
Odpizzowany Mały Rynek (Casa della Pizza)(20.06.2008) Sympatycznie, smacznie i, co najważniejsze, szybko. Na minus rozchybotane stoliki w ogródku i relacja ilość-cena. Rynek Rzeźniczy - tak nazywany był kiedyś plac, który obecnie zwykło się nazywać Małym Rynkiem. Przez kilkaset lat, które minęły od tamtej pory, plac ten wielokrotne zmieniał swe przeznaczenia i zastosowanie. Zwieńczeniem tych historycznych procesów było niedawne, gruntowne odświeżenie i modernizacja Małego Rynku. Jednym słowem został on odpicowany...Ale pizzerii wciąż na nim wiele nie znajdziemy, jest właściwie tylko jedna - Casa della Pizza. I to właśnie tam zawitałem pewnego słonecznego popołudnia w poszukiwaniu niewielkiego... no cóż, jak go nie lubię, to słowo "lunchu" jednak samo się tutaj nasuwa. Jako, że nie lubię też dusznych wnętrz w upalne dni, wybrałem stolik na polu, z widokiem na nasz odpicowany Mały Rynek. Zamówiłem, bez ekstrawagancji, pizzę Daniela, czyli poza sosem i mozarellą, salami i ser wędzony. Przy czym miałem do Pani kelnerki ogromną prośbę o zamianę sosu zwykłego na ostry. Ogrom prośby okazał się wystarczający, by otrzymać obietnicę zamiany sosu. Rozsiadłem się więc wygodnie w oczekiwaniu na zamówienie i zająłem się kontemplacją... rozchybotanych stolików. Może to po prostu moje szczęście lub dowód za zawodność zasad prawdopodobieństwa, ale każdy jeden stolik, który sprawdziłem był bardzo daleki od stabilności. Nie miałem jednak czasu nawet porządnie się tym poirytować, bo pizza podana została w podziwu godnym tempie i nie ma tutaj ani krzty przesady. Szkoda tylko, że rozklekotany stół uniemożliwiał spożycie posiłku nożem i widelcem. Pizza została jednak pokrojona, więc od biedy dało się ją zjeść rękami, choć przypieczone brzegi pozostawiały na palcach trudny do usunięcia, czarny osad. Zatem po jedzeniu czekała mnie obowiązkowa wycieczka po katakumbach Shisha Clubu w poszukiwaniu toalety. Ale po kolei... pizza okazała się bardzo dobra. Ciasto, pomimo tego, że miejscami minimalnie przypalone, jadło się z przyjemnością. Sos, na szczęście został zamieniony, w smaku i wyglądzie przypominał on mój ukochany sambal oelek, choć nie aż tak ostry jak się się sambalom zdarza. Salami i mozarella także były bardzo dobre, rozczarował jedynie ser wędzony. Zwykle ma on intensywny, specyficzny smak. Tutaj, smak ten zaginął całkowicie, bo ser wędzony był niewyczuwalny. Mimo to, w swej prostocie, pizza była udana, choć gdyby nie fakt, iż szedłem tam na lekki lunch, to uznałbym pizze za małą bardzo. No i cena też niezbyt niska, ale to niestety minusy dobrej lokalizacji. Ciekawi mnie tylko, czy ekspresowa obsługa i podanie pizzy, to wyjątkowy przypadek i szczęście, czy też jest tak zawsze. W każdym razie wszystko poza stolikami sprawiło bardzo pozytywne wrażenie i zachęciło do kolejnych odwiedzin, ale tym razem na tapecie będzie pasta. Wojtek Tagi: Casa_Della_Pizza, Mały_Rynek, restauracja, włoska, pizza, pizzeria, salami, ser, lunch | Autor: Wojtek
Polecamy: Popularne tagi: restauracja, kaczka, zniżka, Wine_Garage, pierogi, wino, rabat, konkurs, francuska, tajska, japońska, Edo_Fusion, pizza, wołowina, kurczak, szpinak, Michelin, krewetki, Scandale_Royal, curry |