
Kalinka, Kalinka, Kalinka maja... (Kalinka)(29.07.2008) Smak pozostawia wiele do życzenia, a atmosferę Rosji zagłuszono emisją teledysków muzyki popularnej. Nie często mam okazję recenzować kuchnię inną niż polska czy włoska. Niestety mało jest w Krakowie restauracji proponujących kuchnie innych kultur i narodów. Jednak tym razem udało mi się wstąpić do restauracji Kalinka serwującej dania kuchni rosyjskiej.Wystrój trochę zaskakuje, zwłaszcza, jak jest się przyzwyczajonym do wnętrz nowoczesnych. Ale inaczej, nie znaczy źle. Fotele i kanapy wygodne, a stoły duże. Przyznam, że przytulnie. Miła Pani Kelnerka podała menu z którego wybrałam chłodnik litewski oraz Pielmieni Zapiekane w Śmietanie i Maśle. Niestety okazało się, że chłodniku nie ma, więc wybrałam Barszcz po Kijowsku z Białą Fasolą. Czekać długo nie musiałam, ale niestety rozczarowanie przyszło dość szybko. Wraz z wdzierającym się do uszu ostrzegawczym dźwiękiem kończącej proces podgrzewania mikrofalówki... Tak Panie i Panowie, w Kalince nie postarano się nawet ukryć faktu podgrzewania zupy w mikrofalówce. Zupę podano w glinianej miseczce, ładnie. Ale od razu przyszło mi na myśl "nie dotykaj miseczki, naczynia po wyjęciu z mikrofalówki są gorące i możesz się poparzyć" - na moje szczęście. A smak... cóż, zupa jak zupa, barszcz jak barszcz bez rewelacji. Fasolek było kilka. Gdy nadchodziła pora podania dania drugiego uważnie nadsłuchiwałam odgłosów z kuchni. I nie zawiodłam się, odgłos mikrofalówki pojawił się ponownie i zaraz potem moje drugie danie znalazło się na stole. Porcja okazała się bardzo mała, a smak w porządku. Niestety i tym razem bez rewelacji. Pielmieni smakowały lepiej po zanurzeniu ich w śmietanie, która nadawała im odrobinę charakteru. I do tego dodajmy telewizor z wyświetlanymi teledyskami. Niestety mnie to nie przekonuje. Jestem zwolenniczką zanurzenia się w kulturze innego kraju, choćby troszkę, choćby symbolicznie poprzez delektowanie się kuchnią i napawanie atmosferą w restauracji. Tutaj niestety plazma na ścianie przywraca mnie siłą do rzeczywistości. Aneczka Tagi: Kalinka, Gertrudy, restauracja, rosyjska, pielmieni, barszcz_po_kijowsku, mikrofalówka mia: do ciekawskiej: w Kalince i "zasmażane" pielmieni i wszystko inne jest odgrzewane w mikrofalowce. WSZYSTKO, a kto sie z tym nie zgadza, znaczy, że jest wlascicielem, jego kochanką lub żoną, kumplem, matką, ojcem, siostrą.... ciekawska: ciekawa jestem co z tym chłodnikiem,bo jadłam w sierpniu,był pyszny. Chyba że przyszła komuś ochota zjeść go w zimie nie zwracając uwagi na wzmiankę, że danie jest sezonowe czyli podawane latem.
Ciekawa również jestem tych dań "odgrzewanych", bo nie umiem w taki sposób przygotować zasmażane pielmieni.
A w krakowskiej Kalince i w Wiśniowym Sadzie pielmieni na 100% najlepsze w Krakowie!
| Autor: Aneczka
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |