
Wychodząc na Szaro (Szara)Restauracja: Szara (26.07.2008) Szary przerost rachunku nad formą i treścią - małe porcje o słabym smaku. Pomimo sympatycznego ogródka i miłej obsługi wychodzi się na szaro, na głodno i z dużym rozczarowaniem. To miał być zupełnie inny lunch... Miał być bussines lunch z rezerwacją, tak żeby wszystko, od początku do końca, miało ręce i nogi. A tu proszę... "Szybko, szybko - usłyszała - bo wiesz, nasz pociąg... a bilety... tak, tak". No i "central platz". Jaki central plac pomyślała Charlie. Później się okazało, że chodziło o Main Square, znany jako Rynek Główny. To było priorytetem, bo Angela (towarzyszka szefa) nie widziała.Przyprowadziła ich więc Charlie na Rynek, wspomniana Angela chwilę stała jak urzeczona pytając raz po raz "A co to?", po czym w końcu przypomniała sobie jaki jest cel wizyty. "Aaa tak, lunch". W tej samej chwili Charlie zrozumiała, że w kwestii obowiązkowej przekąski z własnym szefem jest zdana na losowy wybór jego towarzyszki. Ona sama okręciła się parę razy wokół własnej osi, zamrugała oczkami i wskazała restauracje położoną na rogu Rynku... Zajęli miejsca w uroczym ogródku osłoniętym przed drapieżnymi promieniami słońca zielenią i parasolami. Kelner podszedł z wielką galanterią po czym Charlie ogarnęło zdumienie. Gorączkowo zaczęła poszukiwać ciągu dalszego menu, bo nie mogła sobie wyobrazić, że oto siedzi w restauracji Szarej - naprzeciwko sukiennic, za sąsiada zza miedzy mającej Kościół Mariacki i przed oczyma ma tak skąpy wybór dań. Jak nie ma wiele w karcie to wybór jest znacznie trudniejszy, ale po 10 minutach niezręcznej ciszy wszyscy zdecydowali... Dwa razy łosoś - w karcie figurujący jako Łosoś z grilla podawany na desce dębowej z pommes duchesse, sosem hollandaise i grillowanymi szparagami oraz Grillowana pierś z kaczki podawana z ziemniaczanymi półksiężycami i sosem jabłkowo-cynamonowym. Znów minęły dwa kwadranse, Angela biegała w tym czasie wokół rynku z aparatem, a ona - Charlie - oddała się pseudo towarzyskiej konwersacji ze swoim szefem. Teraz, w swojej łaskawości miał dla niej czas, co zupełnie jednak nie przeszkodziło mu wygłaszać komentarzy w stylu - "Że jak to może mu zawracać głowę takimi duperelami", a "Że to jego firma" i tym podobne. Wniesiono talerze, a tu znów nieprzyjemne zaskoczenie. Gigantyczna deska, mikroskopijny łosoś, rozgotowane czy też rozpieczone trzy pozostałości po szparagach i obok beza z ziemniaków. I tak to za cenę około 40 zł pogrzebała widelcem w pseudo talerzu, zjadła mikro rybę i czuła się dalej głodna. Angela dokonała lepszego wyboru, jej talerz pustoszał stopniowo i przynajmniej można było mieć wrażenie, że cos dziewczyna zjadła. Podsumowując... szary przerost rachunku nad formą i treścią - małe porcje o bardzo słabym smaku. Pomimo sympatycznego ogródka i miłej obsługi wychodzi się na szaro, na głodno i z dużym rozczarowaniem. Tym mało optymistycznym akcentem skończyła się ta część popołudnia, pognali do taksówki pędząc w znanym wcześniej rytmie ("Szybko, szybko!") na Dworzec Główny, a Charlie miała ich w końcu z głowy i mogła iść coś zjeść. Charlie Tagi: Szara, Rynek_Główny, restauracja, tradycja, bussines-lunch, łosoś, grillowany | Autor: Charlie
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |