RestauracjeRecenzjeAktualnościRabatyKonkursy
Szukaj restauracji w Krakowie:

Krupnicza Samba (Carioca)

Restauracja: Carioca Resto Bar

(9.11.2016) Desery, desery i jeszcze raz desery. Ale Carioka ma do zaoferowania więcej.


Do trzech razy sztuka

Przyznam się bez bicia, że brazylijską restaurację Carioca recenzować miałem już dwa razy. Pierwszy raz odwiedziłem ją, gdy była jeszcze nieciekawą klitką na Starowiślnej. Ale może i dobrze, że nie pisałem wtedy, bo nie znalazłem w niej nic godnego uwagi. Ani jedzenie nie było tak egzotyczne i fascynujące, jak bym sobie tego życzył, ani tym bardziej wnętrze i praktycznie zerowa (czy wręcz ujemna) atmosfera.

Za drugim razem Carioca mieściła się już na ulicy Krupniczej, a że udałem się tam z garstką znajomych, udało mi się spróbować całkiem sporej ilości dań i bodaj wszystkich deserów z ówczesnej karty. Te ostatnie były świetne, ale jednak restauracji zabrakło pewnego błysku i przebojowości, by zmobilizować moje, nadwątlone ostatnimi czasy, moce twórcze i zaowocować recenzją.

Po raz trzeci zostałem zaproszony tam z podobnymi do mnie osobami, które trudnią się konsumpcją dań wszelakich, by restaurację, jej dania i filozofię poznać niejako od podszewki. Skonsumowałem więc, poznałem, nadszedł też w końcu czas, by napisać.

Pierwszy taniec

Przystawki pojawiły się trzy. Były Wśród nich unikalne na krakowską skalę bułeczki serowe z mąki z manioku (Pao De Queijo). Unikalne, bo choć w smaku subtelne, to jednak trudno byłoby je przyrównać do czegokolwiek, co statystyczny Krakowianin może znać. A że przy tym były bardzo smaczne, to poznać bez wątpienia warto.

Kolejną przystawkę - Coxinha de frango - akurat miałem już okazję poznać, więc tym razem odświeżałem sobie tylko pamięć, o tych ciastowych kuleczkach wypełnionych nadzieniem z kurczaka i kremowego serka. Przy pierwszej styczności potrawa ta może nie zachwycać. Ja sam uznałem pierwotnie, że ciasto sprawia wrażenie zakalcowatego i "glamdziowatego", jednak z czasem i kolejnymi spotkaniami, bardzo te kuleczki polubiłem.

Przystawki z menu restauracji Carioca
Serowe bułeczki i Coxinha - tych przystawek zdecydowanie warto spróbować.

Najmniej do powiedzenia mam w temacie Casquinha de siri, czyli krabów z pomidorami, mleczkiem kokosowym i olejem Dende, zapiekanych pod parmezanem i farofą, bo ani to moje smaki, ani też kraby niczym zaskoczyć nie potrafiły.

Danie główne

Zresztą nieco podobne, przynajmniej w wyglądzie, konsystencji i przewodniej nucie, było do nich jedno z dań głównych - Moqueca de peixe, czyli "Gulasz" z dorszem, krewetkami, pomidorami, papryką i cebulą. Miłośnikowi morskich smaków przypaść powinno to bardzo do gustu, ja bez większych wzruszeń przeszedłem do kolejnej pozycji.

Dania główne z menu restauracji Carioca
Feijoada do gustu przypadła mi zdecydowanie bardziej, niż rybno-krewetkowy "gulasz".

Było nią Pikantne puree z krabów, krewetek, orzeszków ziemnych, orzechów nerkowca i oleju Dende zwane Vatapa. I tutaj już kucharz trafił w punkt, bo choć krab i krewetki wciąż było czuć, to o smaku w znacznie większej mierze decydowały orzechowe składowe. A że są mi one bardzo w smak, to gęsta, intensywna Vatapa zniknęła z talerza w trybie ekspresowym.

Podobnie było z jednym ze sztandarowych, brazylijskich dań - Feijoada - która w moje gusta trafiła jeszcze celniej. Oczywiście połączenie duszonej, czarnej fasoli z wołowiną, wędzonym boczkiem i chorizo nie jest dla każdego, ale ja takie ciężkie i treściwe zestawienia bardzo lubię, więc i to mi pasowało.

Dania główne z menu restauracji Carioca
Miejscem na steki Carioca raczej nie jest - Argentyna na tym polu wypada od Brazylii zdecydowanie lepiej.

Zwieńczenie głównej części kolacji stanowiły dania z grilla Churrasco. O ile Szaszłyki z kurzych serc owiniętych boczkiem (Espetinho de coracao de frango) były jak zwykle świetne, o tyle Stek z udźca wołowego z okrywą tłuszczową (Picanha flaster) był już dla mnie rozczarowaniem. Miało być to coś innego, interesującego, wszak tłuszczowa okrywa nie jest aż tak popularna, ale potwierdziła się niestety wypracowana latami opinia, że niezwykle trudno jest w Krakowie o dobry stek, a poziom przyzwoity, to maksimum.

Najlepsze na koniec

Na szczęście były jeszcze desery, a te są zdecydowanie najsilniejszą stroną restauracji Carioca. Na tym etapie próbowałem tam już chyba wszystkiego i każda jedna rzecz była co najmniej wspaniała. A już miłośnicy wszelkiego rodzaju kremów, musów i mas o smakach śmietankowo-waniliowych lub owocowych, będą tam w siódmym, brazylijskim niebie!

Desery z menu restauracji Carioca
Desery to jest to, co tygrysy lubią najbardziej i co w Carioce jest zdecydowanie najlepsze.

Ja w każdym razie byłem. A że i wnętrze jest tam całkiem sympatyczne (przeprowadzka zrobiła im bardzo dobrze), to wracam tam co jakiś czas. Ale jeśli Wy tam jeszcze nie byliście, przeczekajcie najlepiej zimę i udajcie się tam gdy powrócą komfortowe temperatury, by cieszyć się tamtejszym ogrodem.

Podziel się ze znajomymi:
Umieść na Facebooku!Dodaj zakładkę w Google!Wykop tego newsa!Twittuj o tym!

Dołącz do nas na Facebooku:

Wojtek

Więcej na temat restauracji

Tagi: restauracja, brazylijska, Carioca, kurczak, stek, deser, krewetki, kraby


Wpisz komentarz:
Podpis:
E-mail (nie pokazujemy go):
Przepisz wyrazy:
Autor: Wojtek

Twórczy, pełen sprzeczności, wesoły i czasami niepoważny. Najważniejsza jest dla mnie praca twórcza i myślenie koncepcyjne. A jedzenie... zawsze i wszędzie, słodko i ostro.

Dowiedz się więcej
 
Polecamy:
Popularne tagi:
restauracja, Albertina, wino, Lubicz, kurczak, Browar, Kraków, Festiwal, dorsz, Nosem, Pod, piwo, Sera, Miodu, Laskowa, Śliwki, makaron, Week, menu, cielęcina
Copyright © 2008 Głębia Smaku   ::  Autorzy   Partnerzy   Regulamin   O nas   Współpraca   Kontakt   Newsletter