowałam się więc w kierunku jednego z takich miejsc, mianowicie do kawiarni-restauracji Europejskiej przy Rynku Głównym 35.Europejska reklamuje się jako "tradycyjne miejsce spotkań krakowskiej elity", co nieco zbiło mnie z pantałyku, bo wierna złotym zasadom demokracji, absolutnie się do przynależności do elity nie poczuwam. Siadam więc ostrożnie na brzeżku wyściełanego krzesła i niepewnie zerkam na sąsiednie stoliki. Jednak nie mam powodu do obaw - przy jednym przysypiają rozparci wygodnie amerykańscy turyści, przy innym dysktują o czymś zawzięcie prowincjonalni biznesmeni. Wnętrze jest mieszczańskie i przytulne. Całkiem jakby w tej porannej godzinie pąsowa róża przeniosła spragnionych pierwszego posiłku klientów w syte i dostatnie czasy międzywojnia. Dywan w kwiatowy deseń, bordowe aksamitne story ze złotym wykończeniem i bordowo-beżowe ściany zawieszone całą masą obrazów i obrazków (ciężar tradycji, ciężar wspomnień). Do tego meble w ciepłym i szlachetnym odcieniu głębokiego brązu. Tak, można się tu poczuć jak na przedpołudniowej leniwej herbatce u stryjecznego wujostwa sprzed stu lat. Nawet kelner jest jakby starej daty - uprzejmy, nienarzucający się, uważny. Zamawiam śniadanie polskie: jajecznica na maśle, wędliny, ser, masło, bułki, ciemny chleb. Dodatkowo kawa. Kawa jest jak trzeba - porządna kawa z ekspresu, a do niej podgrzane mleko w uroczym dzbanuszku. Szynka niefrasobliwie otoczona apetyczną obwódką z tłuszczu (w Europejskiej widmo "złego" cholesterol wydaje się być równie prawdziwe co porywający krnąbrne dzieci kominiarz). Bułeczki są ciepłe i chrupiące, a ciemne pieczywo ma przyjemnie kwaśny posmak. Masło niezamarznięte, miękkie. Nikt nie pytał, jak bardzo wysmażone mają być jajka; podano mi je mocno ścięte (ja akurat wolę słabo), ale i tak smaczne. Jem więc jajecznicę, leniwie podbierając z talerzyka a to plaster wędliny, a to plaster żółtego sera. Dopełnieniem śniadania byłby dla mnie świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy, jednak jestem przecież krakowskim centusiem i szybko wyliczam, że - choć z pewnym bólem - trzydzieści złotych na śniadanie wydać mogę, ale już ponad czterdziestu - nie dam! Jeszcze ostatni łyk kawy i ostatnie pełne zazdrości spojrzenie na nie spieszących się nigdzie amerykańskich turystów; jeszcze szczere zapewnienie uprzejmie dopytującego kelnera, że śniadanie smakowało wybornie; jeszcze uregulowanie rachunku i już się muszę wyrwać z tej sennej enklawy, z tej prywatnej godziny pąsowej róży i biec ku codziennemu kołowrotowi. Wiem jedno - w Europejskiej zacznę jeszcze niejeden dzień. Gabriela Tagi: Europejska, Rynek_Główny, restauracja, kawiarnia, śniadanie, kawa | Autor: Gabriela
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |