
Chimera, Bar SałatkowyTelefon: 12 292 12 12 Adres e-mail: kontakt@chimera.com.pl Strona www: http://www.chimera.com.pl Inni ocenili na:![]() ![]() ![]() Cenowo: umiarkowanie Okolica: Rynek Główny Dobra na:Kuchnie:Lidia: Też kiedyś tam pracowałam-bardzo miło wspominam-praca dla pracowitych.
A klimat? Jest tam urokliwie i bezpretensjonalnie.Oryginalny wystrój i klimat. Sałatki smaczne i różnorodne-bardzo lubię tam wstąpić na pogawędkę z koleżankami. Magda: Uwielbiam jeść sałatki, a do tego lokalu jakoś nie mogłam się przekonać.
Sałaty mają przypadkowe smaki. Czasem nietrafione.
Lada ciepła jest zwykle sucha i niesmaczna.
Niby tanio, a jak na jakość i ilość - za drogo.
Raczej nie polecam. oti: nie lubie tego miejsca.salatki smakuja jednakowo a lada ciepla prawie zawsze jest zimna i do tego coraz mniejsze porje a ceny za zestaw pozostaja bez zmian.wspolczuje obslugujacym za lada studentom ktozy sa zestresowani i nie wiedza co maja ze soba zrobic kiedy pojawia sie im za plecami artur wronski ktory zawsze ma grobowa mine.nawet ja jako klient kiedy widze jego zawsze zfochowana twarz az mam mniejszy apetyt.wspolczuje wszystkim pracownikom chimery takiego szefa.aha i co jeszce odstraszajace to golebie na ogrodku letnia pora.co to za przyjemnosc jesc wsrod brudnych golebi ffffffuuuuujjjjj!! Meggi: a ja tam lubie to miejsce. jest smacznie, zdrowo i bar ma swój specyficzny klimat, ktory mnie akurat odpowiada. no szkoda, ze zlikwidowali bar w piwnicach, bo tam było najprzyjemniej, szczególnie w lecie, gdy skwar sie lał z nieba tam byl przyjemny chłodek. Ale od czasu do czasu i tak się skuszę na moje ulubione tarty, bo w żadnym innym miejscu w Krk takich nie jadłam. Zbycho: Byliśmy w Chimerze pierwszy raz w niedzielę 12 września na bardzo zabawnym przedstawieniu dla dzieci - bawiliśmy się równie dobrze jak nasz syn. A po spektaklu zjedliśmy całkiem smaczny obiad - trochę sałatek z lady i całkiem dobrą pieczeń z karty zwanej "zestawy na lunch". Obsługa była miła choć nieco zagoniona. Lokal w zadaszonym ogródku bardzo przyjemny. Od znajomych słyszeliśmy, że bar jest też w piwnicach - niestety nie. Jest tam teraz restauracja, nota bene też Chimera, bardzo wytworne menu ale już w wyższych cenach. Może kiedyś przy jakieś uroczystej okazji skorzystamy.
michał: Chętnie zaglądam do Chimery,ostatnio w sierpniu, tarta z malinkami mmmmm sałatki bez zarzutu tak samo jak obsługa. Czasami trzeba się uzbroić w cierpliwość żeby znaleźć miejsce, zwłaszcza jak się idzie większa grupą ale w okolicach rynku to norma. Generalnie jestem na plus. zniesmaczona: coraz większy syf - odkad spotkałam sie oko w oko ze szczurem wchodząc do baru i biegnącymi za nim z wiadrem kelnerów - podziękowałam i choc sałatki lubiłam to już więcej nie zamierzam zawitać zresztą było coraz gorzej, a ceny wygorowane więc nie ma czego żałować.
od ost komentarzy pojawiło się już więcej takich miejsc - polecam np MoMO przy Ditla większy wybór, tanio, miło girgizelda: Bywam często ostatnio 7 czerwca np.Jedzenie bardzo dobre, wybór coraz większy, zmienia się też, zależnie od pór roku i sezonów na warzywa i owoce. Co jesień np czekam na sałatkę jesienną:) Tarty tamtejsze wielbię.Właściwie wszystko lubię. Jedzenie jest lekkie,co bardzo mi odpowiada.Są tłumy klientów, owszem stolik trzeba wypatrzyć, ale też bez większych problemów.Toaleta wcale nie jest płatna.Co do czystości, czyściej niż w innych miejscach.Obsługa jest najwyżej zestresowana i przejęta. Jak rozumiem, przez człowieka, który się tam pojawia i chyba jest jakimś szefem, czy czymś.Widziałam raczej mało łagodne zachowania wobec pracowników z jego strony, trudno się dziwić nieszczęśnikom, że może komuś wydali się nie-uśmiechnięci od ucha do ucha. Wolę osobiście normalny wyraz twarzy, niż nieszczery uśmiech, który nigdy nie wiadomo, co kryje. Pozdrawiam i polecam Łukasz: Ja lubiłem ten bar,ale z roku na rok ceny są tam coraz wyższei to mi się nie podoba.Ile można zapłacić za tależ sałatek? Nigdy się nie zatrułem ,ale dużo się o tym mówiło wśród znajomych. Moze miałem szczeście może to tylko mit.Nie wiem. Lokal ogólnie fajny bez rewelacji. 3 papryki to uczciwa ocena. Anka: Jedzenie średnie, mdłe, często nieświeże sałatki, brak mięsnych sałatek, zawsze jedno i to samo, mały wybór, wystrój niezachęcający a obsługa jak z prl-u.
lola: Czepiacie się ludzi tam pracujących..że zestresowani, niemili....Zapraszam więc za bar! Naprawdę ciężko jest znosić fochy Artura Wrońskiego - ten człowiek ma wyjątkowo podły charakter..Zabija radość życia w swoich pracownikach.. kto mądry, ten ucieka jak najdalej od Chimery. Gorąco nie polecam! gosia: Hmm... palce lizać. Zawsze tam zaglądam jak jestem w Krakowie. POLECAM gość: Przytulnie i klimatycznie, niestety nie na moją kieszeń. Kawałek sernika 8zł, malutka tarta z owocami 5zł ;(
Najbardziej rozbawiło mnie, że nie ma kawy małej, dużej- każda kosztuje 6zł. Zamawiając w dużej filiżance decydujesz się na słabszą, w małej silniejszą wersję. bez komentarza: A kto tu mówi o osmiu godzinach pracy... Droga Gosiu ponakładaj sałatek przez czternaście godzin to myśle, że twój przyklejony uśmiech pod wieczór na pewno odpadnie...... Olimpia: Droga poprzedniczko,jak czytam to co napisałaś to żałuję, że nie urodziłaś się w czasach, o których wspomniałaś. Może nauczyłabyś się pokory... Ja tam do Chimerki zajrzę, zwłaszcza teraz gdy pojawiła się moja ulubiona tarta z truskawkami:-) Gosia: @Kundziakuś: nie żyjemy w peerelu. Obsługa w restauracji MA BYĆ miła i uśmiechnięta - jeżeli 8h pracy jest faktycznie tak wyczerpujące, właściciele powinni pomyśleć o wprowadzeniu trybu dwuzmianowego. Tłumaczenie nieuprzejmości zmęczeniem to pójście na łatwiznę - wyobraź sobie na przykład, że lekarz na ciebie krzyczy bo jest zmęczony po ośmiu godzinach albo kierowca autobusu zamyka ci drzwi przed nosem, też ze zmęczenia - uważasz, że mają do tego prawo? To prosta relacja : klient-obsługa, klient płaci, obsługa obsługuje. Kundziakuś: Trudno mówić o miłym uśmiechu o godzinie 18, gdy ktoś haruję od godziny 10. W barze sałatkowym są praktycznie codziennie wycieczki po 20 osób, naprawdę ktoś może sądzić, że łatwo jest zapanować nad takim tłumem? Nie.
Klienci też nie zawsze są mili i uczynni, zdarzają się wredni i złośliwi a do tego bezczelni. Wiem, bo tam pracowałam. Ktoś napisał, obsługa fatalna - proszę, zapraszam niech ktoś wejdzie na stanowisko osoby obsługującej i niech wytrzyma chociaż jeden pełny dzień.
Nie wszystko jest takie jak się wydaję, w szczególności z pozycji klienta - widzi się tylko to co się chcę widzieć.
Co do toalet - toalety są myte, jednak jest ona tak usytuowana, że jak się komuś zachcę to wchodzi każdy z ulicy, a poza tym ona nie jest płatna. jaga: Kiedyś owszem, teraz nie. Klimat piwniczny pozostał, ale jedzenie pozostawia wiele do życzenia. Z dobrych sałatek zrobił się bemarowy barek z chłodnymi daniami. Dla niewymagających. Arletka i lidka: Super miejsce i rewelacyjna obsługa...ale cieszę się że już tam nie pracuje... MrsM.: Moje ukochane miejsce i na ploteczki z przyjaciółką przy niskokalorycznym smacznym daniu, na randkę romantyczną z moim mężem (kominek zimą, świece, nastrój...), a także bez okazji, żeby zjeść oryginalnie, smacznie i zdrowo. Uwielbiam tam posiedzieć z książką, popijając sok z pokrzywy, albo delektując się sałatkami: śledziową, z makaronu sojowego, z selerem naciowym i z soczewicy. Polecam! Agata: A mnie się podoba i już!!! Jakoś w ogóle mnie nie zrażają negatywne opinie. To miejsce ma swój klimat...a że trzeba stać w kilometrowych kolejkach to tylko znak, że jedzonko jest ok, a i do obsługi nie mogę się przyczepić. Pozdrawiam zabawnego, niskiego pana w okularkach...:-) Iskra: Mnie bardzo odpowiada tamtejszy klimat :) Polecam. Świetne sałatki i pyszne koktajle oraz świeże soki. Ciężko czasem znaleźć wolne miejsce, ale niekiedy warto zaczekać :) Darya San: Faktycznie ja tam więcej nie pójdę bo drożyzna i syf!!! A obsługa nie jest biedna tylko zupełnie niekompetentna. Tego nie nazwałabym nawet obsługą tylko marną imitacją standardów. Nie szkoda mi studentów, skoro decydują się na taki zawód podczas studiów, to mają to, czego chcą. A uśmiech na twarzy w restauracji to podstawa. Ale to już taki ten bar jest, gdzie nikt do niczego wagi nie przywiązuje. Jedzenie jest bez smaku (wszystko smakuje prawie tak samo - sałatki), a ciepłe dania są wyschnięte. I do tego brudno !!! Niepolecam Halinka: Zgadzam się z powyższą opinią. Mam znajomych, którzy pracują w tym miejscu, narzekają że wcale nie jest tak kolorowo jak się ludzią wydaje i obsługiwanie niekończących się kolejek naprawdę może być męczące, chociaż klienci tego nie rozumieją i czasami wymagają zbyt wiele.Co do jedzenia jest ok. dla każdego coś dobrego. Znajduje tylko jedną wade tzw. "lada ciepła" mogłaby czasami być cieplejsza. Rozbujnik: To miejsce się lubi lub nie - kwestia gustu. Czytając powyższe opinie tak się zastanawiam, skoro taka drożyzna i syf po co ludzie tam chodzicie.....może po to, aby denerwować tą biedną obsługę, na którą tak narzekacie. Mi jest szkoda tych studentów, bo starają się jak mogą wykonując tysiąc czynności równocześnie, bo przecież klient zniecierpliwiony, to klient niezadowolony. A przecież oni pracują po 12h dziennie (sama to kiedyś przeżyłam) więc trudno im się dziwić, że nakładając setną sałatkę dla kolejnej niemiłej pani mają mieć uśmiech na twarzy. Jeśli chodzi o gołębie w ogródku moja droga Karolino, to przeoczyłaś drobną kwestie. Od kilku dobrych miesięcy to miejsce jest oszklone i żaden gołąb tam nie wleci no chyba,że przez komin, pod warunkiem że takowy jest...........wątpliwe.Jeśli chodzi o restauracje nie mogę wydać opini, bo jest nie na moją studencką kieszeń więc nie chodze Baśka: Co wy ludzie wypisujecie - może tę zjadliwą złośliwość należy leczyć. Z tego co wiem, a bywam tam prawie codziennie, toaleta jest bezpłatna a automat na drzwiach to straszak dla niepożądanych gości - moja koleżanka pracowała tam przez wiele lat i wielokrotnie musiała borykać się np z narkomanem, który zamykał się w środku, żeby dać sobie w żyłę. Chyba nie chcielibyście, żeby dzieci, których jest tam bardzo wiele trafiały na taki widok w toalecie. Sałatek tez z roku na rok przybywa o czym świadczy coraz dłuższa lada i coraz mniejsze pojemniki. Ostatnio np pojawił się moj ulubiony seler z indykiem a do tego np skrzydełko z lady ciepłej, sałatka z soczewicy z tuńczykiem i owocowa na deser - pyszności. Można poprosić personel to nałoży sałatkę owocową na osobny tekturowy tależyk. A co do stołów to ludzie macie co chcecie, jak ktoś się pcha do stolika zanim personel go posprząta to może jest na nim brudno ale to świadczy tylko o tym, kto właśnie od niego wstał.Ceny - ostatnio była podwyżka ale nadal nie odstają od innych. A napoje są w cenach nawet niższych zważywszy na to, ze podaje sie je w większości w normalnych szklankach a z tego co wiem to mają one 250 ml pojemności.Rano jak przychodzę po bułki lokal aż sie błyszczy co mnie akurat nie do końca odpowiada ze względu na zapachy pasty do podłóg i innych środków chemicznych. W południe na szczęście już ich nie czuć. I ostatnia sprawa - piszemy wszyscy o barze sałatkowym. A przecież tuż obok jest restauracja - byłam tam na chrzcinach - bardzo elegancko, doskonałe jedzenie i bardzo miła obsługa. Ceny niestety nie na moją kieszeń ale przy jakieś ważnej okazji może sie szarpnę. Olka: nie lubie tego miejsca bo jest zawsze masa ludzi, a przez ogrodek nawet nie da sie dojsc do stolika z taca w lecie bo ciagle ktos potraca. w jedzeniu maly wybor, salatek coraz mniej i coraz bardziej pdobne do siebie. nie zawsze czyste stoly i platna toaleta! a do tego nikt w tej toalecie chyba nie sprzata. Karolia: Oceniam na trójkę, bo choć sałatki dobre i wybór duży, muszę zgodzić się z przedmówcą: dodatki zdecydowanie za drogie, obsługa poniżej przeciętnej i tłok chwilami odstraszający.
Wystrój na plus, mam jednak wrażenie, że delikatny brudek stał się wyznacznikiem stylu "krakowskiego".
I pytanie: co zrobić z gołębiami w ogródku letnim?? kohinor: Legenda.
Pierwszy bar sałatkowy, legenda o wysysku pracujących tam studentów, legenda o ilości zatruć (niekoniecznie prawdziwych, mogą to mówić zawistni - mnie się NIGDY nie zdarzyło).
Ciekawy wystrój, skandaliczna JEDNA i PŁATNA toaleta, dobre sałatki. Typowy przykład miejsca z pomysłem, który zamienił się w fabrykę pieniędzy. Trzeba stać w długachnych kolejkach, jeść na jednym półdupku i jak najszybciej uciekać, by zrobić miejsce następnym. Cena salatek - do przejścia. Każdy napój czy inne danie - drogo, ZA DROGO.
Fenomen powodzenia i jednocześnie kiepskiej jakości obsługi/serwisu swiadczy, ze w Krakowie jest rynek na kilka podobnych barow salatkowych. Komentarze bez wskazania spożywanej potrawy lub potraw i ich krótkiego choć opisu, nie będą publikowane. W komentarzu winna się znaleźć także przybliżona data wizyty. Przed umieszczeniem komentarza prosimy zapoznać się z Regulaminem. | Zobacz również inne restauracje: |